Reklama

"Puls Biznesu": STIR nie wyłapał oszustów

Specjalny system fiskusa przez rok śledził ponad 13 mln kont bankowych firm i obywateli. Efekt? 291 blokad podejrzanych kont, na których było... 38,5 mln zł - pisze w czwartek "Puls Biznesu".

System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej (STIR) miał być jednym z najważniejszych narzędzi uszczelniania systemu podatkowego i zwalczania wyłudzeń podatku VAT, których skala szacowana jest nawet na kilkanaście miliardów złotych rocznie. Na dobre system ruszył latem 2018 r.

Jak dowiedział się "PB" w Ministerstwie Finansów, monitoring objął 13,3 mln kont, a do grupy wysokiego ryzyka zakwalifikowano 14,6 tys. podmiotów. Zablokowano na 72 godz. 291 rachunków bankowych należących do 77 podmiotów, podejrzewanych o związek z wyłudzeniami VAT. Zajęto na nich około 38,5 mln zł - opisuje gazeta.

Reklama

Na jej pytanie, dlaczego tak mało, MF odpowiedziało, że STIR zniechęca do wykorzystywania systemu bankowego do oszustw podatkowych. Część pytanych przez dziennik specjalistów ma jednak wątpliwości.

"Stwierdzenie, że pomysł był chybiony, byłoby przedwczesne, ale zasadne jest zastanowienie się nad przyczynami takich efektów" - podkreśla cytowany przez "PB" doradca podatkowy Paweł Kaczmarek z firmy Grant Thorton.

"Apelowaliśmy o bardzo ostrożne stosowanie tego narzędzia. Dobrze, że nie jest nadużywane przez KAS. Moim zdaniem same liczby nie dają pełnego obrazu skuteczności STIR. Zapewne jest znacznie większa, niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka" - komentuje z kolei ekspert podatkowy BCC Michał Borowski.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »