Reklama

​Dramatyczny brak kierowców tirów. "Widmo braku dostaw"

Niedobór kierowców tirów powoduje w Wielkiej Brytanii mnóstwo problemów. Obecnie szacuje się ich brak na około 100 tysięcy. Eksperci ostrzegają przed załamaniem się dostaw. Podobne trudności mogą również dotknąć Niemcy.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

W supermarketach widoczne są braki na półkach, a jednocześnie producenci mleka nie wiedzą, co zrobić z przepełnionymi magazynami. W Ikei nie ma materacy, a w oczyszczalniach ścieków brakuje ważnych chemikaliów. W Wielkiej Brytanii nie ma obecnie gałęzi przemysłu, która się nie skarży. Powód jest prawie zawsze ten sam: brakuje ludzi, którzy mogliby przewieźć rzeczy z punktu A do punktu B. To zazwyczaj kierowcy ciężarówek. Według brytyjskiego Stowarzyszenia Transportu Drogowego (Road Haulage Association) w Wielkiej Brytanii brakuje ich obecnie około 100 000.

Reklama

Zły wizerunek odstrasza

Wynika to z brexitu i związanych z nim przeszkód. Pandemia koronawirusa ponadto pogorszyła sytuację. Eksperci nie przewidują jednak, że problemy te dotkną tylko Wysp. "To, co dzieje się w Wielkiej Brytanii, zostało przyspieszone przez brexit. Ale jestem przekonany, że w Europie Zachodniej będziemy mieli taką samą sytuację, tylko trochę później" - mówi Dirk Engelhardt z Federalnego Stowarzyszenia Transportu Towarowego, Logistyki i Utylizacji. "Ostrzegamy, że w Europie Zachodniej staniemy również w obliczu załamania zaopatrzenia".

Również w Niemczech, według eksperta, brakuje już od 60 000 do 80 000 kierowców ciężarówek, a trend ten rośnie. Co roku na emeryturę przechodzi około 30 000 kierowców, a tylko około 15 000 młodych ludzi podejmuje pracę w tym zawodzie. Dirk Engelhardt podkreśla, że istnieje ogólnoświatowe zapotrzebowanie na kierowców. Niedobór ten ma wiele wspólnego z faktem, że praca kierowcy ciężarówki jest coraz mniej postrzegana jako atrakcyjna.

Długie czasy oczekiwania w korkach, trudności z pogodzeniem życia rodzinnego z pracą oraz ogromny brak odpowiednich miejsc parkingowych, gdzie można bezpiecznie stać lub brać prysznic i coś zjeść. Ponadto ciężarówki mają opinię wielkich, hałaśliwych trucicieli środowiska, zawalających drogi. "Taki zły wizerunek zniechęca kierowców. Potrzebujemy nowego spojrzenia na tę pracę" - mówi Dirk Engelhardt.

Wąskie gardła dostaw

O ile brak kierowców w Niemczech nadal w wielu miejscach pozostaje niezauważony, o tyle w Wielkiej Brytanii widać to już podczas zakupów w supermarkecie. Wąskie gardła dostaw wciąż dotyczą kolejnych produktów, zaś na półkach widać niezwykle duże luki. BBC przeprowadziła wywiad z hodowcą bydła mlecznego, który planował wylać tysiące litrów mleka, ponieważ nie zostało ono odebrane jak zwykle.

Dziennik "Guardian" z kolei poinformował o złagodzeniu zasad dla oczyszczalni ścieków, które nie mogą przeprowadzać pewnych procesów z powodu braku odpowiednich środków chemicznych. Pierwsze supermarkety spodziewają się wzrostu cen, jeśli sytuacja się utrzyma, a na razie nie zanosi się na poprawę sytuacji.

Podczas pandemii wielu europejskich kierowców, np. z Polski czy Rumunii, opuściło Wielką Brytanię i wróciło do rodzin w swoich krajach. Istnieje kilka powodów, dla których wielu z nich zrezygnowało z tej pracy. Z jednej strony swobodny przepływ pracowników UE to już przeszłość, ponieważ przez brexit konieczne są skomplikowane i kosztowne procedury wizowe. Jednocześnie jednak kierowcy potrzebni są także w wielu innych krajach europejskich, przez co słabnie atrakcyjność Wielkiej Brytanii. Nowe bariery handlowe i kontrole na granicy jeszcze bardziej utrudniają sytuację.

Lepsze warunki, albo nie będzie świąt!

Brytyjskie Stowarzyszenie Transportu Drogowego apeluje o łatwiejsze przepisy wizowe dla pracowników zagranicznych. Dirk Engelhardt z niemieckiego stowarzyszenia branżowego jest sceptyczny, czy to rozwiąże problem. Z myślą o Niemczech opowiada się za zatwierdzaniem dłuższych ciężarówek, z wbudowanymi urządzeniami sanitarnymi i lepszym wyposażeniem, by kierowcy mogli być bardziej niezależni podczas odpoczynku. Jeśli tak się nie stanie, nie widzi sprawy optymistycznie.

"Nadmierne zakupy, chomikowanie jak na początku pandemii koronawirusa, mogą stać się codziennością, jeśli nie zostaną szybko podjęte środki zaradcze" - twierdzi ten ekspert ds. logistyki i nie jest w tym sam. W Wielkiej Brytanii szef sieci supermarketów Iceland ostrzega przed zamknięciem w czasie świąt Bożego Narodzenia, jeśli sytuacja się nie zmieni. Już teraz bowiem można przewidzieć, że zaopatrzenie sklepów jak zwykle w tym okresie może być bardzo trudne.

(DPA/jak), Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »