Reklama

Bezrobocie: Prognozy lepsze, ale obawy Polaków ogromne

Ekonomiści Banku Pekao rewidują w dół prognozy stopy bezrobocia i oceniają, że prawdopodobnie nie przekroczy ona w tym roku 10 proc. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że Polacy spodziewają się gospodarczego tsunami i gwałtownego wzrostu osób bez pracy.

Według ekonomistów Pekao dołek aktywności gospodarczej jest już za nami, a skala programów pomocowych oraz ich relatywnie szybkie wprowadzenie powinno skutkować stopniową poprawą sytuacji, choć podtrzymują swoją wcześniejszą prognozę dotycząca głębokości recesji.

Reklama

- Prawdopodobnie dojdzie do pierwszej po okresie transformacji recesji, którą szacujemy na około 4,4  proc. Najpierw mieliśmy do czynienia ze skutkami podażowymi, a w kolejnych miesiącach wystąpią prawdopodobnie skutki popytowe - powiedział na konferencji prasowej przy okazji prezentacji wyników banku Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao. 

Jednocześnie wskazał na kilka czynników, które powodują, że ten negatywny efekt pandemii będzie nieco łagodniejszy niż można było się spodziewać jeszcze kilka tygodni temu.

-  Pozytywna informacja jest taka, że prawdopodobnie najniższa aktywność gospodarcza jest już za nami i od połowy kwietnia notujemy pewien wzrost wskaźników ekonomicznych. Pytanie jak szybko ta poprawa będzie następowała, a naszym zdaniem będzie ona bardzo stopniowa - tłumaczy Pytlarczyk.

Jego zdaniem istotne jest to, że po wybuchu pandemii nastąpiło szybkie - w porównaniu do Europy Zachodniej - ograniczenie kontaktów miedzy ludźmi , co przełożyło się na mniejsze rozprzestrzenianie się wirusa, a to z kolei przekłada się również na skutki ekonomiczne i dlatego szacunki recesji w Polsce są płytsze niż dla krajów Europy Zachodniej.

- Bardzo ważna w tym kontekście była niemal natychmiastowa odpowiedź polityki monetarnej i fiskalnej, a dzięki utrzymaniu narodowej waluty możliwe było skoordynowanie tych działań - podkreśla Pytlarczyk.  Ocenia jednocześnie,  że skala poluzowania fiskalnego i  programów pomocowych jest zbliżona do tej w Europie Zachodniej. To daje nieco lepsze prognozy na przyszłość.

- Dlatego rewidujemy naszą prognozę bezrobocia i zakładamy, że prawdopodobnie stopa bezrobocia w Polsce nie przekroczy 10 proc. - ocenia ekonomista Pekao. Jeszcze trzy tygodnie temu prognozy tego banku zakładały, że stopa bezrobocia może wzrosnąć na koniec roku w okolice 10-13 procent.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Niestety społeczne przewidywania co do sytuacji na rynku pracy są zdecydowanie bardziej pesymistyczne. Łącznie ponad 90 proc. Polaków obawia się wzrostu bezrobocia, w tym ponad 70 proc. uważa, że będzie to znaczny wzrost  - wynika z badania Instytutu Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej i Związku Przedsiębiorstw Finansowych, których autorem jest dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

 - Nastroje społeczne wynikające z tego badania można określić jednym słowem: "katastrofa" - mówi  Sławomir Dudek.  Jak zauważa, takie odczucia po wprowadzeniu kilku tarcz antykryzysowych, szczególnie z wieloma instrumentami mającymi podtrzymać stan zatrudnienia, to ogromne zaskoczenie.

- To kolejny dowód na to, że zaufanie obywateli do państwa jest niskie. Nie wierzymy w skuteczność proponowanych rozwiązań - ocenia.

To bardzo istotne, bo takie czynniki psychologiczne w dużym stopniu zaważą na tym jak szybko będziemy wychodzić z kryzysu.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

-  Złe nastroje mogą jeszcze bardziej pogrążyć konsumpcję, co dodatkowo odciśnie się na PKB. Dlatego nie wolno pomijać tej kwestii przy kreśleniu planów wyjścia z kryzysu. Społeczeństwo musi otrzymać pozytywne, realne sygnały. To przyspieszy odbudowę gospodarki  - mówi dr Sławomir Dudek.

Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: praca | polski rynek pracy | stopa bezrobocia | bezrobocie | Bank Pekao SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL