Polska produkuje coraz mniej wieprzowiny. To dopiero początek kłopotów. "Krajowa produkcja zamiera"

Spada liczba hodowców wieprzowiny, a samych zwierząt jest najmniej od czasu wojny światowej. Wspomaga nas import z Danii, ale i on wkrótce się skończy. Ceny w sklepach muszą wzrosnąć - ostrzega Wiesław Różański, prezes UPEMI (Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego).

  •  W Polsce jest niespełna 9 mln świń - najmniej od 1945 r.
  • Codziennie w Polsce znikają 24 stada świń
  • Importujemy wieprzowinę za 8 mld zł rocznie
  • Rząd nie chroni dużych producentów żywności przed wysokimi cenami energii
  • Wartość przetwarzanej w Polsce żywności to 72 mld zł rocznie

- Konsumenci, widząc rosnące ceny, ograniczają zakupy wyrobów mięsnych - rynek odczuwa to coraz mocniej. Budżety domowe nie są z gumy. Nie mamy jeszcze danych za cały zeszły rok, ale spożycie np. wieprzowiny mogło spaść o 1 kg na statystycznego Polaka, czyli do 40 kg rocznie - szacuje Wiesław Różański.

Reklama

Rząd odmawia pomocy producentom żywności

- Do tego rosną koszty, zwłaszcza energii - niekiedy o 100 proc. w ciągu roku, a ustawa o ograniczeniu cen energii, która weszła w życie 1.12.2022 r. objęła tylko małych i średnich przetwórców. Ci najwięksi muszą radzić sobie sami, co ostatecznie przecież odbije się na kieszeniach konsumentów. Producenci próbują ograniczyć koszty inwestując w OZE fotowoltaikę i biogazownie - ale na skutki tych działań trzeba będzie poczekać. Ubywa za to producentów trzody chlewnej - w III kwartale 2022 r. dziennie znikały 24 stada. To jasne że pomoc dla wszystkich branż niosłaby ogromne koszty dla budżetu państwa stąd brak zgody rządu dla producentów żywności. My o taką pomoc prosiliśmy wielokrotnie, ale bez skutku. Niestety, w tej sytuacji ceny muszą wzrosnąć, co odczuje konsument - nie ukrywa rozmówca Interii Biznes.

Produkcja wieprzowiny w Polsce zamiera

- Po raz pierwszy po wojnie mamy w Polsce mniej niż 9 mln świń. Ich hodowlą zajmuje się 56 tys. gospodarstw - w 2010 r. było ich 260 tysięcy. W Polsce jest 600 tys. macior - żeby mówić o samowystarczalności żywnościowej musiałoby być ich 900 tys. Nieopłacalność produkcji, problemy z ASF powodują, że aby móc produkować polską szynkę musimy importować żywiec np. z Danii - w 2020 roku wydaliśmy na to 8 mld złotych. Problem będzie zdecydowanie większy, kiedy Dania ograniczy eksport żywca, a planuje to zrobić już w tym roku. Zmiany wynikają z przygotowywania się producentów w UE do unijnych przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt, które zakładają ograniczenie odległości transportu. Jeśli takie przepisy wejdą w życie w innych krajach, to trzeba będzie produkować lokalnie, ale lokalnie się... nie opłaca. Będzie więc w Polsce coraz więcej importowanej żywności, a my chcielibyśmy produkować dobrej jakości żywność w kraju i z polskiego surowca. Trzeba zrobić wszystko by uratować polską hodowlę. Mam nadzieję że resort rolnictwa przychylnie spojrzy na strategię opracowaną przez branżę. Zakłada ona wsparcie dla tych gospodarstw, które mają szansę utrzymać produkcję. Na razie dominują u nas małe gospodarstwa, które nie przetrwają w obecnym kształcie, bo nie są w stanie wykorzystać efektu skali i obniżyć kosztów produkcji. Stado w Holandii jest średnio 19 razy, a w Danii - 26 większe niż w Polsce - podkreśla ekspert.

Walka o eksport polskiego mięsa do Azji

- Zwłaszcza że duże znaczenie dla opłacalności produkcji ma eksport. W okresie styczeń-październik 2022 r. wartość eksportu ogółem towarów rolno-spożywczych z Polski wzrosła o 27,3 proc. r/r do rekordowego poziomu 39 mld EUR - należy jednak brać też pod uwagę kursy walut. Działania promocyjne UPEMI, finansowane przez UE i z krajowych źródeł, skierowane są szczególnie na Azję, a tam na Japonię i Koreę Południową. Ten ostatni kraj przez lata był dla nas zamknięty, w 2013 r. wyeksportowaliśmy do Korei 19 tys. ton wieprzowiny, jednak potem pojawił się ASF i eksport zamarł. Japonia kupuje dużo polskiej wołowiny (w ub.r. 10 tys. ton), ale pozostaje zamknięta dla wieprzowiny. Próbujemy to zmienić, ale bez odpowiedniej liczby świń w Polsce trudno cokolwiek tu planować - przyznaje Różański.

Czekanie na stabilizację

- Mimo wszystko rok 2023 powinien być dla branży lepszy od poprzedniego. Marzy nam się po prostu stabilizacja - zwłaszcza cen, które będą zachęcać do utrzymania produkcji zamiast jej likwidacji. Zapanowaliśmy już nad ASF, ognisk tej choroby jest najmniej od lat, liczymy też na obniżenie cen paszy dzięki importowi zbóż z Ukrainy. Polski przemysł spożywczy potrzebuje krajowej produkcji i producentów. Oczywiście przemysł może surowiec importować, ale wtedy to zagraniczni producenci będą decydowali o cenach. Nade wszystko potrzeba nam więc stabilizacji - podsumowuje rozmówca Interii Biznes.

Rozmawiał Wojciech Szeląg

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »