Reklama

Nie można ciągle zaczynać od zera

Jesienią NSZZ Solidarność rozpocznie kampanię przeciwko umowom śmieciowym. O złych skutkach nadużywania tej formy zatrudnienia, a także o negatywnym wpływie niestabilnej pracy na rozwój gospodarczy i demograficzny opowiada Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej.

- Nadmierne upowszechnienie umów śmieciowych powoduje, że nie mamy stabilnych dochodów. A to wpływa negatywnie na sytuację społeczną, gospodarczą oraz demograficzną - podkreśla Henryk Nakonieczny. - Młodzi ludzie, nie mając stabilnego zatrudnienia, nie tworzą stabilizacji polskich rodzin - dodaje.

W jego ocenie rząd wręcz wspiera takie formy zatrudnienia poprzez tworzenie preferencji w składkach, podatkach.

- Np. w przypadku umów cywilnoprawnych składki na ubezpieczenie społeczne są albo niższe albo w ogóle ich nie ma. To sprawia, że ta forma zatrudnienia jest dla przedsiębiorcy bardziej opłacalna, bo koszty pracy są mniejsze. Ale ogromnie zmniejsza stabilizację zatrudnienia, co przekłada się na stabilizację bytową, rodzinną i w konsekwencji utrudnia rozwój narodu. Oznacza też brak zabezpieczenia emerytalnego. Widać więc, że konsekwencje są ogromne - zaznacza Nakonieczny.

Reklama

Nie tylko zysk

- Chociaż śmieciowe zatrudnienie przynosi dziś korzyści przedsiębiorcom, to nie przekłada się na liczbę miejsc pracy. Jeśli mówimy o realnej gospodarce, to musimy uwzględniać wszystkie elementy. Gospodarka nie jest tylko po to, by tworzyć zysk, ale przede wszystkim dochód narodowy. Jeśli ktoś chce prowadzić działalność gospodarczą, zatrudniać i tworzyć produkt, usługi na sprzedaż, to powinien mieć świadomość, że musi ponosić koszty - argumentuje Nakonieczny.

Pracodawcy twierdzą, że ograniczenie zatrudnienia na umowy śmieciowe spowoduje redukcję miejsc pracy.

- Praca powinna spełniać określone cele. A co to za praca, jeśli zapłata za nią nie wystarcza na życie, na odłożenie składki ubezpieczeniowej na starość? - ripostuje Nakonieczny. - Jeżeli pracodawca, zatrudniając pracownika, nie daje mu szansy na odłożenie na starość, to po prostu go wyzyskuje - dodaje.

Jego zdaniem, w państwie demokratycznym o społecznej gospodarce rynkowej rolą rządu jest wymaganie i pilnowanie zachowania standardów zatrudnienia.

Nakonieczny przypomina, że Solidarność złożyła 3 projekty ustaw, które mają poprawić sytuację pracownika. Jeden, o zmianie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, jest w sejmie. Pozostałe dwa: o zatrudnianiu pracowników tymczasowych i o zmianie systemu ubezpieczeń społecznych zostały przedstawione rządowi.

- Jeśli chodzi o pracę tymczasową, to nawet jest odpowiedź z Kancelarii Prezydenta, w której padła deklaracja o chęci włączenia się w działania eksperckie, może i dalsze prace - informuje Nakonieczny.

Solidarność przygotowuje kolejne projekty dotyczące zmian w kodeksie pracy.

Związek złożył skargę do Komisji Europejskiej. Dotyczy niewłaściwego wdrożenia dyrektywy europejskiej, czyli braku ochrony przed nadmiernym stosowaniem pracy na czas określony.

- Po to skarżymy tę sprawę w KE, żeby dokonać zmian w kodeksie pracy, między innymi dotyczących umów na czas określony. W Polsce takich umów mamy najwięcej w Europie. I mimo wskazań prawa europejskiego ani rząd, ani partnerzy społeczni, pracodawcy, nie kwapią się do zmiany przepisów - wyjaśnia Nakonieczny i przypomina, że Solidarność podnosi tę kwestię od kilku lat.

Nie chcę zaczynać od zera

- Nasze działania pod hasłem "Nie chcę zaczynać od nowa" mają umożliwić większą stabilizację zatrudnienia, szczególnie młodych. Pracownik zatrudniony na umowy terminowe, umowy-zlecenia czy na umowy cywilnoprawne i inne, za każdym razem zaczyna od zera. Kończy się jego czas pracy, a on nie ma nic: dokumentów potwierdzających jego doświadczenie czy wypracowanych okresów składkowych ani jakiegokolwiek kapitału w systemie ubezpieczenia społecznego. Ile razy można zaczynać od zera? - pyta Nakonieczny.

Kryzysem nie można usprawiedliwiać niewolnictwa

Pracodawcy, ale także niektórzy członkowie rządu uważają, że kryzys gospodarczy usprawiedliwia zatrudnienie na umowy śmieciowe.

- Kryzysem nie można usprawiedliwiać wykorzystywania drugiego człowieka. Jeśli po 8 godzinach ciężkiej pracy, z której nie da się wyżyć, utrzymać rodziny, jest on zmuszony pracować kolejne 8 godzin na drugiej zmianie, to czym jego sytuacja różni się od niewolnictwa? - pyta Nakonieczny. - Nie możemy oczekiwać, że ludzie będą pracować po 12 godzin, żeby przeżyć - dodaje.

Realna gospodarka

Henryk Nakonieczny zaprzecza, że Solidarność domaga się wprowadzenia socjalistycznej utopii. Związek żąda tylko gospodarki realnej.

- Daję zatrudnienie ze świadomością, że ono musi stworzyć minimalne warunki życia i dać zabezpieczenie na starość. To nie jest socjalizm, to realna gospodarka, a my próbujemy tworzyć gospodarkę nierealną. W gospodarce realnej nie mogę stosować dumpingu płacowego. Realna gospodarka musi tworzyć realne i wartościowe miejsca pracy. To nie jest utopia - podkreśla Nakonieczny.

Jego zdaniem w ustroju gospodarczym opartym na społecznej gospodarce rynkowej, państwo musi stworzyć jednolite i stabilne standardy zatrudnienia.

- Państwo nie może uciec od tych powinności i czekać, że wolny rynek wszystko załatwi. Widzimy, do czego prowadzi taka ucieczka od odpowiedzialności. Wszyscy mamy świadomość, co się dzieje z demografią, jakie są tego przyczyny - zaznacza.

Tymczasem rząd zjada rezerwę demograficzną.

- Chociaż wcześniej podwyższył wiek emerytalny, tłumacząc to nadchodzącą złą sytuacją demograficzną. Jeżeli sytuacja jest tak zła, to dlaczego teraz zabiera pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej, który miał być uruchamiany w kryzysowej sytuacji demograficznej? - pyta Nakonieczny.

Barbara Madajczyk-Krasowska

Szukasz pracy? Przejrzyj oferty w serwisie Praca INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »