Reklama

Czy Polska ściga Japonię w zarobkach? Sprawdzamy, co miał na myśli prezes Kaczyński

Słowa Jarosława Kaczyńskiego wygłaszane podczas jego tournée po kraju budzą zarówno zainteresowanie, jak i całą gamę różnych uczuć. Podczas wystąpienia w Stargardzie prezes PiS stwierdził, że pod względem zarobków jesteśmy prawie na poziomie Japonii, którą niebawem dościgniemy. Sprawdzamy, co właściwie miał na myśli szef rządzącej Polską partii.

  • Czy rzeczywiście zarabiamy już prawie tyle samo, co Japończycy? Nie do końca. 
  • Jednak pod pewnym względem Jarosław Kaczyński mógł mieć rację, chociaż w zasadzie nie przekłada się to w żaden sposób na pensje Polaków (ani Japończyków). Ale po kolei.

To nie chodzi o przeciętne pensje

Sprawdziliśmy najpierw przeciętne pensje w Polsce i w Japonii. To najszybciej przychodząca na myśl kategoria porównawcza. Jednak dość szybko można się przekonać, że prezes Kaczyński z pewnością musiał mieć na myśli coś innego.

Dane na temat wysokości średniego wynagrodzenia w Polsce są regularnie (co miesiąc) publikowane przez Główny Urząd Statystyczny. Najnowsze dane w tym zakresie pochodzą z 20 września 2022 roku i pokazują, że przeciętne wynagrodzenie brutto w Polsce wyniosło w sierpniu 6.583,03 zł. Tu musimy jednak odnotować, że dotyczy to sektora przedsiębiorstw zatrudniających 10 i więcej pracowników. 

Reklama

A jak jest w Japonii? Średnia pensja w Japonii różni się w zależności od regionu. Zależy również od innych czynników, w tym lokalizacji pracy, doświadczenia zawodowego, poziomu wykształcenia i wielu innych. Tak więc, biorąc pod uwagę wszystkie te elementy, pracownik w Japonii zarabia średnio około 515 000 jenów japońskich (JPY) miesięcznie. To około 4 467 dolarów amerykańskich (USD). Według dzisiejszego kursu wymiany odpowiada to ponad 22,3 tys. zł.

Z japońskimi pensjami wiążą się pewne ciekawostki. Pierwsza z nich dotyczy mediany zarobków. Okazuje się, że w Kraju Kwitnącej Wiśni mediana płac jest wyższa niż ich średnia arytmetyczna i wynosi około 4 700 dolarów. Jest zatem dokładnie odwrotnie niż w Polsce. Druga natomiast dotyczy najlepiej opłacanych branż. Najlepiej zarabiającą branżą jest branża zdrowotna, przed IT i branżą nieruchomości. Czwarte miejsce zajmuje sektor edukacji, a dopiero za nim plasują się finanse i księgowość. Oczywiście, nie oznacza to, że wszyscy pracownicy służby zdrowia zarabiają w Japonii najlepiej. Średnia branżowa nie jest bezpośrednim wskaźnikiem wynagrodzenia dla poszczególnych stanowisk. Na przykład, menedżerowie finansowi mogą zarabiać bardzo dużo, ale niskie wynagrodzenia urzędników księgowych obniżają średnią branżową.

Czy w grę może wchodzić parytet siły nabywczej?

Idźmy jednak dalej. Być może prezes Jarosław Kaczyński miał na myśli wynagrodzenia porównane pod względem siły nabywczej? Może Japończycy zarabiają faktycznie trzykrotnie więcej, ale nie są w stanie kupić za te pieniądze tyle, co znacznie gorzej opłacani Polacy? Sprawdźmy. Problem w tym, że siłę nabywczą w tym ujęciu liczymy w odniesieniu do określonego towaru lub usługi. A to jest uzależnione od wielu czynników.

Taka cena za metr kwadratowy mieszkania pokazuje pewną prawidłowość.  Jeszcze 10 lat temu średnia płaca w Polsce pozwalała na kupno 0,51 metra kwadratowego mieszkania, a obecnie to zaledwie 0,39 metra kwadratowego. Znajdujemy się w tych statystykach na przedostatnim miejscu w Europie. Wyprzedzamy tylko Białoruś. Ale w porównaniu z Japonią możemy być faktycznie niemalże krezusami. Średnia cena metra kwadratowego w Tokio, Shimane czy też Tokushimie wynosi w 2022 roku ponad 16 tys. dolarów. Japończyk może więc za przeciętną pensję kupić tylko około 0,25 metra kwadratowego. Czy to jednak oznacza, że Polska naprawdę wyprzedza Japonię pod względem siły nabywczej pensji?

A może to PKB?

Zastanówmy się - może jednak prezes Kaczyński miał na myśli zupełnie coś innego, czyli np. dochód narodowy oparty o parytet siły nabywczej? Dobrze, posłużmy się więc danymi Banku Światowego dotyczącymi PKB na osobę w oparciu o parytet siły nabywczej (PPP). PKB PPP to produkt krajowy brutto przeliczony na dolary międzynarodowe przy użyciu kursów parytetu siły nabywczej. Międzynarodowy dolar ma taką samą siłę nabywczą w stosunku do PKB, jaką ma dolar amerykański w Stanach Zjednoczonych.

Czy mamy rzeczywiście z czego się cieszyć? Akurat w tym zestawieniu Japonia nie należy do prymusów. W zestawieniu 173 krajów znajduje się ona dopiero na 33 miejscu z wartością około 40,8 tys. dolarów. W porównaniu z liderem światowych tabel, czyli Luksemburgiem to niewiele (118,7 tys. dolarów). Jeżeli porównamy Japonię z Polską, to faktycznie obu państw nie dzieli zbyt duży dystans. Polska jest tu na miejscu 39, a PKP per capita uwzględniający parytet siły nabywczej dla naszego kraju wyliczono na 34,3 tys. dolarów. Bardzo niewiele wyprzedzamy tutaj Węgry, ale w tyle są też chociażby Portugalia i Grecja. Może jednak powinniśmy się ścigać nie z Japonią, ale np. z Czechami (39,7 tys. dolarów)? Albo przynajmniej osiągnąć średni poziom europejski, czyli 46 tys. dolarów?

Krzysztof Maciejewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »