Reklama

Wielki powrót gotówki do mieszkaniówki

5,9 miliardów złotych – tyle warte są mieszkania, które Polacy kupili za gotówkę - wynika z szacunków NBP. To najwyższy wynik w historii. Dane te dotyczą tylko dokonań deweloperów, tylko pierwszego kwartału br. i tylko siedmiu miast.

W aż 70 proc. Polacy finansowali gotówką zakupy nowych mieszkań w największych miastach. Tak wynika z najnowszego podsumowania, które analitycy banku centralnego przygotowali za styczeń, luty i marzec bieżącego roku.

Gdybyśmy przy tym pominęli gotówkę, która pochodziła od kredytobiorców (wkład własny przy kredycie), to i tak okazałoby się, że deweloperzy w siedmiu największych miastach w aż 60 proc. sprzedali mieszkania za gotówkę. To w sumie znaczy, że ponad połowa pieniędzy, które trafiły do biur sprzedaży deweloperów w pierwszym kwartale, to były oszczędności Polaków - żywa gotówka, za którą rodacy kupowali mieszkania bez wsparcia w postaci kredytów hipotecznych.

Reklama

Do deweloperów płyną miliardy

Jeszcze bardziej imponujące są dane pokazujące konkretne kwoty, które wydaliśmy na zakup nieruchomości. Na nowe mieszkania w Gdańsku, Gdyni, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu zamożni obywatele wydali aż 5,9 mld złotych gotówki. To najwyższy wynik w historii.

Aby pokazać skalę zjawiska warto przeliczyć to na rzeczy bardziej namacalne. Okazuje się, więc, że wspomniana kwota odpowiada zakupom prawie 12 tysięcy nowych mieszkań. Na tyle można szacować liczbę transakcji sfinansowanych jedynie gotówką.

Zakupom za gotówkę sprzyjają banki

Dlaczego Polacy kupują tak dużo mieszkań za gotówkę? Powodów jest co najmniej kilka. Jednym z najważniejszych są niemal zerowe stopy procentowe. To przez nie oprocentowanie bankowych depozytów też najczęściej ma zero z przodu. To powoduje, że więcej osób jest skłonnych do inwestowania w nieruchomości. Na ich wynajmie można zarobić nawet kilkadziesiąt razy więcej niż na lokacie. Do tego historia pokazuje, że mieszkania potrafią uchronić kapitał przed destrukcyjnym działaniem inflacji. To między innymi dlatego nieruchomości postrzegane są jako bezpieczna przystań dla kapitału.

Hipoteki jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa

Dla odmiany w kolejnych kwartałach można spodziewać się wzrostu udziału zakupów finansowanych kredytem. Powód jest prosty - na początku roku banki wyraźnie ograniczyły wymagania stawiane przed potencjalnymi kredytobiorcami. Ci korzystając z tej okazji, ale też zachęceni rekordowo tanimi kredytami, a może też mając nadzieję na poprawę sytuacji epidemicznej, ruszyli po kredyty. W efekcie ostatnie miesiące stały pod znakiem potężnego (rekordowego) wzrostu popytu na hipoteki. Procedowanie wniosków jednak trwa, dlatego wzmożone wypłaty kredytów obserwować możemy z 1-, 2-miesięcznym opóźnieniem.

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: budownictwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »