Reklama

Rynek pracy 2021: Firmy nie wierzą w szybkie odbicie gospodarcze

Rynek pracy na pandemię okazał się niezwykle odporny - w 2020 r. Polska zanotowała najniższe bezrobocie w całej Unii Europejskiej. Przedsiębiorcy nie wierzą jednak w szybkie odbicie gospodarcze w 2021 r. A to przekłada się na ich plany dotyczące polityki zatrudniania i podwyżek.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

Reklama

Jak wygląda dzisiaj obraz polskiego rynku pracy? Współczynnik aktywności zawodowej w IV kw. 2020 r. wyniósł 56 proc. W ubiegłym roku przybyło 470 tys. nowych miejsc pracy - był to jednak spadek o jedną trzecią w porównaniu do roku 2019. Bezrobocie sięgnęło 6,5 proc. To wzrost o 1 pkt proc. względem odczytu sprzed pandemii. Według BAEL bezrobocie spadło jednak do 3,1 proc. w IV kw.

Prof. Paweł Wojciechowski, główny ekonomista Pracodawców RP, przyznaje, że sytuacja makrogospodarcza na rynku pracy nie jest zła. A mimo wszystko - podkreśla - większość pracodawców martwi się o spowolnienie w tym roku, a nawet tego, że będzie większe niż rok wcześniej.

- Wchodzimy w ciekawy moment: z jednej strony mamy pandemię, przyspieszone restrukturyzacje, częstsze myślenie o robotyzacji; z drugiej zmiany relacji na rynku pracy, dużo więcej pracy zdalnej i przejście z rynku pracownika na rynek pracodawcy - mówi Wojciechowski.

Obawy o przyszłość

- Co piąty Polak uważa, że jego sytuacja na rynku pracy będzie gorsza. Widać, że koronawirus nie tylko zmienił podejście do kwestii zakupowych, ale również zwiększył potrzebę utrzymania pracodawcy jak najdłużej i zmniejszył chęci zmiany sytuacji zawodowej - podkreśla Krzysztof Inglot prezes Personnel Service. Zwraca także uwagę, że 7 na 10 Polaków twierdzi, że pracodawca dobrze poradził sobie w okresie pandemii, chociaż większość firm ich zdaniem nie była odpowiednio przygotowana proceduralnie.

Z badania "Barometr Polskiego Rynku Pracy", przygotowywanego cyklicznie przez Personnel Service wynika, że przedsiębiorcy spodziewają się osłabienia gospodarki w tym roku. Niemal połowa, bo 45 proc. firm jest zdania, że spowolnienie będzie większe niż rok wcześniej; co piąty przedsiębiorca twierdzi, że utrzyma się sytuacja z 2020 roku, a tylko co czwarty liczy na poprawę.

Pracodawcy wskazali również na główne wyzwania, z jakimi ich zdaniem będą musieli się mierzyć w kolejnych miesiącach. To m.in. utrzymująca się niepewność związaną z koronawirusem (47 proc.), wyższe koszty prowadzenia działalności (43 proc.), spowolnienie gospodarcze (37 proc.), obostrzenia rządowe (33 proc.). Jednocześnie firmy przestały się obawiać deficytu kadrowego. Na ten problem wskazał tylko co ósmy pracodawca, co jest sygnałem za przechylaniem się szali z rynku pracownika w stronę rynku pracodawcy.

Z badania wynika też, że prawie połowa firm utrzyma liczbę miejsc pracy na tym samym poziomie, a 24 proc. myśli o redukcji etatów, co może być związane z końcem obowiązywania tarcz antykryzysowych (jednym z wymogów umorzenia przyznanych środków było utrzymanie zatrudnienia przez rok).

Firmy w zdecydowanej większości nie myślą dzisiaj o podwyżkach. Utrzymanie poziomu wynagrodzeń zakłada 37 proc. ankietowanych, 14 proc. planuje obniżkę, co oznacza wzrost o 13 pkt proc. w porównaniu po poprzedniej edycji badania. Dodatkowo, 27 proc. pracodawców przyznało podwyżki w związku z podwyższeniem płacy minimalnej, a tylko 12 proc. planuje podnieść pensje w kolejnych miesiącach.

Roboty pukają do firm

Pandemia miała jeszcze jeden efekt - przyśpieszyła automatyzację lub myślenie o potrzebie wdrożenia nowych rozwiązań automatyzujących pracę.

- Koronawirus wymusił pracę online, akceptację pracy zdalnej, posługiwania się sztuczną inteligencją nie tylko w aplikacjach bankowych, ale też w innych narzędziach. Covid-19 zmienił też podejście przedsiębiorców do automatyzacji. Rok, dwa lata temu firmy mówiły, że dla nich robotyzacja jest za droga. Nie stać ich na to, żeby mieć roboty pakujące czy sortujące. Pandemia i kwarantanna pokazały jaki realnie może być koszt zawieszenia produkcji. Firmy zaczęły patrzeć nie tylko na to, czy wzrost wydajności pokryje koszty automatyzacji, ale też na kwestie stabilności prowadzenia biznesu i gwarancje, że jak wirus wyłączy np. 20 proc. załogi, to firma nie stanie - wyjaśnił Inglot.

Z badania "Barometr Polskiego Rynku Pracy" wynika, że 38 proc. przedsiębiorców zaobserwowało, że w ich branży przyspieszyła rewolucja technologiczna. Nie tak dawno, bo na początku 2020 r. zdecydowana większość, aż 3 na 4 firmy, nie miała w planach automatyzacji. Teraz taką deklarację składa tylko 32 proc. przedsiębiorców. Trzykrotnie wzrósł odsetek tych firm, które aktualnie rozwijają automatyzację w swoim przedsiębiorstwie.

- Co mnie najbardziej dziwi i cieszy równocześnie - następuje dość radykalny wzrost firm, które wdrażają automatyzację. Blisko 3-krotnie większy niż przed pandemią - dodaje Wojciechowski. Zwraca też uwagę, że 2/3 pracowników boi się utraty pracy właśnie ze względu na postępujący i przyśpieszający proces robotyzacji. Podobnie przedsiębiorcy sądzą, że wymusi on redukcje. - Nie obawiajmy się tego. Jedne miejsca pracy będą znikać, inne się pojawią - uspokaja główny ekonomista Pracodawców RP.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Ukraińcy w Polsce

W 2020 r. wydano 295 tys. pozwoleń na pracę dla Ukraińców. Jednocześnie o ok. 500 mln zł spadły transfery na Ukrainę - do 3,1 mld zł w ubiegłym roku. Liczba zarejestrowanych w ZUS pracowników z Ukrainy zmniejszyła się nieznacznie - z ok. 600 tys. do 532,5 tys. Z drugiej strony, w pierwszych tygodniach pandemii z Polski wyjechało ponad 300 tys. pracowników zza wschodniej granicy, w przeważającej większości osoby, którzy nie odprowadzały składek do zakładu ubezpieczeń.

Czy Ukraińcy planują wrócić do Polski? Wśród ankietowanych, co 10 osoba chciałaby pracować w Polsce co najmniej rok lub zostać na stałe. To jest prawie dwukrotny wzrost w porównania do wcześniejszej odsłony raportu. Jednakże 45 proc. pracowników z Ukrainy przyznaje, że planuje wyjazd do pracy do innego miejsca niż Polska. - Trzeba dbać o to, żeby ta siła robocza z Ukrainy pomagała budować gospodarkę i obsługiwać proces inwestycyjny - podkreśla Inglot. Trzeba też dodać, że "ziemią obiecaną" są Niemcy. Dopiero później Polska, która jest częstszym wskazaniem niż np. USA czy Kanada.

Wojciechowski zwraca uwagę, że wzrasta liczba firm, które są zainteresowane zatrudnieniem obcokrajowców (niemal połowa), co wynika m.in. z rosnącej presji demograficznej. - 85 proc. firm ma pozytywny lub neutralny stosunek do Ukraińców. Cenimy ich za kompetencje, pracowitość i lojalność - dodaje. Z drugiej strony oczekiwania pracowników zza wschodniej granicy też rosną wobec pracodawcy. Jest to m.in. rozbudowany pakiet opieki medycznej (45 proc.), szkolenie czy ułatwiony dostęp do szczepień (20 proc.) - chociaż nie zostało wskazane wprost, że przeciw koronawirusowi.

Z jakich powodów Ukraińcy wybraliby Polskę na miejsce emigracji zarobkowej? Przede wszystkim ze względu na bliskość geograficzną i kulturową (54 proc.), niską barierę językową (47 proc.), zarobki (28 proc.).

- Zarobki spadły na miejsce 3., a dotychczas było to wskazanie numer 1. Wiedziałem, że kwestie bezpieczeństwa, komunikacji, opieki medycznej będą ważne, ale nie sądziłem, że zepchną zarobki na trzecią pozycję. To pokazuje, że myślenie o koronawirusie nie będzie krótkotrwałe - twierdzi Inglot.

Z badania wynika także, że 8 na 10 pracowników nie obawia się tego, że Ukraińcy zabiorą im pracę. A czy zatrudnianie Ukraińców obniża zdaniem polskich pracowników tempo wzrostu wynagrodzeń? - Jeśli prześledzimy dane, to widać, że pracownicy z Ukrainy zajmują te miejsc, gdzie brakuje polskich rąk do pracy, a ich wynagrodzenia są w okolicach płacy minimalnej. Pracownik z Ukrainy idealnie wpisuje się w polski rynek pracy i społeczeństwo - mówi Inglot.

Bartosz Bednarz

***

Dowiedz się więcej na temat: praca | rynek pracy | zatrudnienie | zarobki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »