Reklama

Ile naprawdę zarabiają nauczyciele w Europie?

Na pytanie, ile zarabiają nauczyciele, jest tylko jedna dobra odpowiedź - za mało. Sprawdźmy, jak w europejskich rankingach plasuje się polski nauczyciel.

Panuje stereotyp, że nauczyciele to jedna z gorzej uposażonych grup zawodowych w sektorze budżetowym. Tymczasem wg wiarygodnych źródeł roczna średnia europejska dla rozpoczynających karierę w szkolnictwie wygląda następująco: nauczyciel w przedszkolu - 24 351 euro, w szkole podstawowej - 26 021 euro, w szkole średniej - 27 301 euro (1 euro = 4,2978 zł wg tabeli kursów średnich NBP z dn. 25.03.2019 r.).

Reklama

Na postawie zarówno badań wykonanych na zlecenie Komisji Europejskiej, jak i raportu OECD widać, że różnice między zachodem a wschodem Europy są drastycznie: na przykład nauczyciel podstawówki w Bułgarii i Rumunii na początku kariery zarobi zaledwie 15 proc. średniej europejskiej, którą mocno zawyżają bogate państwa, takie jak Finlandia, czy Luksemburg, gdzie nauczyciel w szkole podstawowej na dzień dobry zarabia ponad 70 tysięcy euro brutto (ponad 2,5 raza więcej, niż europejska przecięta). Na tym tle pensja początkującego nauczyciela z podstawowymi kwalifikacjami w Polsce wypada blado: 5421 euro.

Maksymalne dochody, czy jakie?

Co wynika z tych danych? Tyle, że do interpretacji średnich statystycznych należy podchodzić ostrożnie. Po pierwsze dochód nauczyciela jest zazwyczaj koszykiem świadczeń, na który wpływ ma m.in. rodzaj szkoły, lokalizacja i organizacja oświaty. Wszystko to powoduje, że porównanie sytuacji materialnej nauczycieli, nawet w obrębie jednego państwa, staje się niezwykle trudne. Aby dokonać porównania Komisja Europejska używa w swoim raporcie "sztucznej" walut, tzw. PPS*, uwzględniającej siłę nabywczą w konkretnym państwie.

I tak nauczyciel szkoły średniej w Luksemburgu w szczytowym momencie kariery zarobi brutto 115 179 PPS. W Polsce zaledwie jedną piątą tego - 20 645 PPS; prawie tyle, co w Rumunii (20 771 PPS). W Niemczech 65 431 PPS.

W 2016/2017 sytuacja nauczycieli zmieniła się na korzyść prawie we wszystkich państwach w Europie, a zarobki wzrosły przeciętnie o 3-4 proc. Jednak były też takie państwa, jak Bośnia i Hercegowina, gdzie płace nauczycieli nominalnie spadły. Co ciekawe - siła nabywcza zarobków europejskich nauczycieli w 2016/2017 była generalnie niższa niż prawie dekadę temu (2009/2010). Dobitnym przykładem jest Grecja, gdzie początkujący nauczyciel w 2016/2017 dostawał 60 proc. tego, co jego kolega w 2010 roku.

Pensja to nie wszystko

Na komfort pracy nauczyciela wpływa też liczebność klas. I tak o przedszkolach we Francji można powiedzieć, że są statystycznie "przeładowane" (22,9), w Szwecji zaś świecą pustkami (6). W niemieckiej podstawówce nauczyciel musi zapanować nad ponad szesnaściorgiem dzieci naraz (15,3), natomiast w Grecji tylko nad dziesiątką (9,4). Na Litwie w szkołach średnich statystyczna klasa liczy zaledwie 7,4 ucznia. W Holandii w podnadpodstawowych klasach uczy się średnio prawie 17 uczniów (16,9).

O czym to świadczy i jak to się ma do obrazków m.in. z polskich szkół, gdzie klasy poniżej 30 osób to rzadkość? Otóż w badaniach uwzględniane są zarówno przeludnione klasy w miastach, jak i niewielkie oddziały na wsiach. Jednym słowem na statystyczną liczebność klas ma wpływ organizacja oświaty, w tym systemu dowozów dzieci z ośrodków wiejskich do większych placówek.

Modelowe równouprawnienie czy feminizacja?

Dane OECD wskazują, że w zasadzie w europejskim systemie oświaty panuje niemal modelowe równouprawnienie - nic bardziej mylnego. Szczególnie sfeminizowane są przedszkola i szkoły podstawowe. We Włoszech, na Węgrzech, Litwie i na Słowenii kobiety to ponad 95 proc. kadry pedagogicznej. Dla odmiany w Grecji jedynie 33,8 proc. kobiet wśród wykładowców uniwersyteckich, to kobiety.

Najmłodszą kadrę mają Brytyjczycy, gdzie 30,7 proc. nauczycieli w podstawówkach nie ma nawet trzydziestu lat. Za to już za chwilę problemy z kadrą może mieć włoska oświata. Tam młodzi nauczyciele w najmłodszych klasach to niecały procent (0,7 proc.).

Ile "uczy" nauczyciel

Innym indykatorem wpływającym na komfort pracy jest ilość przepracowanych godzin. Mimo, że polski Instytut Badań Edukacyjnych szacuje, że tydzień pracy nauczyciela to 47 godzin,wg badań Eurostatu przeciętny nauczyciel szkoły podstawowej w Polsce oficjalnie pracuje tylko 478 godzin rocznie, w Holandii aż 930, a na Łotwie 1020 - prawie dwa razy więcej, niż w Polsce. Z raportu OECD wynika także, że polscy nauczyciele spędzają niewiele więcej niż 30 proc. swego czasu pracy na zajęciach dydaktycznych, podczas gdy w angielskich szkołach to aż 65 proc. Reszta to sprawdzanie klasówek, konferencje, protokoły i wiele innych, czysto biurokratycznych czynności.

Edukacja to przyszłość każdego państwa. I nie tylko godne pensje dla nauczycieli, ale również realne nakłady na szkolnictwo, to czynnik wpływający na rozwój całej Europy. Pod tym względem na tle krajów Europy wyraźnie odstaje Rumunia, z zaledwie 2,9 proc. PKB wydatków na oświatę, podczas gdy Islandia wydaje ponad 7 proc. PKB.

W Polsce wydatki te oscylują na poziomie 4,9 proc.

* PPS to sztuczna jednostka waluty referencyjnej. Wartości PPS to pierwotna wartości w jednostkach waluty krajowej podzielona przez parytet siły nabywczej (PPP)

Redakcja Deutsche Welle


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »