Reklama

O umowach śmieciowych tym razem krytycznie

Umowy śmieciowe to nowe pojęcie, które przebojem weszło do naszego języka w roku ubiegłym. Trafnie czy nie, ale opisuje wielki problem zarówno w wymiarze osoby, której dotyczy, jak też w wymiarze rynku pracy, całej gospodarki i budżetu kraju oraz ubezpieczeń społecznych.

Opisuje narastające od wielu lat zjawisko zaniku stałych umów o pracę i zastępowania ich umowami czasowymi, samozatrudnieniem, umowami o dzieło i umowami-zleceniami oraz zatrudnianiem przez agencje pracy tymczasowej. To w dużym uproszczeniu najszersza definicja umów śmieciowych. Wymaga uściśleń, bo na przykład nie wszyscy umowy śmieciowe rozumieją tak szeroko. Faktem jednak jest, że młodzi ludzie zaczęli buntować się przeciwko tej dyskryminującej (nie tylko ich zdaniem) formie zatrudniania. Temat jest doniosły i zasługuje na poważną dyskusję.

Reklama

W "Rzeczpospolitej" od połowy stycznia pojawiła się seria artykułów, których autorzy bronią umów śmieciowych. Argumenty wobec przeciwników tych umów są różne. Od obraźliwego, że "praca na etat najbardziej opłaca się państwu i pewnej kategorii nierobów, który chcą mieć etat, a nie pracować", poprzez zarzut braku refleksji, aż do słusznego ze wszech miar apelu: "dyskusja na temat elastycznych form pracy powinna brać pod uwagę nie tylko emocje, ale także rzetelną wiedzę". Dodajmy - powinna być uczciwa.

Nie wystarczy polemika tylko z niektórymi, czasem urojonymi poglądami, które przypisze się niesłusznie swoim adwersarzom. Postanowiliśmy zabrać głos, ponieważ dotychczas wypowiadający się w obronie umów śmieciowych autorzy nie odnieśli się do naszym zdaniem kwestii podstawowych. Nie ocenili tego zjawiska w świetle obowiązku przestrzegania prawa oraz zasady uczciwej konkurencji.

Po pierwsze trzeba stwierdzić, że są sytuacje, kiedy zastępowanie stosunku pracy innymi formami jest uprawnione, jeśli odbywa się zgodnie z prawem. Jednak takie umowy nie mogą stawać się regułą. Problem zaczyna się wtedy, gdy łamiąc prawo, umowę o pracę zastępuje się inną formą wyłącznie w celu uniknięcia podatku, składki na ubezpieczenia społeczne lub ominięcia przepisów kodeksu pracy.

Przypomnijmy zatem, że w świetle obowiązującego prawa, tj. artykułu 22 kodeksu pracy, umowa spełniająca modelowe cechy określone w tym przepisie jest umową o pracę bez względu na jej nazwę. Ponadto kodeks pracy przewiduje wprost zakaz zastępowania umów o pracę umowami cywilnoprawnymi. Tymczasem z wielu wypowiedzi na temat umów śmieciowych wynika, że wybór rodzaju zatrudnienia objęty jest całkowitą swobodą stron, które nie są niczym w tym wyborze ograniczone. A przecież tak nie jest.

Jeśli mamy do czynienia z wykonywaniem pracy, w której jej wykonawca jest podporządkowany podmiotowi zatrudniającemu, to w świetle prawa doszło do nawiązania stosunku pracy z wszelkimi płynącymi stąd konsekwencjami. Sugerowanie, że jest inaczej, wprowadza w błąd. Umowa cywilnoprawna może być bez żadnych przeszkód zawierana, jeśli w jej ramach wykonywane są usługi jednorazowe, doraźne czy samodzielne i niewymagające bieżącego kierownictwa ze strony pracodawcy.

Po drugie z umowami śmieciowymi wiąże się problem uczciwej konkurencji. Nie trzeba uzasadniać, że stosowanie pozakodeksowych form zatrudnienia w celu obniżania kosztów z naruszeniem art. 22 kodeksu pracy stanowi nieuczciwą konkurencję wobec pracodawców przestrzegających prawa pracy.

To przyczynek między innymi do dyskusji o tzw. kontraktach i komercjalizacji w służbie zdrowia. Niestety, ale do kwestii przestrzegania obowiązującego prawa i zasad uczciwej konkurencji autorzy artykułów w "Rzeczpospolitej" się nie odnoszą.

Polska boryka się dzisiaj z olbrzymim deficytem i rosnącym długiem publicznym. Rząd dla ratowania budżetu i systemu ubezpieczeń społecznych zapowiada podniesienie wieku emerytalnego, równocześnie tolerując zjawisko coraz bardziej masowej ucieczki od płacenia podatku i składek na ubezpieczenia społeczne przez ucieczkę od stosunku pracy.

Jeszcze o najpoważniejszym argumencie używanym przez orędowników umów omijających kodeks pracy i daniny publiczne. Umowy śmieciowe albo bezrobocie. Czy to realny dylemat? Jeśli tak, to w nie większym stopniu niż ryzyko, że podwyżki cen surowców, paliwa lub energii spowodują wzrost cen towarów na rynku. W ślad za tym nastąpi spadek sprzedaży i produkcji, a na końcu zwolnienia.

Umowy śmieciowe albo bezrobocie - czyżby pracodawcy zatrudniali pracowników nie dlatego, że świadczona przez nich praca jest konieczna, ale tylko dlatego, że jest tania? Umowy śmieciowe są prostym instrumentem obniżania kosztów niezbędnej pracy poniżej jej wartości, czyli wyzysku. Społeczna odpowiedzialność biznesu przegrywa z filozofią gospodarki rabunkowej bez inwestowania w ludzi.

Warto też przy okazji powołać się na badania ekonometryczne OECD, które nie potwierdzają tezy o ścisłej zależności pomiędzy poziomem ochrony stabilności zatrudnienia a poziomem bezrobocia.

W raporcie OECD Eployment Outlook 2004 możemy wyczytać, że pewien poziom ochrony trwałości zatrudnienia w połączeniu z efektywnym systemem zasiłków dla bezrobotnych i pomocy osobom bezrobotnym w poszukiwaniu pracy może się przyczynić do lepszego funkcjonowania rynku pracy, a ochrona stosunku pracy wpływa raczej nie na ogólny poziom bezrobocia, ale raczej na jego strukturę - im większy poziom ochrony, tym wyższy poziom bezrobocia długotrwałego oraz mniejsza skala bezrobocia krótkotrwałego.

Dlatego w imię sprawiedliwości i solidarności społecznej, przestrzegania prawa i uczciwej konkurencji jesteśmy przeciwni zastępowaniu stosunku pracy umowami śmieciowymi. Tym, którzy bronią umów śmieciowych, patrząc na ten problem wyłącznie przez pryzmat ekonomii jednej firmy, zwracamy uwagę, że za świadczoną pracę trzeba płacić tak samo uczciwie jak za towar w sklepie, surowce, energię itd.

Jakub Stelina, Janusz Śniadek

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »