Największy wzrost wynagrodzeń utrzymał się w lipcu w firmach turystycznych (zajmujących się noclegami i w gastronomii). Płace w lipcu były wyższe o 15 proc. w porównaniu do sytuacji sprzed roku i o 7,5 proc. licząc od stycznia do końca lipca w porównaniu do sytuacji sprzed roku - podał GUS. Są to dane o firmach i instytucjach, w których pracuje więcej niż dziewięć osób, albo ich czas pracy skumulowany jest na dziesięć lub więcej etatów.
Rok temu płace w turystyce były niższe od tych sprzed dwóch lat. Oznacza to, że podwyżki teraz nadrabiają sytuację z poprzedniego lata. Być może ta wyraźna podwyżka wynika tez stąd, że pracodawcom trudno znaleźć pracowników - zatrudnienie jest nieznacznie niższe niż w lipcu zeszłego roku, ale porównując zatrudnienie z pierwszych siedmiu miesięcy zeszłego roku z siedmioma miesiącami w tym roku w turystyce nie pracuje co dziewiąta osoba, bo zatrudnienie obniżyło się o 11 proc. To branża, która dotkliwie odczuła administracyjne obostrzenia pandemiczne. Dodatkowo nawet przy wysokich przy wysokich podwyżkach w lipcu w turystyce zarabiano przeciętnie 4,3 tys. zł brutto - o ponad 1,55 tys. mniej niż przeciętnie we wszystkich firmach w sektorze przedsiębiorstw (czyli zatrudniających od 10 osób).
Jeszcze mniej zarabia się przeciętnie w firmach produkujących odzież, w których po ponad 15 proc. podwyżce w skali roku płace wynosiły przeciętnie 3,78 tys. zł brutto. W branży odzieżowej zatrudnienie wyraźnie zmniejszyło się na początku tego roku, także w kwietniu. Od tego czasu utrzymuje sią na tym samym poziomie. W lipcu w firmach produkujących odzież pracowało o ponad 10 proc. mniej osób niż rok wcześniej.
Bardziej niż przeciętnie - o ponad 10 proc. w skali roku - zwiększyły się w lipcu również wynagrodzenia w handlu i firmach specjalizujących się w naprawie pojazdów samochodowych. To, jak zwrócili uwagę analitycy GUS, najwyższy wzrost płac w ciągu kilkunastu lat. W handlu detalicznym przeciętnie w lipcu zarabiało się 4,5 tys. zł brutto, czyli o tysiąc złotych mniej niż w całym sektorze.
Więcej niż przeciętnie w sektorze przedsiębiorstw (czyli 8,7 proc. w skali roku) wzrosły również wynagrodzenia w przedsiębiorstwach produkujących wyroby z metali. W nich, po ponad 11 proc. wzroście płac w porównaniu do sytuacji sprzed roku, przeciętna płaca wyniosła w lipcu ok 5,5 tys. zł.
O ponad jedną dziesiąta lipcowe płace były wyższe w firmach produkujących wyroby z drewna, korka, słomy i wikliny (4,7 tys. zł w lipcu), i urządzenia elektryczne (6,2 tys. zł płaca przeciętna w lipcu).
W każdym z tych działów zatrudnienie było wyższe o kilka procent niż rok temu.
Zobacz również:
Są też branże, w których płace są wyższe o pięć i mniej procent, a to oznacza, iż przy 5-proc. inflacji albo tylko zachowują wartość realną, albo ją straciły. To producenci napojów (wzrost płac o 5,4 proc. w skali roku), poligrafia (4,6 proc.), firmy farmaceutyczne (3,2 proc.), przetwarzające energię elektryczną, gaz i wodę (0,1 proc.) dostarczające i przetwarzające wodę (4,2 proc.). W tych branżach przeciętne płace są zróżnicowane od 5,5 tys. zł brutto w przedsiębiorstwach dostarczających wodę, przez 7,3 tys. zł w farmacji do 8,2 tys. zł w energetyce.
Zatrudnienie w energetyce i w przedsiębiorstwach specjalizujących się w poborze, uzdatnianiu i dostarczaniu wody jest mniejsze niż rok temu
GUS policzył, że w lipcu siła nabywcza przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosła w skali roku o 3,4 proc.
Aleksandra Fandrejewska












