Na początku stycznia premier Donald Tusk wstrzymał prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, mimo że projekt stanowi jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy. Opracowane w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej założenia miały m.in. umożliwić okręgowym inspektorom zmiany umowy o dzieło, umowy - zlecenia czy B2B na umowy o pracę. Na początku grudnia regulacja została przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów.
Jednak w ocenie szefa rządu tamten projekt zakładał "przesadną władzę dla urzędników", a "wprowadzana reforma, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi".
O zgodę co do ostatecznego kształtu umowy trudno było również w samej koalicji rządzącej. Największe kontrowersje budził m.in. fakt, że decyzja wydana przez urzędnika PIP byłaby natychmiast wykonalna i miała moc wsteczną sięgającą kilku lat. Propozycje nie zyskały sympatii nawet wtedy, gdy projekt okrojono i zrezygnowano m.in. z natychmiastowej wykonalności czy podkreślano możliwość zaskarżania decyzji do sądu, a najpierw do Głównego Inspektora Pracy.
Nowa wersja reformy Państwowej Inspekcji Pracy już gotowa
Jak donosi money.pl nowa wersja ustawy dotycąca reformy PIP - opracowana przy udziale minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk oraz szefa resortu sprawiedliwości Waldemara Żurka - ma już być gotowa. Nowa wersja ma zakładać, że inspektor dalej będzie mógł wydać decyzję administracyjną, ale będzie ona zaskarżalna od razu do sądu, a nie tak jak to było najpierw do Głównego Inspektora Pracy. Wtedy wykonanie ma być wstrzymane do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia.
Z informacji serwisu wynika także, że w przypadku wrażliwych grup pracowników (np. kobiet w ciąży) sądy powinny wydawać zabezpieczenia, które mogłyby skutkować nawet bezzwłocznym przekształceniem umowy cywilnoprawnej czy B2B w etat. Dopiero następnie decyzja ta byłaby utrzymana w mocy bądź nie w drodze późniejszego, prawomocnego wyroku.
Ma to być odpowiedź na obawy pojawiające się w koalicji przy sprawie pierwszego projektu dotyczące "władztwa inspektorów". Zmiany mogą jednak odbić się na wydolności sądów, z czym będzie sobie musiał poradzić minister Żurek. Niewykluczone - jak podaje money.pl - że konieczne będzie powołanie wyodrębnionych wydziałów w sądach w celu rozstrzygania sporów.
Reforma PIP. Kamień milowy ma pozostać bez zmian
Przeforsowanie przez rząd nowej wersji projektu reformy PIP ma pozwolić na niezmienianie kamienia milowego, od którego zależy wypłata kolejnej transzy środków z KPO. Co więcej, wynegocjował go obecny rząd, zastępując tym samym wcześniejszy kamień wypracowany przez PiS, który mówił o ozusowaniu umów zleceń i o dzieło.
Szacunki w sprawie potencjalne utraconych środków z KPO, jeśli nie udałoby się osiągnąć porozumienia, pojawiały się różne. Rozstrzał jest jednak spory i mowa o kwotach od 4 do nawet 20 mld zł.
Money.pl donosi, że obenie kluczowe jest przekonanie Komisji Europejskiej, że nowa koncepcja reformy również wypełni założenia kamienia milowego. Dopiero po uzyskaniu zielonego światła z Brukseli projekt ustawy trafi na ścieżkę rządową. Zdaniem rozmówcy serwiu, finał rozmów ma być kwestią dni lub tygodni. "Jeśli się zepniemy i reforma uzyskałaby podpis prezydenta na przełomie lutego i marca, to się wyrobimy. Jak nie, będzie nas to kosztowało utratę miliardów złotych z KPO" - dodał.













