Reklama

Oppenheim: Przewalutowanie kredytów we frankach jest konieczne!

- Brak szybkiego rozwiązania problemów "frankowiczów" może wywołać masowe składanie przez kredytobiorców wniosków o upadłość konsumencką, co będzie dotyczyć min. 20 proc. kredytów frankowych - przestrzega Krzysztof Opennheim z firmy Nieruchomości "Boża Krówka". To spowoduje straty po stronie banków na kwotę minimum 20 mld zł.

- Kolejne 10-15 proc. kredytobiorców może na upadłość konsumencką zdecydować się do końca roku, o ile wcześniej nie zostaną wprowadzone przez państwo rozwiązania systemowe, które będą satysfakcjonować "frankowiczów" - dodaje ekspert.

Reklama

Krzysztof Oppenheim przygotował projekt "Frankopiryna, czyli lek na franka". Jest to zestaw kompleksowych działań, których celem jest ostateczne rozwiązanie problemów z kredytami szwajcarskiej walucie. Przekazał go do Związku Banków Polskich i Ministerstwa Finansów.

- Przewalutowanie kredytów we franku jest absolutnie konieczne, bowiem sytuacja z 15 stycznia br. może się powtarzać z nieznaną nam częstotliwością. Nie może to być jednak akcja przeprowadzona bez dokładnych analiz finansowych - twierdzi Oppenheim i dodaje, że proces przewalutowania może potrwać dość długo, tymczasem trzeba "frankowiczom" pomóc doraźnie. - Doraźne działanie naprawcze powinno być wprowadzone błyskawicznie, w ciągu kilku dni, więc musi to być proste rozwiązanie. Trzeba szybko obniżyć raty kredytów we franku, aby nie powstały zaległości na masową skalę - tłumaczy.

Ekspert w swoich analizach zawartych w projekcie zarzuca bankom działania sprzeczne z wiedzą i sztuką bankową, jaką była niemal niekontrolowana akcja sprzedaży bardzo ryzykownych produktów przy stosowaniu wątpliwych zabezpieczeń.

- Udzielanie kredytów we frankach szwajcarskich przy bardzo niskim kursie tej waluty wraz z możliwością uzyskania takiego kredytu nawet na 120 proc., jest niezgodne z prawem bankowym - przekonuje. - Podstawową zasadą działań banków niemal na całym świecie jest dbałość o bezpieczeństwo depozytów. Niepohamowana chęć zysków nie może przesłaniać naczelnej maksymy działalności instytucji finansowej. Pozostawiając nasze oszczędności w bankach, w polskich złotych, nie daliśmy bankom zgody na zamianę tychże na franki, celem udzielania dochodowych, ale bardzo ryzykownych kredytów. Choćby z tego faktu widać, kto powinien wziąć na siebie główną część odpowiedzialności za straty wynikłe na portfelu kredytów w CHF - dodaje autor projektu "Frankopiryna".

Co proponuje Krzysztof Oppenheim?

- Ustalamy dla wszystkich umów kredytowych zerową stopę oprocentowania: kredytobiorca będzie miał do spłaty tylko kapitał - ekspert tłumaczy, że każda wpłata (nawet niewielka) spowoduje zmniejszenie kwoty kapitału. Jego zdaniem, wziąwszy pod uwagę ujemny LIBOR, nie będzie to wielka strata dla banków.

Jednak to nie wszystko. Krzysztof Oppenheim proponuje także, aby zmienić wysokość raty!

- Cofamy się do dnia uruchomienia kredytu i sprawdzamy w jakiej wysokości w polskich złotych klient wówczas spłacał swoje zobowiązanie. Gdyby w harmonogramie było 500 franków, a kurs spłaty pierwszej raty wynosił 2 zł, za ratę przyjmujemy 1000 zł, a nie 500 franków - tłumaczy Oppenheim.

- Nie zmieniamy ani waluty, ani kwoty kapitału - mówi ekspert i tłumaczy, dlaczego takie posunięcie byłoby usprawiedliwione. - Wydając w 2006 roku rekomendację "S", Komisja Nadzoru Finansowego - jako regulator rynku finansowego - oceniła, że kurs franka może wzrosnąć o maksymalnie 20 proc. Wynika to wprost z treści tej rekomendacji. O tym ryzyku klient został poinformowany, takie też założenia były przyjęte przy badaniu zdolności kredytowej klientów, którzy ubiegali się o kredyt we franku - mówi Krzysztof Oppenheim.

- Trzymając się tych założeń opracowanych przez profesjonalistów, ustalamy bieżące raty "frankowiczów" w kwocie 120 proc. w stosunku do pierwszej raty, a mam na myśli pełną ratę, jeśli kredyt był uruchamiany transzami - tłumaczy Oppenheim.

Jaki będzie efekt takiej doraźnej pomocy? - Klient spłaca ratę w złotych w kwocie 1200 zł i czeka na rozwiązanie systemowe, które musi zostać wypracowane w najbliższej - konkluduje Krzysztof Oppenheim.

Ekspert opisuje też propozycję ostatecznego przewalutowania kredytów we franku , zastrzegając jednak, że przygotowaniem rozwiązań systemowych musi zająć się wąskie, jednak bardzo kompetentne grono ekspertów.

- Uważam, że kredyt uruchomiony w czerwcu 2008 roku po kursie franka równym 2 zł powinien być przewalutowany po kursie 2,40 - mówi stanowczo Krzysztof Oppenheim. Skąd takie wyliczenia? Ekspert uważa, że należałoby uwzględnić wspomniane wcześniej - określone w przytoczonej Rekomendacji S - 20-proc. ryzyko zmiany kursu franka.

- A jeśli bankowcy będą oponować i strasznie płakać? Można im odpowiedzieć tak: "Trzeba było się ubezpieczyć!" - sugeruje Krzysztof Oppenheim. - Wystarczyło aplikować każdemu klientowi przy kredycie walutowym, ubezpieczenie od ryzyka kursowego. Bankowcy jednak tego nie zrobili - kończy ekspert.

Opracował js

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT

Załączniki

Dokument.pdf
Dowiedz się więcej na temat: frank szwajcarski | kredyt we frankach | przewalutowanie | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »