Reklama

Wakacyjny letarg na rynku nieruchomości

Zdolność kredytowa zamożnych Polaków rośnie, a tych z niższym dochodem spada. Aktualna sytuacja wydaje się bardzo dobrym momentem na rozpoczęcie poszukiwań i zakup nieruchomości. Stabilne ceny przy dużej podaży dają możliwość trafienia na okazyjne oferty - wynika z lipcowego Raportu Szybko.pl Metrohouse i Expandera.

Zamożnym rośnie, ubogim spada

Miniony miesiąc przyniósł kilka istotnych zmian w zakresie ofert kredytów hipotecznych. Niestety aż 5 banków zdecydowało w tym czasie o podwyższeniu marży kredytów w złotych z wkładem własnym. Największą zmianę wprowadził Alior Bank. W wyniku zakończenia promocji marża wzrosła tam z 1,25 proc. aż do 2,2 proc.

W innym banku zaobserwowaliśmy jednak istotną obniżkę marży. Bank Pocztowy przed miesiącem nie mieścił się nawet w pierwszej dziesiątce ofert z wkładem własnym. Obecnie zajmuje pierwsze miejsce, gdyż oferuje marżę na poziomie 1,2 proc. Co ciekawe taką marże przyznaje nawet w przypadku kredytów bez wkładu własnego. Dla przypomnienia w czerwcu najniższa marża na jaką można było liczyć finansując zakup nieruchomości w 100 proc. za kredyt wynosiła 1,5 proc.

Reklama

Ciekawa zmiana dokonała się w zakresie zdolności kredytowej. W ostatnich miesiącach przyzwyczailiśmy się do poprawy dostępności kredytów ze względu na spadek oprocentowania i rat kredytowych. W czerwcu zaobserwowaliśmy co prawda kolejne wzrosty dostępnej kwoty kredytu, ale tylko w przypadku kredytobiorców z stosunkowo wysokim dochodem (5 000 zł netto i 8000 zł netto). W przypadku 4-osobowej rodziny z dochodem wynoszącym 3 500 zł zdolność kredytowa natomiast spadła aż o 10 000 zł.

Ta dziwna sytuacja wynika z tego, że kilka banków zmodyfikowało swoją politykę kredytową w taki sposób, aby spadające oprocentowanie nie pozwalało uzyskać kredytu osobom o zbyt niskich dochodach. Tą tezę potwierdzają dane na temat minimalnego wymaganego dochodu do uzyskania 300 000 zł kredytu. Gdy w kwietniu i w czerwcu ten wymagany dochód (średnio we wszystkich bankach) spadł poniżej 4 600 zł, to w kolejnym miesiącu następował wzrost. Tymczasem oprocentowanie w tym czasie spadało. Taka zmiana musiała więc wynikać ze zmian w sposobie obliczania zdolności kredytowej.

Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors Sp. z o.o.

Bardzo dobry moment na szukanie mieszkania

Na rynku nieruchomości panuje wakacyjny letarg. Ceny w czerwcu nie uległy znacznym zmianom i w większości lokalizacji utrzymują się na poziomie z zeszłego miesiąca. Nie mamy już do czynienia z jednolitą tendencją spadkową czy wzrostową w skali kraju, a zmiany są uwarunkowane sytuacją na lokalnych rynkach. Zauważalne obniżki odnotowujemy jedynie w Łodzi i Białymstoku.

Kolejny miesiąc bez radykalnych zmian potwierdza stabilizację cen na rynku wtórnym. Z drugiej strony lipcowa a także wcześniejsze obniżki stóp procentowych oraz informacja z banków o rosnącej liczbie udzielanych kredytów hipotecznych są szansą na zwiększenie popytu. Aktualna sytuacja wydaje się bardzo dobrym momentem na rozpoczęcie poszukiwań i zakup nieruchomości: stabilne ceny przy dużej podaży, możlwość trafienia na okazyjne oferty.

Gdzie kupimy najtaniej?

Przy aktualnych cenach na rynku nieruchomości wszędzie poza Warszawą można znaleźć mieszkanie za 100 tys. złotych. Najtaniej jest w Łodzi, gdzie 18 metrowa kawalerka na Polesiu została wystawiona na sprzedaż za 55 tys. Na Nowym Mieście w Poznaniu 28 metrowa kawalerka kosztuje 75 tys., a w Katowicach Bogucicach 38 metrów można kupić za 98 tys. Najtańsze w kraju mieszkania można znaleźć w Katowicach, gdzie przy średniej cenie 3600 złotych, oferty do 3 tys. za metr stanowią aż 13,6 proc. podaży. Również w Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu niemal dwukrotnie wzrosła ilość ogłoszeń w tej cenie.

Kliknij i zobacz pełną wersję raportu z tabelami

Dysponując budżetem rzędu 200 tys. nie ma problemu ze znalezieniem nieruchomości w żadnym z polskich miast. Nawet w stolicy w czerwcu wystawiono na sprzedaż mieszkanie o powierzchni 52 m2 za 140 tys., a kawalerkę na Białołęce (49m2) za 190 tys. W Warszawie 60 proc. mieszkań jest wystawionych na sprzedaż za mniej niż 8 tys. za metr, a ponad 12 proc. ofert można kupić za mniej niż 6 tys., podczas gdy przed rokiem było ich 3 razy mniej.

Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl Sp. z o.o.

W Gdańsku nic nie utargujesz

Mamy za sobą pierwsze półrocze. Zróżnicowana sytuacja na poszczególnych rynkach mieszkaniowych nie daje jednoznacznych odpowiedzi na temat kształtowania się cen mieszkań w najbliższej przyszłości. W każdym z siedmiu analizowanych miast. ceny ulegają ciągłym wahaniom, charakteryzują się częstymi zmianami. W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku ceny transakcyjne mieszkań pozostają na zbliżonym poziomie. Istotne obniżki widoczne są jedynie we Wrocławiu. W Gdańsku i Gdyni obecne ceny są nawet nieznacznie wyższe od danych z transakcji sprzed 12 miesięcy.

Kilkukrotne zwyżki średnich cen transakcyjnych w Warszawie i Krakowie nie były kontynuowane w czerwcu. W stolicy Małopolski nabywaliśmy mieszkania przeciętnie o 6 zł za m kw. taniej niż przed miesiącem (0,1 proc.), a w Warszawie miesięczny spadek wyniósł 67 zł, czyli 0,9 proc. Najwyższe spadki cen widoczne były w Poznaniu. To już drugi miesiąc z rzędu, kiedy obniżki przekroczyły 2 proc. Obecnie za m kw. mieszkania z rynku wtórnego klienci płacą tam średnio 4790 zł.

W pozostałych obserwowanych miastach widoczne są zwyżki cen. Nabywcy używanych lokali płacili drożej za mieszkania położone w Trójmieście. W Gdyni średni wzrost wyniósł 3,5 proc. (4960 zł), a w Gdańsku 2,7 proc. (5280 zł). W przypadku Gdańska to już drugi z rzędu istotny wzrost ceny transakcyjnej. Po kosmetycznym wzroście cen we Wrocławiu tym razem nabywane mieszkania miały ceny wyższe o 2,1 proc. (4941 zł). Po dość stabilnej sytuacji na rynku w Łodzi, także tu zauważamy wzrosty średnich stawek transakcyjnych. W stosunku do notowania sprzed miesiąca klienci płacili za mieszkania drożej o 3,1 proc.

Ciekawa sytuacja cenowa ma miejsce w Gdańsku. Średnie ceny ofertowe m kw. zamieszczane

w portalu Szybko.pl są wyższe jedynie o 3 złote od średnich cen odnotowywanych w transakcjach klientów Metrohouse i Expandera. Jest to pierwsza taka sytuacja od czasu publikacji różnic cenowych (styczeń 2011 r.). Na nadzwyczajne skurczenie się dysproporcji mają wpływ podwyżki odnotowywane w transakcjach przy jednoczesnym braku zmian cen w ofertach. W innych miastach różnice są już większe. Stosunkowo niewielka dysproporcja widoczna jest w Łodzi, gdzie ceny ofertowe różnią się od transakcyjnych o 2,8 proc. Najwyższe różnice mają miejsce w Krakowie i we Wrocławiu. W obu tych miastach przekraczają 9 proc.

Gdzie kupimy największe mieszkania

Agencja Metrohouse przeanalizowała metraże nabywanych mieszkań w wybranych dwudziestu miastach. Największe mieszkania są nabywane w Gdyni, podczas gdy najmniejsze metraże sprzedawane są w Elblągu.

Pod uwagę wzięto dane z transakcji dokonanych w 2013 r. przez doradców Metrohouse. We wszystkich analizowanych miastach metraże nabywanych mieszkań pozwalały na zakup mieszkania dwupokojowego, ew. niewielkiego mieszkania trzypokojowego. Najmniejsze metraże mieszkań kupowane są w Elblągu (47,4 m kw.), a w trzech kolejnych miastach: Lublinie, Wrocławiu i Opolu powierzchnia nie przekracza 50 m kw. Najczęściej transakcje są dokonywane w przedziale metrażu 50-55 m kw. (14 spośród 20 analizowanych miast). Największe lokale kupujemy w Gdyni (56,2 m kw.) i Bydgoszczy (55,8 m kw.).

Marcin Jańczuk, Metrohouse & Partnerzy S.A.

Załączniki

Dokument.doc

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »