Reklama

Kobieta na rynku pracy to wciąż słaba płeć?

Słaba płeć? To stereotyp! - przekonuje Małgorzata Chmielecka, redaktorka naczelna portalu Mamazone.pl, w rozmowie z Bartoszem Reszczykiem.

Czy kobieta na rynku pracy to wciąż słaba płeć?

Reklama

Jestem przekonana, że to stereotyp. Nie ulega jednak wątpliwości, że kobieta na rynku pracy ma sytuację trudniejszą niż mężczyzna, przede wszystkim dlatego, że to ona, a nie on, może rodzić dzieci. Właśnie ta "predyspozycja" wyłącza ją z życia zawodowego na pewien czas - krótszy lub dłuższy. Nie nazwałabym jej zatem płcią słabszą, ale tą, której sytuacja na rynku pracy jest trudniejsza.

I właśnie z uwagi na tę trudniejszą sytuację na rynku pracy ruszyła II część kampanii "Mama Reaktywacja"...

Tak. Pierwsza część kampanii ruszyła w październiku ubiegłego roku i dotyczyła możliwości łączenia macierzyństwa z pracą zawodową - z perspektywy matki. Poruszaliśmy aspekty psychologiczne, czyli m.in.: z czym wiąże się dla kobiety wybór między pozostaniem w domu z dzieckiem a karierą zawodową, rozmawialiśmy o obawach matek, ich lękach, o kalkulacjach, jakie pojawiają się na etapie planowania rodziny, wbrew pozorom bowiem problem zaczyna żyć w głowach kobiet wcześniej niż z chwilą poczęcia dziecka. Kobiety często muszą pokonać własne obawy - chcą zajść w ciążę, ale boją się ewentualnych konsekwencji w miejscu pracy.

Drugą część kampanii, która ruszyła w lutym tego roku, poświęcamy temu samemu zagadnieniu, ukazując jednak problem od strony pracodawcy. Dyskutując bowiem o prawach kobiet, czasem zapomina się o problemach, przed jakimi zostaje postawiony pracodawca w momencie, gdy dowiaduje się o ciąży swojego pracownika. A tylko elastyczność i współpraca obu stron - kobiety i pracodawcy - może pomóc wypracować satysfakcjonujące rozwiązania. Nie powinniśmy traktować pracodawcy i pracownika wyłącznie jako dwóch przeciwnych sobie stron, które nie mają wspólnego interesu.

Proszę opowiedzieć o tej perspektywie pracodawcy.

W momencie, gdy dowiaduje się o ciąży pracownicy, musi liczyć się z dezorganizacją miejsca pracy, za które odpowiada. Mimo że ciąża nie jest chorobą, to musimy pamiętać, że mogą wiązać się z nią określone okoliczności. Każda kobieta inaczej znosi ten stan, należy założyć, że w każdej chwili może wydarzyć się w przebiegu ciąży coś, co uniemożliwi kobiecie pracę. Bywa też, że kobieta w ciąży po prostu czuje się gorzej, jednocześnie częściej musi wychodzić z pracy na badania. Reasumując, jeżeli na przykład będzie zmuszona pójść na zwolnienie lekarskie, następnie urodzi dziecko i weźmie urlop macierzyński, może okazać się, że "zniknie" z pracy na dłużej. Nie oszukujmy się, dla pracodawcy jest to problem, zwłaszcza że ciąży na nim prawny obowiązek przyjęcia jej po powrocie do pracy na tym samym lub równorzędnym stanowisku, na którym była zatrudniona. On w tym czasie musi zreorganizować pracę pozostałych osób albo znaleźć zastępstwo, a to dodatkowy wysiłek i koszty. I tego boją się pracodawcy.

Dział VIII Kodeksu pracy poświęcony jest głównie uprawnieniom pracownika związanym z rodzicielstwem. Paradoksalnie, wiele kobiet narzeka, że przepisy te utrudniają im karierę zawodową, ponieważ pracodawcy mniej chętnie patrzą na potencjalnego pracownika-kobietę niż na mężczyznę.

To prawda. Dlatego nie jestem zwolenniczką tego trendu - w moim odczuciu nie należy skupiać się przede wszystkim na odgórnym wprowadzaniu coraz większych przywilejów dla kobiet. Dużo ważniejsza wydaje się tu edukacja kobiet w zakresie ich praw, gdyż zaskakująco często ich nie znają. I rzecz najtrudniejsza - praca nad świadomością społeczną, nad zmianą postrzegania kobiety na rynku pracy oraz postrzegania problemu łączenia macierzyństwa z pracą zawodową, jako wyłącznie problemu kobiet. To trudne i długofalowe zadanie.

Od czego zacząć? A może ta walka już się zaczęła?

To kwestia trudno mierzalna, ale sądzę, że zmiany mentalne już następują. Jedyne, co można zrobić, to stale i z uporem nagłaśniać problem, starając się słuchać argumentów z obu stron, nie tylko ze strony matek. Pracodawca to nie jest "ten zły", on po prostu musi umieć odnaleźć się w nowej sytuacji. Ważna jest tu jego otwartość - kobiety bardzo często same podsuwają dobre rozwiązania, chcą pracować, choć siłą rzeczy w innym wymiarze. Często chcą pozostać w kontakcie z życiem zawodowym, pracodawca powinien umieć im to umożliwić, poprzez na przykład możliwość uczestniczenia w szkoleniach, które pozwolą im "nie wypaść z obiegu" i utrzymać pozycję na rynku pracy.

Większych nakładów wymagają inne postulaty kobiet, jak zorganizowanie w miejscu pracy żłobka czy przedszkola - mogą sobie na to pozwolić głównie największe, dobrze prosperujące przedsiębiorstwa czy korporacje. Warto jednak, aby zarządy o takich rozwiązaniach pomyślały, może to uelastycznić współpracę - kobieta szybciej wróci na stanowisko pracy, będzie przy tym spokojniejsza, mając dziecko blisko siebie, pod dobrą opieką.

To może ja włożę kij w mrowisko. Elastyczny czas pracy, żłobki i przedszkola w miejscu pracy, dofinansowanie wypoczynku dzieci - tego, według badań, oczekują matki. Może chcą zbyt wiele?

Rozumiem, że pytanie ma charakter prowokacji. Wydaje mi się, że uznawanie takich postulatów za wygórowane oczekiwania albo fanaberie, jest błędem. To tak naprawdę jedynie sposoby na rozwiązanie sytuacji, która dla obu stron jest trudna. Oczywiście, wysiłek zorganizowania na przykład właśnie przedszkola w miejscu pracy leży po stronie pracodawcy, ale profity z tego płynące są już po obu stronach. Zupełnie bez kosztów odbywa się natomiast wprowadzenie elastycznego czasu pracy, co więcej - dla pracodawcy jest opłacalne. Badania pokazują, że firma oszczędza na wprowadzeniu takiego rozwiązania lub możliwości pracy zdalnej.

Tak, ale z drugiej strony, badania pokazują, że polscy pracodawcy prawie nie korzystają z telepracy, że jest ona mitem.

To prawda. Bardzo dużo się o tym mówi, to "medialny" temat, ale w rzeczywistości niewielu pracodawców z tego korzysta. Powodów jest kilka, m.in. przepisy, które nakazują pracodawcy stworzenie stanowiska pracy w domu zgodnie z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy, co często jest niewykonalne. Druga kwestia, dużo trudniejsza do zmiany, to lęk pracodawcy przed wypuszczeniem pracownika do domu, obawa przed tym, że nie będzie tam pracował. A tymczasem to bardzo łatwe do skontrolowania - wyniki pracowników mówią same za siebie.

Jak wygląda sytuacja polskich matek pracujących na tle innych krajów Europy?

W ocenie prawników, z którymi współpracujemy, prawodawstwo polskie można określić jako sprzyjające młodym matkom, dobrze pod tym względem wypadamy na tle państw europejskich. Jeżeli jednak analizujemy realną sytuację kobiet na rynku pracy, okazuje się, że z tej czołówki spadamy w przepaść. Kobiety rzadziej pracują w niepełnym wymiarze pracy, częściej są bezrobotne, częściej bierne zawodowo.

Zatrzymajmy się przy tej bierności zawodowej kobiet. Badania pokazują, że jest w Polsce dużo większa niż mężczyzn - w stosunku 52:36 proc. Komentarza wymaga też samo słowo "bierność" - bywa mylnie rozumiane.

Jest bardzo pejoratywnym określeniem, które odnosi się także do osób trwale bezrobotnych, czyli tych, które nie pracują i nie wyrażają woli podjęcia pracy. Wracamy tu do kwestii wyboru - kariera zawodowa a macierzyństwo. Pamiętajmy, że kobieta podczas urlopu macierzyńskiego, a potem wychowawczego jest właśnie bierna zawodowo, a to nie to samo, co tzw. trwałe bezrobocie. Często pracodawca nie proponuje młodej matce powrotu np. na pół etatu czy pracy zdalnej albo wykonywania zleceń, zamyka się na poziomie jej deklaracji o urlopie. To może być jedną z ważniejszych przyczyn, dla których postanawia ona dłużej pozostać w domu z dzieckiem. Być może stąd wynikają przytoczone przez pana wyniki badań.

To niedorzeczne! Przecież europejskie badania wyraźnie pokazują, że matka jest pracownikiem lepszym, jeżeli pracodawca umożliwia jej pracę. Jest bardziej skrupulatna, bardziej oddana...

...przede wszystkim pracuje zadaniowo, jest "zadaniowcem". W domu czeka ją "drugi etat"; chcąc szybko wrócić do domu, staje się bardziej efektywna, nastawiona na skuteczną realizację powierzonych jej zadań. Jednak powody pozostania w domu z dzieckiem mogą być zgoła inne. Pracująca matka, kobieta, która szybko wraca do pracy, szczególnie w mniejszych miastach może być postrzegana jako matka wyrodna, dokonująca niewłaściwych wyborów życiowych. Presja społeczna bywa bardzo zniechęcająca. Z kolei w samym miejscu pracy współpracownicy oskarżają ją często także o to, że nie jest zdolna do poświęceń, nie daje z siebie wszystkiego, nie zostanie po godzinach, na pewno za chwilę skorzysta ze wszystkich rodzajów zwolnień lekarskich itd. I oni będą musieli na nią i jej dziecko pracować. To realne problemy, z którymi kobiety muszą się mierzyć.

A co interesuje je najbardziej? Czego najczęściej szukają na portalu?

Przede wszystkim potrzebują informacji. Młode matki, mimo że są chronione przez prawo, często nie wiedzą, w jakim dokładnie zakresie. Nie wiedzą, jak długo trwa urlop macierzyński, kiedy mogą skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, czy i kiedy pracodawca może je zwolnić, co - po powrocie - mają gwarantowane. Ponieważ to najpopularniejsze kwestie, stworzyliśmy - w ramach kampanii "Mama Reaktywacja" Teczkę Praw Kobiety, którą można znaleźć na naszej stronie internetowej. Powstała we współpracy z kancelarią prawną i obejmuje wszystkie prawa, obowiązki i przywileje, jakie odnoszą się do matek pracujących, jak również i ojców.

Skoro wspomniała Pani o mężczyznach, to porozmawiajmy o szokujących dysproporcjach między dochodami kobiet i mężczyzn na tych samych lub równorzędnych stanowiskach pracy. O ile na szeregowych stanowiskach różnica na rzecz mężczyzn wynosi ok. 460 zł, o tyle już na kierowniczych - 3,5 tys. zł! To co, jednak siłą rzeczy - słaba płeć?

To delikatna kwestia, ponieważ zwykle możemy o niej mówić jedynie w kontekście wyników badań - w pracy rzadko dyskutujemy między sobą o wysokości poborów, takie informacje są utajnione. Sądzę, że i w tym przypadku dużą rolę odgrywa stereotyp, iż kobieta nie może być dobrym kierownikiem czy managerem, gdyż brakuje jej zdecydowania, siły i umiejętności kierowania ludźmi.

Jednak w pewnym stopniu kobiety same dokonują tu wyboru. Generalizując, mają często inne priorytety życiowe, w których życie osobiste i rodzinne, jest dla nich ważniejsze niż kariera zawodowa. Dlatego postawione przed dylematem macierzyństwo:kariera, nie aspirują do stanowisk kierowniczych. Nie chcą, by praca kolidowała z życiem osobistym albo stała się pierwszorzędną aktywnością życiową.

Kluczowym w tej sytuacji wydaje mi się zapewnienie kobietom, które decydują się inwestować w swoją karierę i podejmują trud łączenia macierzyństwa z pracą, równych szans z mężczyznami.

Dziękuję za rozmowę.

Polecamy: Praca Kielce, Praca Gliwice, Praca Toruń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »