Reklama

Piotr Arak: Najgorszy okres na rynku pracy mamy już za sobą

​Najgorszy okres na rynku pracy mamy już za sobą - powiedział w piątek dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak. Dodał, że tylko 10 proc. firm planuje redukcję, natomiast zatrudniać chce znacznie więcej.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Dyrektor PIE, w wywiadzie dla Polsat News, powołał się na wyniki prowadzonego przez Instytut monitoringu, z którego wynika, że redukcję zatrudnienia planuje tylko 10 proc. firm i jest ich znacznie mniej niż tych, co chcą zatrudniać. Wyjaśnił, że jest to efekt rosnącego popytu na polskie produkty m.in. na rynku niemieckim, a także w krajach, które wcześniej wprowadziły znaczące ograniczenia działalności gospodarczej, po to by zmniejszyć liczbę nowych zakażeń." W kolejnych miesiącach polski przemysł raczej będzie przyjmować więcej zamówień, a to będzie powodowało, że te miejsca pracy (...) będą chronione" - powiedział. Zaznaczył przy tym, że przemysł "determinuje również wiele innych sektorów".

Reklama

Pytany o skutki wprowadzonych obecnie ograniczeń, powiedział, że nie grozi nam np. zerwanie łańcuchów dostaw jak rok temu (...) poza tym, mamy też instrumentarium (...), z którego państwo może skorzystać w przypadku tych sektorów, które będą cierpiały ze względu na pandemię" - wskazał.

Nie wykluczył, że "będą nas czekały decyzje o wprowadzaniu pewnych instrumentów pomocowych", które mogą skutkować pewnym wzrostem deficytu budżetowego, ale to wcale nie oznacza, że sytuacja fiskalna będzie zła". Szef PIE przyznał, że dane za II kwartał tego roku mogą okazać się gorsze niż pierwotnie zakładano. Zaznaczył jednak, że PIE nie koryguje jeszcze szacunków wzrostu PKB w tym roku. "Czekamy na to, co się wydarzy w ciągu najbliższych dwóch tygodni" - wskazał. Dodał też, że na PKB będzie miała duży wpływ akcja szczepień.

Pytany, czy można spłacać zadłużenie państwa bez podwyżki podatków, wskazał, że to w dużej mierze zależy od wzrostu gospodarczego w najbliższych latach. Zaznaczył, że przy wykorzystaniu środków z UE mamy szansę na szybki wzrost gospodarczy, "czasem nawet przekraczający 5 proc. kwartał do kwartału w porównaniu do poprzednich lat".

Zaznaczył, że w Polsce klin podatkowy (podatki i składki) dla osób z minimalnym wynagrodzeniem, jest mniej więcej na tym samym poziomie jak dla osób, które zarabiają 5-krotność średniej krajowej. Przyznał, że pewnym rozwiązaniem jest np. obniżenie kwoty wolnej od podatku czy wprowadzenie zmian w wysokości składki zdrowotnej, uzależniając ją od otrzymywanego wynagrodzenia. "Jest kilka przeróżnych alternatyw" - powiedział.

Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »