Reklama

Rafał Woś: Niskie podatki to słabe państwo

W ciągu kilkunastu miesięcy rząd Zjednoczonej Prawicy wywrócił swój podatkowy program do góry nogami. Z Nowego Ładu zrobiły się Niskie Podatki. Nie ma się niestety z czego cieszyć.

Przypomnijmy dla porządku. Gdy rok temu zobaczyliśmy pierwsze założenia Nowego Ładu miał to być program przywracania polskim podatkom charakteru sprawiedliwego. To znaczy takiego, żeby ci, co mają więcej, płacili wreszcie więcej danin fiskalnych. Również po to, żeby ci, co mają mniej, mogli płacić mniej. Można powiedzieć, że tamten program miał być zwieńczeniem kursu dzięki któremu prawica wygrała po roku 2015 kilka demokratycznych wyborów z rzędu. Nowy Ład miał być więc dla systemu podatkowego tym, czym był 500 plus dla polityki społecznej a podwyżki płacy minimalnej dla rynku pracy. Coś w rodzaju ostatecznego potwierdzenia, że PiS jest partią społecznej równości. Nawet za cenę jęków niezadowolenia po stronie wielu wpływowych i zamożnych interesu. 

Reklama

Potem jednak z Nowego Ładu zrobił się Polski Ład. I ten ostatni był już trochę takim niechcianym dzieckiem pokłóconych rodziców. W tle mieliśmy już ostry konflikt wewnątrz obozu rządzącego. Niby wola prezesa Jarosława Kaczyńskiego (on chciał Nowego Ładu w pierwotnym kształcie) była wciąż szanowana. Ale bunt koalicjantów od Gowina i Ziobry uruchomił szerszy proces. Uaktywniały się kolejne środowiska, które chciały w ramach Zjednoczonej Prawicy przemawiać w imieniu - rzekomo krzywdzonych - "klasy średniej" czy wiecznie niezadowolonych "przedsiębiorców". Ostatecznie wygrało w rządzie przekonanie, że "ludzie nie chcą słuchać o wyższych podatkach". I że dobrej władzy wolno iść z podatkami tylko w jednym kierunku. To znaczy w dół.  Takim właśnie programem są Niskie Podatki, który to program wchodzi w tym tygodniu na agendę Sejmu. I pewnie szybko zostanie przeforsowany.

Niestety ta radykalna zmiana filozofii podatkowej jest błędem. Chodzi głównie o to, że niskie podatki stoją w absolutnej sprzeczności z innym - wydawałoby się fundamentalnym - celem obecnej władzy. Czyli z odbudową w Polsce silnego i zdolnego do suwerennego działania państwa.

Bo niskie podatki zawsze oznaczają słabe państwo. I to wcale nie dlatego, że bez podatków państwo nie będzie miało pieniędzy na sprawne funkcjonowanie. To nie tak działa.

Podatki są podstawą silnego i sprawnego państwa dlatego, że to dzięki podatkom państwo tworzy popyt na swój najcenniejszy zasób jakim dysponuje. Czyli na suwerenną walutę. Jeśli państwo dysponuje walutą suwerenną to może prowadzić suwerenną politykę gospodarczą. Może inwestować, może rozbudowywać potencjał przemysłowy, może się bronić i może prowadzić aktywną politykę społeczną obliczoną na przykład na walkę z nierównościami. Bez suwerennej waluty robić się tego nie da. Takiej polityki prowadzić nie mogą kraje członkowskie strefy euro, bo ostatecznie każde ich posunięcie musi zostać zaakceptowane przez polityczne kierownictwo unii walutowej ulokowane w Brukseli i Berlinie. Ale nie mogą takiej polityki prowadzić również kraje, które formalnie mają własny pieniądz, ale poprzez politykę niskich podatków nie mogą zrobić z niej żadnego użytku. Właśnie dlatego, że wewnętrzny popyt na ich pieniądz (czyli podatki) jest niski. Co czyni ich de facto zakładnikami tzw. rynków finansowych oraz zagranicznego finansowania. A tak się suwerenności też przecież nie zbuduje.

Jeśli na serio myślimy i marzymy o suwerenności i podmiotowości - a nie tylko o rozmyciu się w morzu globalizacji - to powinniśmy mieć suwerenny pieniądz. Ale ten pieniądz będzie silny tylko wówczas, jeżeli stać będą za nim zobowiązania podatkowe obywateli. Nie ma jednego bez drugiego.

Ktoś może powiedzieć, że te niskie podatki to tak tylko na chwilę, żeby nie siadła nam koniunktura. Bo przecież wiadomo: wczoraj covid, dziś wojna, jutro spowolnienie globalne. Ale to też nie tak. Oczywiście, że obniżki podatków to rodzaj ekspansywnej polityki fiskalnej. Odpowiednik wielkich wydatków państwa czyli przesuwania środków do obywateli. W tym wypadku polegający na zostawieniu pieniędzy w kieszeni podatników.

Jednak uważna analiza historii podatków w kapitalizmie pokazuje niezbicie, ze z daninami fiskalnymi jest jak z jajecznicą. Łatwo jest rozbić jajka, wrzucić je na patelnię i zamieszać. Nawet dziecko to potrafi. W drugą stronę tego się już jednak nie zrobi. Nie upcha się jajecznicy do potrzaskanych skorupek twierdząc, że to świeże jajka od kury z wolnego wybiegu. Tego nie da się zrobić. Ta samo w demokracji. Obniżki podatków są łatwe. Ale podwyżki bardzo trudne. I to wcale nie dlatego, że niepopularne. To wymówka.

Chodzi o to, że kapitał (który wyższych podatków nie lubi) bardzo pilnuje, by do podwyżek nie doszło. Wykorzystuje do tego celu wszelkie dostępne zasoby organizacyjne, finansowe czy lobbingowe. Kupuje sobie poparcie mediów, ekspertyzę fachowców czy - niestety - także polityków. Dzięki temu może przez cały czas straszyć negatywnymi skutkami podatkowych podwyżek: załamaniem wzrostu, masową migracją najbardziej przedsiębiorczych czy krachem inwestycji.

Można nawet powiedzieć, że w temacie podatków bogaci wzięli sobie biednych na zakładników. I zasłaniają się nimi przy każdej niebezpieczniej i nieprzyjemnej okazji. Choć przecież w rzeczywistości ich podatkowy interes jest zupełnie przeciwstawny. Bo o ile w zasadzie zawsze - niezależnie od systemu społecznego czy koniunktury ekonomicznej - zgadza się twierdzenie, że najbiedniejszym trzeba ulżyć podatkowo i nie jest sensowne zdzieranie z nich ostatniej koszuli. To jednak bogatsi - zwłaszcza dziś - mogliby bez trudu zapłacić więcej danin niż faktycznie płacą. Również po to, by nie odjechać dochodowo i cywilizacyjnie reszcie społeczeństwa i by zabójcze dla społecznej spójności nierówności się aż tak szybko nie zwiększały.

Powtórzmy raz jeszcze, by dobrze wybrzmiało. Droga od Nowego Ładu do Niskich Podatków jest drogą w złym kierunku. I - niestety - nie ma się z czego cieszyć.

Rafał Woś

Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy

***

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »