Reklama

Kiedy Polska wejdzie do strefy euro?

Euro przed 2013 r. to blef

Wzrost gospodarczy w 2010 r. wyniesie 3 proc., a w latach 2011-2012 gospodarka wzrośnie odpowiednio o 4,5 proc. i 4,2 proc. Tegoroczny deficyt może być niższy niż zapisane w budżecie 52,2 mld zł - przewiduje Program Konwergencji Aktualizacja 2009.

Rząd liczy się jednak także z mniej optymistycznym rozwojem wydarzeń. W zawartym w dokumencie "scenariuszu alternatywnym", którego realizacja mogłaby być efektem m.in. niższego wzrostu u naszych głównych partnerów handlowych, polskie PKB w latach 2010-2012 może wzrosnąć mniej - odpowiednio o 2,7 proc., 3,7 proc. i 3,5 proc.

Reklama

Program Konwergencji został przyjęty przez rząd w poniedziałek i jeszcze tego dnia został przesłany do Brukseli; Ministerstwo Finansów opublikowało go we wtorek. Rząd napisał w dokumencie, że z uwagi na konserwatywne założenia makroekonomiczne przyjęte do ustawy budżetowej na 2010 r.(założono 1,2 proc. wzrost PKB) oraz uwzględniając korzystniejszą niż zakładano strukturę wzrostu, "realizacja deficytu budżetu państwa na niższym niż zakładany w Ustawie (budżetowej - PAP) poziomie jest wysoce prawdopodobna".

Zgodnie z Programem deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. wyniesie 6,9 proc. PKB. W następnych latach jego redukcja ma być bardziej wyraźna - spadnie do 5,9 proc. PKB w 2011 r. i 2,9 proc. PKB w 2012 r. "W kolejnych latach przewiduje się dalsze obniżenie deficytu, co zapewni jego trwałe utrzymywanie na poziomie poniżej 3 proc. PKB" - napisano w dokumencie.

Wynika z niego, że najbliższe lata powinny być bardziej korzystne dla polskiej i światowej gospodarki niż do tej pory. Dzięki temu zaś m.in. będzie można przyspieszyć reformy.

Według "Aktualizacji" wzrośnie relacja długu publicznego do PKB, ale rząd zastrzega, że liczona według metodologii krajowej nie przekroczy progu 55 proc., a według metodologii UE pozostanie poniżej wielkości referencyjnej 60 proc. (z kryteriów z Maastricht).

Rząd uważa, że mimo oczekiwanego wzrostu zatrudnienia, stopa bezrobocia w latach 2011-2012 utrzyma się na poziomie tylko nieznacznie niższym niż 10 proc. I tłumaczy to rosnącą aktywnością zawodową Polaków spowodowaną m.in. ograniczeniem możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.

Z dokumentu wynika ponadto, że od początku 2010 r. inflacja w Polsce powinna się obniżać. Będzie to przede wszystkim wynikiem ciągle umiarkowanej dynamiki wzrostu gospodarczego oraz słabszej presji płacowej. "W drugiej połowie 2010 r., wraz z kontynuacją ożywienia popytu, oczekuje się natomiast stopniowego wzrostu inflacji. (...) W efekcie prognozuje się, że średnioroczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w ostatnim roku prognozy przyspieszy do 3,2 proc." - napisano.

Rząd wyjaśnia w Aktualizacji, że głównym celem jego polityki gospodarczej w średnim okresie jest stworzenie warunków do powrotu gospodarki na ścieżkę szybkiego i jednocześnie zrównoważonego wzrostu, przy zapewnieniu optymalnego tempa konsolidacji finansów publicznych i wysokiego poziomu inwestycji strukturalnych. "Realizacja tych zamierzeń będzie następowała w trudnych warunkach zewnętrznych, a jej powodzenie będzie zależało m.in. od kształtowania się sytuacji w gospodarce światowej, a w szczególności europejskiej" - zastrzeżono.

Zgodnie z Programem rząd zamierza osiągnąć wskazane cele m.in. dzięki konsolidacji finansów publicznych (w styczniu Donald Tusk przedstawił Plan Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011), przyspieszeniu prywatyzacji, liberalizacji gospodarki, wzrostowi aktywności zawodowej, czy zwiększeniu nakładów inwestycyjnych.

W dokumencie zaznaczono ponadto, że jednym z priorytetów rządu pozostaje wejście do strefy euro, a podejmowane działania mają na celu m.in. spełnienie kryteriów określonych w Traktacie z Maastricht.

Aktualizacja programu miała zostać przyjęta na posiedzeniu rządu w miniony wtorek, ale zastrzeżenia do niego zgłosił wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. Aktualizacja uwzględnia bowiem założenia Planu Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011. Jak mówił Donald Tusk, szef PSL miał uwagi do zawartych w tym Planie propozycji upowszechniania systemu emerytalnego, co wiązałoby się m.in. ze zmianami w KRUS i systemie podatkowym.

Sam program konwergencji jest dokumentem zawierającym ocenę gospodarki pod kątem spełniania kryteriów z Maastricht. Chodzi o pięć warunków, które powinna spełniać gospodarka kraju aspirującego do przystąpienia do strefy euro. Przedstawia m.in. ogólne założenia i cele polityki makroekonomicznej, ocenę bieżącej sytuacji i prognozy, strategię i cele rządu, opis ryzyka.

Według prognoz resortu wzrost gospodarczy w 2010 r. wyniesie 3 proc., a w latach 2011-12 odpowiednio o 4,5 proc. i 4,2 proc. Deficyt sektora finansów publicznych w 2010 r. sięgnie 6,9 proc. PKB, w 2011 r. ma spaść do 5,9 proc. PKB, zaś w 2012 r. do 2,9 proc. PKB. BNP Paribas wskazuje też, iż rząd chce zmienić metodologię naliczania długu tak, by jego poziom utrzymał się poniżej progu 55 proc. PKB do 2012 r. i poniżej 60 proc. PKB według ESA 95 (53,1 proc. w 2010 r., 56,3 proc. w 2011 r. oraz 56,1 proc. w 2012 r.). "Sądzimy, iż prognozy fiskalne sugerują brak chęci rządu do przeprowadzenia całościowej fiskalnej korekty" - ocenili analitycy. "W kolejnych latach przewiduje się dalsze obniżenie deficytu, co zapewni jego trwałe utrzymywanie na poziomie poniżej 3 proc. PKB" - napisano w dokumencie. "Prognozy wskazują, że najbliższe lata powinny być bardziej korzystne dla polskiej i światowej gospodarki niż to miało miejsce w minionym okresie. Pozwoli to na przyspieszenie realizacji reform, przy jednoczesnym ograniczeniu ich ewentualnych krótkookresowych negatywnych skutków dla sfery realnej" - czytamy. W dokumencie zaznaczono, że jednym z priorytetów średniookresowej strategii rządu pozostaje wejście do strefy euro, a podejmowane działania mają na celu m.in. spełnienie kryteriów określonych w Traktacie z Maastricht.

KOMENTARZ

Zawarta w aktualizacji Programu Konwergencji ścieżka wzrostu PKB w latach 2010-2012 jest "w miarę rozsądna" - ocenia były minister finansów Mirosław Gronicki. Według niego opis programu jest jednak niespójny z zamieszczonymi w nim wyliczeniami.

Gronicki wyraził zaniepokojenie, że program zakłada, iż zejście z deficytem i sporymi wydatkami zaplanowano dopiero na ostatni rok, którego dotyczy program - 2012. Zwrócił uwagę, że w latach 2010-2011 udział wydatków np. na pokrycie kosztów płac będzie podobny do lat poprzednich, poza tym rosnąć mają wydatki inwestycyjne. Potem wydatki te mają spadać.Zdaniem ekonomisty, program nie daje odpowiedzi na pytanie, jakie mechanizmy rząd chce zastosować, by zdyscyplinować wydawanie pieniędzy na płace w samorządach, które mają największy, bo ok. 70-proc. udział w kosztach pracy.

Gronicki zwrócił uwagę, że aktualizacja nie mówi nic o zmianach w KRUS. "Tymczasem w latach 2011-2012 spadają udziały wydatków na świadczenia społeczne. Pojawia się pytanie, dlaczego mają spadać, skoro nie ma mowy o żadnych ustawowych zmianach, zmianach waloryzacji, czy typu instytucjonalnego. Raczej będziemy mieli więcej emerytów niż mniej" - zwrócił uwagę były minister.

"Widzę niespójność między wyliczeniami a tym, co jest w opisie programu" - dodał. Zaznaczył, że program oparty jest na Planie Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011, który nie został przyjęty przez rząd.

Aktualizacja Programu Konwergencji została przyjęta przez rząd w trybie obiegowym w poniedziałek i tego samego dnia wysłana do Brukseli.

Miała zostać przyjęta na posiedzeniu rządu w miniony wtorek, ale zastrzeżenia do dokumentu zgłosił wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. Aktualizacja uwzględnia bowiem założenia Planu Rozwoju i Konsolidacji Finansów 2010-2011. Jak mówił Donald Tusk, szef PSL miał uwagi do zawartych w tym planie propozycji upowszechniania systemu emerytalnego, co wiązałoby się m.in. ze zmianami w KRUS i systemie podatkowym. Sam program konwergencji jest dokumentem zawierającym ocenę gospodarki pod kątem spełniania kryteriów z Maastricht. Chodzi o pięć warunków, które powinna spełniać gospodarka kraju aspirującego do przystąpienia do strefy euro. Przedstawia m.in. ogólne założenia i cele polityki makroekonomicznej, ocenę bieżącej sytuacji i prognozy, strategię i cele rządu, opis ryzyka.

Zdaniem analityków banków BNP Paribas oraz Credit Suisse (CS) odnieśli się oni z dystansem do opublikowanego we wtorek przez resort finansów programu konwergencji (Program Konwergencji Aktualizacja 2009). "Prognozy makroekonomiczne sugerują, że rząd przyjął bardzo optymistyczny (tzn. mało nierealistyczny) scenariusz dla gospodarki" - stwierdza komentarz BNP Paribas.

Bardziej przychylnie ocenili program konwergencji analitycy Credit Suisse. Także i oni uznali go za "umiarkowanie optymistyczny", choć "wykonalny" w sprzyjających warunkach. Przyjęte przez CS prognozy PKB są niższe od rządowych. Na lata 2010-11 wynoszą odpowiednio: 2,5 proc. oraz 4,0 proc. Nawiązując do ogłoszonego kilka dni wcześniej planu konsolidacji fiskalnej, analitycy CS zauważyli, iż "w związku z tym, że plan konsolidacji fiskalnej nie przewiduje żadnych cięć, zrealizowanie celu deficytu fiskalnego na poziomie 3,0 proc. będzie zależało od osiągnięcia zakładanych prognoz wzrostu".Ze swej strony nie przewidują, by nastąpiło to przed 2013 r., co sugerowałoby, iż Polska w najlepszym razie wprowadziłaby euro w 2015 r. Program konwergencji nie zawiera konkretnej daty wejścia do euro ograniczając się do ogólnego stwierdzenia, iż jest to jednym z priorytetów średniookresowej strategii rządu.

Dowiedz się więcej na temat: cele | blef | PKB | wzrost gospodarczy | minister | R. | strefy | gospodarka | 2013 | analitycy | deficyt | aktualizacja | latach | Donald Tusk | KRUS | BNP
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »