Byli pracownicy Biedronki po przegraniu procesu z Jeronimo Martins muszą zapłacić koszty sądowe

Byli pracownicy sklepów sieci Biedronka po przegraniu procesu z Jeronimo Martins o naruszenie dóbr osobistych muszą zapłacić wysokie koszty sądowe. Żyjący z rent i emerytur byli pracownicy nie są w stanie zebrać tych pieniędzy. Na jednym z portali trwa zbiórka na ich rzecz.

Przedmiotem postępowania sądowego nie były roszczenia ze stosunku pracy, lecz dotyczące naruszenia dóbr osobistych w postaci godności i prawa do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy w czasie zatrudnienia skarżących (do sierpnia 2004 r.) w sklepach należących do sieci Biedronek. Byli pracownicy domagali się od Jeronimo Martins przeprosin i zadośćuczynienia pieniężnego. Żądane kwoty miały wynosić od 11 do 48 tys zł.

Jak poinformował pełnomocnik powodów mec. Lech Obara, ośmiu byłych pracowników sklepów Biedronka domagało się zadośćuczynienia za lata pracy w skrajnie ciężkich warunkach. - To były lata wyzysku oraz naruszania ich godności poprzez zmuszania do pracy w warunkach urągających BHP, na przykład braku chociaż jednego wózka elektrycznego, a także za utracone zdrowie - ocenił mec. Obara.

Reklama

Przypomniał, że takie zadośćuczynienie za każdy miesiąc pracy wywalczyła w sierpniu 2009 r. przed Sądem Najwyższym ich koleżanka, Katarzyna W.

- Sąd uznał wówczas, że praca w Biedronce rażąco naruszyła jej godność pracowniczą. Wobec jej koleżanek droga była zamknięta. Roszczenie się przedawniło - wskazał mec. Obara.

Wyjaśnił, że gdy było już to możliwe, byli pracownicy Biedronki złożyli pozew. Od 2018 r. Sąd Najwyższy przyjął bowiem, że okres przedawnienia roszczeń pracowniczych, dochodzonych na drodze cywilnej, a wynikających z przestępstwa wynosi 20 lat.

Byli pracownicy sieci przegrali jednak proces o naruszenie dóbr osobistych w sądach zarówno I jak i II instancji.

- Sądy uznały wręcz, że nie udowodniono, iż w Biedronkach nie naruszano godności pracowniczej. Przegrana wiąże się też z dużymi kosztami sądowymi, jakie byli pracownicy muszą zapłacić Biedronce za ich prawników - podkreślił mec. Obara.

W pierwszej instancji koszty te wyniosły 2,7 tys. zł na osobę (łącznie ponad 20 tys. złotych), a w drugiej - 2265 zł (łącznie ponad 17 tys. zł). Część kosztów w kwocie około 20 tys. złotych za byłych pracowników Biedronki uiścił mec. Lech Obara, ich pełnomocnik pro bono. Do zapłaty pozostało jeszcze nieco ponad 17 tys. złotych.

- Przegrani byli pracownicy są osobami schorowanymi, wyniszczonymi, utrzymującymi się z rent czy emerytur w wysokości 1200 - 1400 złotych, lub pracujący dorywczo - podkreślił mec. Obara.

- Wszystko wskazuje więc na to, że u byłych pracowników Biedronek niebawem może pojawić się komornik, zajmując sprzęty domowe czy renty. Dlatego zwracamy się za pośrednictwem mediów o nagłośnienie tej sprawy oraz udział w zbiórce na jednym z portali - dodał.

Pełnomocnik byłych pracowników poinformował, że zwracał się z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich, by ten wniósł skargę nadzwyczajną w tej sprawie.

Lesław Nawacki, dyrektor zespołu prawa pracy i zabezpieczenia społecznego w Biurze RPO poinformował, że "Rzecznik, po wszechstronnej analizie akt sądowych, uznał, że w sprawie nie da się stwierdzić występowania przesłanek dających podstawę do wniesienia skargi nadzwyczajnej".

Wyjaśnił, że skarga nadzwyczajna, wprowadzona do polskiego systemu prawnego ustawą z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, niewątpliwie stanowi jeden z środków służących realizacji zadań Rzecznika Praw Obywatelskich. Należy jednak wyraźnie podkreślić, że - jak sama jej nazwa wskazuje - służy w sytuacjach zupełnie wyjątkowych. Skarga nadzwyczajna pozwala korygować prawomocne orzeczenia, ale tylko wówczas, gdy okaże się to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Dodatkowo przepisy wymagają, aby w danej sprawie wystąpiła co najmniej jedna z trzech przesłanek szczegółowych: gdy po pierwsze, orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji RP, po drugie, orzeczenie w sposób rażący narusza prawo poprzez błędną wykładnię bądź też niewłaściwe zastosowanie, po trzecie, zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego - wskazało biuro prasowe RPO.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Biedronka | prawo pracy | sąd
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »