Reklama

Koniec norweskiego raju?

Czy w obliczu gwałtownego spadku cen ropy naftowej Norwegia pozostanie jednym z najatrakcyjniejszych rynków pracy dla polskich imigrantów? Póki co, można tam zarobić dwukrotnie więcej niż w innych państwach Europy.

Zdaniem wielu ekspertów, utrzymujące się przez dłuższy okres niskie ceny ropy naftowej na rynkach światowych mogą doprowadzić do zachwiania norweskiej gospodarki, uzależnionej w dużym stopniu od dochodów pochodzących z eksportu tego surowca. Ekonomiści straszą obniżką płac, wzrostem bezrobocia i spadkiem wartości korony. Mówi się też o możliwym kryzysie na rynku nieruchomości. Norweski rząd wydaje się być jednak przygotowany na ewentualne zagrożenia. Dzięki solidnym finansom publicznym będzie miał możliwość stymulowania gospodarki poprzez zwiększanie wydatków państwowych.

Reklama

Możemy spać spokojnie

Pomimo niepokojących wieści, Polacy zatrudnieni w krainie fiordów nie powinni mieć powodów do obaw. Norwegia nadal pozostanie jednym z najatrakcyjniejszych rynków pracy w Europie. W żadnym innym kraju pracodawcy nie są w stanie zapewnić nam tak wysokich zarobków. Przeciętna stawka polskiego imigranta pracującego w Norwegii wynosi około 130 koron na godzinę. To równowartość 14 euro. Przy tak atrakcyjnych stawkach trudno się dziwić, że nasi rodacy decydują się na związanie swojej przyszłości z tym krajem.

Przez ostatnie trzy lata przyjechało do Norwegii więcej Polaków, niż na stałe mieszka tam imigrantów pakistańskiego pochodzenia. Według danych norweskiego Centralnego Biura Statystycznego (Statistisk Sentralbyra), stanowimy w tym kraju największą grupę obcokrajowców. W Norwegii przebywa już ponad 85 tys. Polaków. Na drugim miejscu pod względem liczby ludności plasują się Szwedzi, którzy osiedlają się głównie w stolicy. Imigrantom z Polski jest wszystko jedno w jakiej części kraju będą mieszkać. Najważniejsze by mieli pracę. Wybieramy najczęściej gęsto zaludnione regiony południowej Norwegii. Największym zainteresowaniem cieszą się Oslo, Hordaland, Rogaland i Akershus. Jeśli jednak tu nie znajdujemy pracy, bez problemu jedziemy dalej na północ.

Do wyjazdu zachęcają też ostatnie podwyżki stawek minimalnych w wybranych sektorach norweskiej gospodarki. Doświadczony fachowiec zatrudniony w budownictwie zarobi tam co najmniej 182,50 koron na godzinę. W przypadku pracowników niewykwalifikowanych stawki te są odpowiednio niższe. Z wyższych wynagrodzeń mogą się też cieszyć nasi rodacy zatrudnieni przy produkcji i montażu w norweskim przemyśle stoczniowym, którzy muszą zarobić co najmniej 149,04 koron na godzinę. Podwyżka stawek minimalnych nie ominęła też branży sprzątającej. Polska sprzątaczka pracująca legalnie w norweskiej firmie zarobi teraz co najmniej 164,02 koron na godzinę.

Dominują Polacy

W ciągu ostatnich kilku lat znaczenie polskich imigrantów dla norweskiej gospodarki wyraźnie wzrosło. Staliśmy się obok Szwedów najbardziej pożądaną grupą pracowników wśród obcokrajowców. Widać to szczególnie w branży budowlanej, która przyciąga najwięcej naszych rodaków. Musimy się jednak liczyć z coraz większą konkurencją ze strony pracowników ze Szwecji, Litwy, Łotwy i Estonii. Na norweskich budowach widać też więcej Rumunów i Bułgarów. Dotyczy to nie tylko szeregowych pracowników, ale również i firm zakładanych w Norwegii przez obywateli tych państw. W dalszym ciągu dominują jednak Polacy.

Kłopotów ze znalezieniem zatrudnienia w krainie fiordów nie powinni mieć też polscy spawacze, monterzy konstrukcji stalowych, operatorzy CNC i inni pracownicy branży metalurgicznej. Sporo ofert czeka także na nas w przemyśle stoczniowym.

Pracy nie brakuje również w branży logistycznej. Producenci i hurtownicy z sektora spożywczego poszukują operatorów wózków widłowych i magazynierów. Zajęcie znajdziemy też w licznych ośrodkach logistycznych, ulokowanych w sąsiedztwie największych portów przemysłowych w Norwegii, czyli w Bergen, Narwiku i Oslo. Nasi rodacy pracują najczęściej przy rozładunku towaru z kontenerów i ciężarówek.

Większe przedsiębiorstwa przemysłowe zainteresowane pracownikami z Polski unikają rekrutacji imigrantów na miejscu, w Norwegii. Wolą zlecić to zadanie pośrednikom. Dlatego korzystają z usług polskich agencji zajmujących się poszukiwaniem pracowników w Polsce. Takie biura lepiej zweryfikują doświadczenie i umiejętności poszczególnych kandydatów niż sami Norwedzy. Na podobnych zasadach odbywa się rekrutacja pracowników branży metalurgicznej i w budownictwie.

Pracy nie zabraknie

Z roku na rok przybywa też Polaków zatrudnionych w norweskich hotelach. Są wśród nich studenci i absolwenci polskich szkół hotelarskich, dla których przygoda z Norwegią zaczęła się od podjęcia wakacyjnej pracy. Wielu z nich otrzymało potem propozycję stałego zatrudnienia.

Nie zabraknie też pracy dla pracowników niewykwalifikowanych, którzy znajdą zajęcie w magazynach, hurtowniach i przetwórniach ryb. Średnie stawki oferowane w tym ostatnim sektorze wahają się w przedziale 120-130 koron na godzinę. Tradycyjnie w okresie wiosenno-letnim wielu rodaków podejmie pracę sezonową w rolnictwie i ogrodnictwie.
Głównym problemem, z jakim borykają się w Norwegii imigranci znad Wisły, jest język. Niewielu zna norweski, a stosunkowo mała grupa Polaków decyduje się na jego naukę. Często twierdzimy, że w zupełności wystarcza nam znajomość angielskiego.

Płaca minimalna: Brak. Wysokość minimalnych stawek w poszczególnych sektorach norweskiej gospodarki ustalana jest na podstawie układów zbiorowych zawartych pomiędzy związkami zawodowymi a pracodawcami. Porozumienia dotyczącą m.in. takich kwestii jak: warunki pracy i wysokość zarobków.
Poziom bezrobocia: 3,8 proc.
Liczba Polaków: ponad 85 tys., główne skupiska, Oslo, Trondheim, Bergen, Stavanger.

Maciej Sibilak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »