Reklama

Polski Ład problemu śmieciówek nie załatwi

Po wprowadzeniu Polskiego Ładu to umowy o dzieło staną się podatkowym eldorado. Związki zawodowe boją się, że będzie to pole do nadużyć ze strony nieuczciwych pracodawców, bo wciąż nie ma skutecznej kontroli nad takimi umowami o dzieło, które w rzeczywistości powinny być umowami o pracę.

W Polskim Ładzie nie są planowane zmiany w funkcjonowaniu umów o dzieło i nie jest to przeoczenie - potwierdził to w poniedziałek wicepremier Jarosław Gowin. To oznacza, że ta atrakcyjna forma zarobkowania stanie się jeszcze bardziej atrakcyjna po zmianach jakie w przypadku innych wariantów zatrudnienia wprowadzi Polski Ład.

Zwracali na to uwaga eksperci Federacji Przedsiębiorców Polskich. W ramach walki ze śmieciówkami mają być bowiem w pełni oskładkowane umowy zlecenia, ale umowy o dzieło mają pozostać w takim kształcie jak obecnie. Oznacza to możliwość korzystania z podwyższonej do 30 tys. zł kwoty wolnej od podatku oraz wyższego progu podatkowego.

Reklama

- Już do tej pory była to bardzo atrakcyjna forma zarabiania, a po zmianach wprowadzonych przez Polski Ład będzie jeszcze bardziej. Korzyści z wdrożenia Polskiego Ładu pojawią się w odniesieniu do umów o dzieło, a te rozwiązania które mają je równoważyć, jak brak odliczania składki zdrowotnej, siłą rzeczy nie będą miały zastosowania, bo od umów o dzieło nie trzeba płacić składek społecznych, w tym składki zdrowotnej - podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista FPP.

Jak dodaje, biorąc pod uwagę planowane zmiany dotyczące naliczania składki zdrowotnej dla działalności gospodarczej, to umowy o dzieło pozostają ostatnią formą gdzie ta zasada nie ma zastosowania.

- Atrakcyjność tych umów może wzrosnąć, choć trzeba pamiętać, że powinny zgodnie z przepisami spełniać kryteria, czyli ma to być tzw. umowa efektu - mówi Kozłowski.

I tu jest problem, bo dotychczasowa kontrola czy umowa o dzieło jest rzeczywiście umową o dzieło była iluzoryczna i dawała duże pole do nadużyć dla nieuczciwych pracodawców, którzy obniżali sobie w ten sposób koszty pracy.

- Mamy duże obawy, czy w sytuacji gdy wszystkie umowy zlecenia zostaną oskładkowane pracodawcy nie będą "przerzucać" zatrudnionych właśnie na umowy o dzieło, które staną się jeszcze bardziej atrakcyjną formą dla przedsiębiorców. W tym kontekście dobrze, że z początkiem roku powstał rejestr tych umów w ZUS, który jest w stanie w pewnym stopniu je monitorować. Ale wciąż jest w tym obszarze dużo patologii, o czym świadczy choćby fakt, że duża część pracodawców obawia się tego rejestru - mówi Interii Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ.

Jego zdaniem, poza oskładkowaniem zleceń w pełnej wysokości, usuwającym jeden z czynników motywujących do unikania przez firmy zatrudniania na umowach o pracę, należałoby doprowadzić do skrócenia postępowań sądowych w sprawach o ustalenie istnienia stosunku pracy.

- Proponujemy uproszczenie procedury w przypadku, gdy z legitymacji procesowej korzysta inspektor Państwowej Inspekcji Pracy. Przewlekłość postępowań jest bowiem jedną z przyczyn tego, że osoby na umowach cywilnoprawnych niechętnie występują do sądów.

Dlatego domagamy się dofinansowania oraz zwiększenia uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, by mogła ona skuteczniej kontrolować czy dana osoba powinna być na umowie o dzieło czy na umowie zlecenie, czy raczej - w większości takich przypadków - powinna być zatrudniona na umowie o pracę. Obecnie PIP, między innymi dlatego, że jest organem niedofinansowanym,  zajmuje się głównie umowami o pracę, a nie kontrolą umów zlecenie i umów o dzieło, pod kątem tego czy nie spełniają one jednak warunków umów o pracę - mówi wiceprzewodniczący OPZZ.

Jak zaznacza, problem polega też na tym, że pracodawcy często nie zgadzają się z orzeczeniami PIP w tym zakresie, czyli stwierdzeniem, że umowa o dzieło lub umowa zlecenie są tak naprawdę umowami o pracę. W takich sytuacjach PIP może taką sprawę skierować do sądu, a te często orzekają, że jest swoboda zawierania umów.

- Dzieje się tak, mimo jasno sprecyzowanych przepisów, które dla umowy o pracę wymieniają określone warunki. Jeśli jest ona wykonywana w konkretnym miejscu, pod kierownictwem i w określonych ramach czasowych,  to jest to umowa o pracę. Ponieważ obecne przepisy są niewystarczające i nieefektywne inspektor PIP powinien mieć możliwość, w ramach decyzji administracyjnej, przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę - podkreśla Sebastian Koćwin.

Monika Krześniak-Sajewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »