Trwa wielki exodus pracowników. 40-proc. wzrost liczby rezygnacji

Szefie, odchodzę! - to zdanie nigdy nie padało tak często. Aż 40 proc. menedżerów w korporacjach odnotowało wzrost liczby rezygnacji z pracy w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, wynika z danych Adobe. Czy uciekający pracownicy żałują swojej decyzji? Tak, ale tylko nieliczni.

Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy

Karuzela ze stanowiskami kręci się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. To owoc ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy to zmieniło się wiele, ale nic nie doznało takiego przeobrażenia jak praca, a w zasadzie to, jak ją wykonujemy. Okazuje się, że jedyną stałą jest zmiana. - Pracownicy zmieniają firmy, dla których pracują, całkowicie przebranżawiają się lub otwierają własne biznesy. Zmiana stała się czymś normalnym - mówi Dorota Danieluk, Head of HR z NTT i dodaje: - Jednak to jedynie efekty, problemem nie są ludzie i ich nastawienie, a biznes, który nie potrafi sprostać aktualnej sytuacji.

Reklama

Nie porzucamy stanowisk, porzucamy szefów

Badanie Future of Time Hybrid Workplace przeprowadzone przez firmę Adobe wykazało, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy aż 40 proc. managerów w korporacjach (firmy zatrudniające tysiąc i więcej pracowników) i 25 proc. w małych i średnich przedsiębiorstwach (do 999 pracowników) odnotowało wzrost liczby rezygnacji z pracy.

Co ciekawe, gdy wyłączyć ze statystyk kadrę zarządczą, pracownicy małych i średnich przedsiębiorstw częściej starali się o nową posadę niż osoby zatrudnione w dużych firmach (23 proc. do 18 proc.). - Zmieniliśmy się. Zmieniła się praca. Zmienił się sposób, w jaki myślimy o czasie i przestrzeni. Wszyscy mogliśmy zrobić krok w tył, spędzić więcej czasu na robieniu innych rzeczy i naprawdę zastanowić się nad wartością tego, co robimy w pracy - zauważa Dorota Gardoń, HR Business Partner z BPSC i dodaje: - Być może ludzie zmieniają pracę, ponieważ poprzedni pracodawca próbował wciągnąć ich z powrotem do biura, podczas gdy konkurencja pozwoliła im kontynuować pracę zdalną?

Z badania wynika, że osoby, które odeszły z pracy, najczęściej zmieniały branżę (42 proc.), zakładały własną firmę (16 proc.) lub stawiały na freelancing (10 proc.).

System, który nie działa

Do zmiany pracy mogą motywować na przykład problemy techniczne. Mimo że pandemia zaczęła się ponad dwa lata temu, firmy wciąż mierzą się z IT, wynika z raportu Adobe. Szeregowi pracownicy poświęcają około 5 godzin tygodniowo na rozwiązywanie problemów lub konfigurowanie technologii do pracy zdalnej, a menedżerowie aż 7 godzin tygodniowo.

- Praca hybrydowa to nie modny dodatek na firmowej liście udogodnień, a podstawa funkcjonowania współczesnego biznesu. Nie da się tego wprowadzić bez systemów, które będą odpowiednio dopasowane do potrzeb przedsiębiorstwa - uważa Dorota Gardoń. - W innym przypadku, praca stanie się utrapieniem. A to już całkiem sensowny argument do zmiany miejsca - dodaje.

Sęk w tym, że proces przejścia na pracę hybrydową utrudnia głównie infrastruktura IT przedsiębiorstwa. W opinii respondentów badania Future of Time Hybrid Workplace największe wyzwanie stanowią kwestie technologiczne (69 proc.), a dopiero później koordynacja planów osobistych (51 proc.) czy dojazdy do biura (31 proc.).

Większość ankietowanych pracowników jest zgodna, że praca hybrydowa byłaby niemożliwa bez dostępu do nowoczesnych narzędzi cyfrowych. Trzech na czterech (76 proc.) wszystkich pytanych uważa, że narzędzia cyfrowe miały pozytywny wpływ na ich przejście na pracę hybrydową.

Łowcy okazji

Jak widać po badaniach Adobe, decyzja o zmianie pracodawcy przychodzi dziś z dużą łatwością, ale czy “etatowcy" żałują swojego postanowienia? Na nieszczęście porzuconych pracodawców w przeważającej większości - nie, choć nie oznacza to, że w nowym miejscu zabawią na dłużej.

Zaledwie 26 proc. osób zmieniających pracę twierdzi, że nowa posada podoba im się na tyle, że chcą w niej pozostać, z kolei jedna trzecia już szuka nowego stanowiska z lepszymi warunkami pracy, prestiżem lub wynagrodzeniem, pokazują wyniki badania Harris Poll dla USA Today przeprowadzone na grupie około 2 tys. dorosłych. Mniej niż 4 na 10 osób odchodzących z pracy czuje się szczęśliwa, odnosi sukcesy lub jest doceniana w nowej roli. Te wyniki odzwierciedlają zmiany, jakie zachodzą na rynku pracy, które są związane z coraz wyraźniejszą obecnością pokolenia Z. - Zetki to indywidualiści, ale cechuje ich realizm i pragmatyzm. Cenią sobie pracę zdalną, mało tego, praca z najodleglejszego zakątka świata będzie dla nich naturalna. Nie mają problemu z multitaskingiem, w końcu od najmłodszych lat jednocześnie oglądają serial, piszą ze znajomymi na komunikatorach i rozmawiają z rodzicami. Niestety ma to też minusy. Pokoleniu Z nie zależy na stabilizacji, przede wszystkim oczekują od pracodawcy ciekawych projektów, a dodatkowo miłej atmosfery i zapewnienia im możliwości rozwoju w interesującej ich dziedzinie. Jest to jedna z najbardziej nastawionych na stymulowanie generacji. Jeżeli tego nie dostaje, odchodzi - tłumaczy Dorota Danieluk z NTT.

Około jeden na pięciu pracowników, którzy odeszli z pracy w ciągu ostatnich dwóch lat, żałuje tego i podobna część ma wyrzuty sumienia przed rozpoczęciem nowej pracy, wynika z sondażu. Spośród tych, którzy żałują, aż 30 proc. twierdzi, że ich nowa rola różni się od tego, czego oczekiwali. Większość, tj. 36 proc. opłakuje utratę równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, 24 proc. tęskni za kulturą poprzedniej pracy i tyle samo twierdzi, że nie dokonało dokładnej oceny zalet i wad odejścia.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Zobacz również:

INTERIA.PL/Informacja prasowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »