Reklama

Rząd grozi pozwami za płacenie podatków w Katalonii

Hiszpański minister finansów Cristobal Montoro zapowiedział w środę kierowanie do sądów pozwów przeciwko firmom i ich władzom, które po ewentualnym zwycięstwie zwolenników niepodległości Katalonii w referendum 1 października zdecydują się płacić tam podatki.

Jeśli w następstwie referendum firmy w Katalonii przestaną odprowadzać podatki do hiszpańskiego fiskusa, rząd w Madrycie będzie kierował do sądów pozwy zarówno przeciw poszczególnym podmiotom gospodarczym, jak i wobec członków ich kierownictwa - zaznaczył Montoro.

Reklama

We wtorek hiszpańskie ministerstwo finansów poinformowało w komunikacie, że osoby fizyczne i prawne działające na terytorium Hiszpanii mają "zobowiązania wobec centralnych organów podatkowych kraju".

- Nie tylko ciąży na nich odpowiedzialność podatkowa, ale też podlegają konsekwencjom karnym za uchylanie się od swoich zobowiązań - zagroził resort.

Ministerstwo przypomniało, że kataloński fiskus, podobnie jak urzędy skarbowe innych wspólnot autonomicznych Hiszpanii, ma jedynie prawo ściągać pięć rodzajów podatków: od nieruchomości, spadków, aktów sądowych, gier, a także od specjalnych środków transportowych.

"Wszelkie pozostałe podatki muszą być odprowadzane do państwowych służb fiskalnych" - przypomniały władze hiszpańskiego resortu finansów.

Według planów władz autonomicznej wspólnoty Katalonii, w przypadku zwycięstwa opcji niepodległościowej w zaplanowanym na 1 października referendum, spółki i osoby fizyczne będą zobowiązane do odprowadzania wszystkich podatków do fiskusa tego regionu. Łączne wpływy podatkowe katalońskiej skarbówki miałyby wówczas przekroczyć 2,5 mld euro.

Władze w Madrycie są niechętne referendum i zapowiedziały, że zrobią wszystko, by do niego nie dopuścić. W czerwcu i lipcu zleciły m.in. kontrole w firmach produkujących urny i karty do głosowania na katalońskie referendum. Rząd centralny wysłał też do urzędników publicznych w Katalonii listy przestrzegające przed wspieraniem organizacji głosowania.

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy zapowiedział, że jeśli nawet w Katalonii dojdzie do referendum, jego rząd nie uzna wyniku głosowania. Przypomniał, że zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego jest ono sprzeczne z hiszpańską ustawą zasadniczą.

Pod koniec sierpnia niepodległościowa koalicja "Razem na tak" (Junts pel Si) i rządząca wraz z nią w Katalonii radykalnie lewicowa Kandydatura Jedności Ludowej (CUP) przedstawiły tzw. Akt Przejściowy. Dokument ten określa ramy prawne dla okresu przejściowego bezpośrednio po referendum, które zaczęłyby obowiązywać, gdyby w głosowaniu zwyciężyli zwolennicy niepodległości. Miałaby wejść w życie w ciągu 48 godzin od ogłoszenia wyniku plebiscytu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »