Reklama

Nadgodziny skutkiem ubocznym pracy zdalnej

Ponad dwie trzecie Polaków pracujących zdalnie deklaruje, że zdarza im się przekraczać standardowe godziny pracy. 7 na 10 pracowników na home office wskazuje, że ich szefowie kontaktują się z nimi po godzinach pracy. W przypadku 31 proc. badanych zdarza się to regularnie.

Pod koniec ubiegłego miesiąca praca zdalna była codziennością większości pracowników umysłowych w Polsce. Na home office przeszło 76 proc. z nich, w tym 41 proc. na tryb wyłącznie pracy zdalnej, a 35 proc. w ograniczonym wymiarze czasu. To wyniki badania przeprowadzonego wśród pracowników i pracodawców na zlecenie Gumtree.pl, przy współpracy z Randstad Polska. Przed wybuchem pandemii koronawirusa odsetek osób pracujących z domu był zdecydowanie niższy. Wówczas zaledwie 12 proc. zapytanych pracowników deklarowało, że zdecydowana większość bądź całość ich pracy zawodowej odbywała się w formie zdalnej. 29 proc. przyznało natomiast, że miało możliwość regularnej pracy zdalnej przez kilka dni w miesiącu, bez podania przyczyny. Co ciekawe, nie wszyscy z tej możliwości korzystali. Teraz niektórzy nie mają wyboru. 

Reklama

Co z tymi, którzy obecnie nie pracują z domu? Ponad połowa takich osób, wskazuje, że ich obowiązki zawodowe nie mogą być realizowane w trybie pracy zdalnej. 22 proc. respondentów przyznaje, że mogłoby pracować z domu, ale ich pracodawca nie wyraził na to zgody i tyle samo wskazuje, że ma możliwość pracy zdalnej, ale nie chce rezygnować z przychodzenia do biura. Z badania wynika, że przynajmniej częściową pracę zdalną swojemu zespołowi umożliwiło 59 proc. pracodawców. 15 proc. pozwoliło przejść na home office wszystkim pracownikom. 

W badaniu dotyczącym wpływu pandemii koronawirusa na koniunkturę gospodarczą pracę zdalną uwzględnił również Główny Urząd Statystyczny. Z przeprowadzonej wśród firm ankiety wynika, że największy odsetek osób pracujących w trybie zdalnym w badanych sektorach występuje w handlu hurtowym. To odpowiednio 34,5 proc. pracowników firm z tego sektora w kwietniu i 31 proc. w maju. Najmniej osób przeszło na tryb zdalny w budownictwie oraz zakwaterowaniu i gastronomii. To odpowiednio 11,9 proc. i 12,5 proc. dla tych sektorów w kwietniu oraz 9,4 proc. i 9,7 proc. w maju.

Z domu oznacza dłużej

Jednym ze skutków ubocznych pracy zdalnej okazały się nadgodziny. 68 proc. respondentów badania Gumtree.pl pracujących z domu przyznaje, że przekracza standardowe godziny pracy. Najczęściej zdarza się to firmach zatrudniających poniżej 10 osób - na takie zjawisko wskazało tam 77 proc. badanych. Najrzadziej - w przedsiębiorstwach powyżej 250 osób, gdzie poza godziny pracy wykracza 58 proc. pracowników.

Dlaczego praca z domu się wydłuża? Najczęściej wskazywanym przez pracowników powodem było wykonywanie dodatkowych, niezwiązanych z pracą czynności (46 proc. badanych). 31 proc. pracowników stwierdziło, że nie jest w stanie skupić się tak, jak w czasie pracy stacjonarnej, a 30 proc. przyznało, że robi sobie dłuższe przerwy. Wykonywanie dodatkowych, niezwiązanych z pracą czynności i robienie sobie dłuższych przerw częściej deklarowali pracownicy, którzy wykonywali obowiązki zawodowe z domu jeszcze przed erą koronawirusa. Na problemy ze skupieniem się częściej wskazywały za to osoby, które przeszły na tryb zdalny dopiero w związku z pandemią.

Nie zawsze powodem nadgodzin jest wolniejsze tempo wykonywania zadań przez samego pracownika. 17 proc. respondentów wskazało, że przyczyną są problemy ze skonsultowaniem tematów z przełożonym lub współpracownikami, zaś 10 proc. zadeklarowało, że to efekt zlecania zbyt dużej ilości zadań przez przełożonych.

Z relacji pracowników wynika również, że 7 na 10 przełożonych kontaktuje się ze swoimi podwładnymi, którzy pracują zdalnie po godzinach pracy. W przypadku 31 proc. osób zdarza się to regularnie, a u 41 proc. sporadycznie. Co leży u podstaw takiego zjawiska? 42 proc. pracowników uważa, że przełożeni postrzegają pracę zdalną jako elastyczną formę zatrudnienia, w ramach której mogą się kontaktować z pracownikiem i zlecać mu zadania o dowolnej porze. Prawie jedna trzecia zrzuca to na chęć wykorzystania przez pracodawcę sytuacji, że podwładny ma stały dostęp do narzędzi pracy. 16 proc. wskazuje na powód, jakim jest brak przejrzystej komunikacji, a 6 proc. szuka przyczyny w swoim wolniejszym tempie pracy.

Przed negatywnymi skutkami zaburzania ustalonych godzin pracy ostrzegają psychologowie. - Niezależnie od tego, czy jest się pracownikiem, czy pracodawcą, warto pamiętać, jak ważna jest równowaga między pracą a życiem prywatnym. Kontaktowanie się z pracownikiem w sprawach związanych z pracą, poza przyjętymi godzinami, zakłóca procesy potrzebne do regeneracji, co w efekcie może prowadzić do długotrwałego stresu i wypalenia zawodowego. Dla psychicznego i fizycznego zdrowia pracowników, a w efekcie ich zaangażowania i produktywności, powinno się ustalić godzinowe ramy pracy i ich nie przekraczać - wyjaśnia Aleksandra Bończewska, psycholog i psychoterapeuta.

Zdalnie w większości efektywnie

Z badania wynika, że pracownicy i pracodawcy mają odmienne podejście do efektywności pracy w trybie zdalnym. W przypadku pracowników na taką samą efektywność jak w biurze wskazuje 48 proc. badanych. 24 proc. dostrzega wzrost wydajności swojej pracy, a 28 proc. jest zdania, że efektywność spadła.

W przypadku pracodawców zmiany nie dostrzega 68 proc. respondentów. Przeszło jedna czwarta jest jednak zdania, że efektywność pracy z domu spadła w porównaniu z trybem stacjonarnym. Tylko 5 proc. uważa, że nastąpił wzrost wydajności pracowników.

- Ocena efektywności bywa pojęciem względnym, ponieważ przedsiębiorstwa nie zawsze dysponują narzędziami, które w sposób rzetelny na to pozwalają. Patrząc na wyniki badania, możemy dostrzec pewną dozę sceptycyzmu wśród tych pracodawców, którzy zgodzili się na pracę zdalną swoich podwładnych w dobie koronawirusa - zaznacza Katarzyna Merska, Koordynator ds. Komunikacji Gumtree.pl. Jak dodaje, warto podkreślić, że kiedy zsumuje się wypowiedzi pracowników  i pracodawców, wyłania się spójny wniosek, mówiący o tym, że problemy z efektywnością w czasie pracy zdalnej może mieć co czwarty pracownik w Polsce. 

Bez zdalnej rewolucji

Pracownicy i pracodawcy są zgodni, że praca zdalna w najbliższym czasie będzie zyskiwać na znaczeniu. Taką wizję przyszłości prezentuje aż 89 proc. pracowników i to zarówno tych, którzy pracują w pełni lub częściowo z domu jak i tych, którzy chodzą do biura. Na rosnącą rolę pracy zdalnej wskazuje również 71 proc. badanych pracodawców, co nie przekłada się jednak na plany reorganizacji trybu pracy po pandemii.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Większość, bo 54 proc. pracodawców, którzy umożliwili swoim podwładnym pracę z domu w dobie koronawirusa, twierdzi, że w przyszłości ich pracownicy będą mogli wykonywać część pracy zdalnie. 4 na 10 pracodawców zapowiada całkowity powrót do pracy stacjonarnej, a tylko 5 proc. dopuszcza wykonywanie zadań przez podwładnych całkowicie w trybie zdalnym.

Ci pracodawcy, którzy chcą utrzymać home office przynajmniej częściowo, wskazują, że przychodzenie do biura nie jest konieczne do rzetelnego wykonywania obowiązków przez ich podwładnych (31 proc. badanych). Blisko 30 proc. jest zdania, że "zdalna" produktywność ich pracowników jest taka sama lub wyższa niż w przypadku pracy stacjonarnej, a 14 proc. ma na uwadze lepsze samopoczucie pracowników mających możliwość pracy z domu.

Dominika Pietrzyk

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

Dowiedz się więcej na temat: praca | praca zdalna | praca w domu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »