Reklama

Wzrost bezrobocia złym sygnałem dla rynku kredytów mieszkaniowych

W Ameryce było w 2009 r. ponad 800 tys. bezrobotnych więcej?

Czwartkowe wydarzenia na rynkach finansowych, gdzie doszło do znaczącego pogorszenia nastrojów, skutkujących wyprzedażą akcji i surowców, jak również wzrostem wartości dolara, zepchnęły na plan dalszy dzisiejszą publikację raportu z amerykańskiego rynku pracy, który zazwyczaj przyciąga ogromną uwagę. Niemniej jednak warto na nie zwrócić uwagę nie tylko ze względu na styczniowy odczyt, ale również na przewidywaną znaczną rewizję danych za 2009 r. Pojawiły się przypuszczenia, że zaktualizowane dane za miniony rok mogą się okazać o przeszło 800 tys. wyższe niż wynikałoby to z sumowania miesięcznych odczytów. To zaś oznaczałoby, że rynek pracy w Stanach Zjednoczonych jest w znacznie gorszym stanie niż wiemy dotąd. To skłaniałoby do jeszcze ostrożniejszej oceny perspektyw poprawy kondycji konsumentów i możliwości zwiększania ich wydatków.

Reklama

Kwestia bezrobocia ma bardzo istotne znaczenie w kontekście oczekiwań na to, jaką skalę przybierze ożywienie gospodarcze. Problem znamy też z naszego podwórka. Z wczorajszych informacji wynika, że w styczniu stopa bezrobocia podniosła się o 0,9 pkt proc. i osiągnęła 11,8%. Potwierdziły się więc obawy, że wielu bezrobotnych powstrzymywało się z rejestracją w Urzędach Pracy, by uzyskać wyższy zasiłek. Rosnące bezrobocie nie jest korzystne z punktu widzenia skłonności banków do udzielania kredytów.

Do najwyższego poziomu od 5 lat zwiększył się odsetek niezajętych biur w Australii. Sięgnęła w okresie 6 miesięcy, licząc do stycznia, 9,3%. To kolejne dane przypominające o problemie, jaki w skali globalnej niesie ze sobą rynek nieruchomości komercyjnych, gdzie spadek wartości ciągle postępuje.

ZWRÓĆ UWAGĘ:

Oprócz styczniowych danych o liczbie miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w Ameryce, istotna będzie skala rewizji za 2009 r., która może zadecydować o reakcji inwestorów Rosnące bezrobocie w Polsce nie sprzyja rozluźnianiu polityki kredytowej przez banki W początkach piątkowych notowań WIG spadł w okolice 38 tys. pkt, w efekcie czego od ostatniego szczytu traci już tyle, ile wynosiły kolejne korekty spadkowe w okresie od lutego 2009 roku

Rynek dnia-Akcje w Polsce

Coraz trudniejsze jest położenie posiadaczy polskich akcji. WIG po ostrej przecenie z czwartku w początkach dzisiejszych notowań traci dalsze ponad 2%. W rezultacie dociera w okolice 38 tys. pkt. To szczególny poziom ze względu na to, że oznacza osiągnięcie przez obecną wyprzedaż takich samych rozmiarów, jak miały najsilniejsze korekty spadkowe w okresie od lutego 2009 r. Na krótką metę może to pobudzić popyt ze strony tych, którzy są przekonani, że obecne spadki nie przybiorą trwałego charakteru. Jednak na dłuższą metę sygnały sprzedaży są na tyle silne, że wskazuje na dłuższe pogorszenie koniunktury. Wyraźne zejście poniżej 38 tys. pkt potwierdzałoby jednocześnie, że trzeba liczyć się z dalszymi zniżkami cen akcji.

Powodem wyprzedaży jest wzrost niechęci do ryzyka związana z obawami przed słabą skalą ożywienia gospodarczego (z uwagi na wysokie bezrobocie i konieczność wycofywania się z programów stymulacyjnych) oraz konsekwencjami stymulacji fiskalnej z 2009 r. (wzrost zadłużenia państw).

Katarzyna Siwek

Home Broker

Dowiedz się więcej na temat: kredyty mieszkaniowe | bezrobocie | 2009 r. | R. | sygnały

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »