Masowe zwolnienia grupowe trapią polskie zakłady pracy od miesięcy. Jakiś czas temu "Rzeczpospolita" podawała, że w 2025 roku zgłoszono ich do urzędów pracy ponad 97,6 tys. Było ich najwięcej od światowego kryzysu finansowego z lat 2008-2009, a także trzy razy tyle, co w 2024 r.
Zwolnienia grupowe. W ubiegłym roku wzrost o 71 proc. względem 2023 r.
Ogłoszenie zwolnień grupowych nie oznacza jednak od razu, że osoby pracujące w zakładach nimi objętych automatycznie stracą pracę. W większości przypadków procedura kończy się zawarciem porozumień z pracownikami, którzy kontynuują zatrudnienie na nowych warunkach, do tego niektórzy przechodzą na emeryturę albo firma ostatecznie decyduje się na zwolnienie mniejszej liczby pracowników.
Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które opisuje money.pl, wynika, że w 2025 r. pracodawcy zwolnili grupowo 29,5 tys. pracowników, w 2024 r. - 27 tys., a w 2023 r. - 17,2 tys. osób.
To wprawdzie o ponad 71 proc. więcej zwolnień niż w 2023 r., ale jednocześnie prawie 70 proc. mniej niż zapowiadano we wnioskach do urzędów pracy.
Resort podał także, że największa liczba zapowiedzi zwolnień grupowych dotyczyła Poczty Polskiej. Większość z nich skończyła się jednak wypowiedzeniami zmieniającymi warunki pracy.
Najwięcej zwolnień grupowych na Mazowszu
W pierwszych dziesięciu miesiącach 2025 r. (od stycznia do października) najbardziej przez zwolnienia grupowe ucierpiały branże: przetwórstwo przemysłowe (43 proc. wszystkich zwolnień) oraz transport i gospodarka magazynowa (24 proc.) - przekazał money.pl.
Spoglądając na województwa, to największą liczbą zwolnień grupowych zanotowano na Mazowszu (11 185). Na drugim miejscu jest Małopolska (3758), a podium zamyka województwo śląskie (3161). Na drugim biegunie znalazło się woj. opolskie (30) oraz świętokrzyskie (155).
"To pochodna struktury sektorowej. Jeśli zwolnienia uderzają w przemysł, transport i magazynowanie, to w Opolskiem czy na Podlasiu zwolnień będzie mniej, bo nie ma tam wielkich pracodawców w tych branżach" - tłumaczył w rozmowie z portalem Piotr Lewandowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych.












