Reklama

Zamach na pieniądze w OFE

Cztery mity na temat II filaru systemu emerytalnego

Od czasu powstania II filara systemu emerytalnego, koszt jego budowy nigdy nie przekroczył 4 proc. wydatków publicznych i w zdecydowanej większości mógł zostać pokryty wpływami z prywatyzacji.

Reklama

- Osiem z dziesięciu państw Europy Środkowo-Wschodniej buduje kapitałowy filar systemu emerytalnego. Po 2009 roku, z powodu kryzysu, większość państw naszego regionu ograniczyła inwestowanie w II filar, jednak w przypadku Polski, pomimo braku recesji, ograniczenie składki było szczególnie duże (najdalej poszły Węgry, de facto nacjonalizując oszczędności emerytalne swoich obywateli).

- Oparcie systemu emerytalnego o dwa, niezależne filary zwiększa bezpieczeństwo przyszłych emerytur. Część emerytury znajdującej się w OFE i ZUS podlega różnym ryzykom (odpowiednio: rynkowemu i politycznemu), które w znacznej mierze są od siebie niezależne, dzięki czemu łączne ryzyko jest mniejsze.

- Zgodnie z zasadami sztuki, OFE powinny mieć możliwość zarówno inwestowania w akcje, jak i w obligacje. Niemniej należy pamiętać, że w przypadku osób młodszych OFE powinny inwestować więcej w akcje, czego dziś niestety nie mogą robić, z powodu obecnie istniejących limitów inwestycyjnych.

1/ Koszt budowy OFE mógł być w większości pokryty wpływami z prywatyzacji.

Mit I: Wpłaty do OFE są odpowiedzialne za dług publiczny.

Niektórzy politycy twierdzą, że OFE są odpowiedzialne nawet za 30 proc. obecnego długu publicznego.

Fakt: Zdecydowaną większość kosztów budowy OFE można było pokryć przychodami z prywatyzacji, zgodnie z założeniami reformy; źródeł wzrostu długu publicznego należy szukać we wzroście innych wydatków.

To nieprawda, że wprowadzenie reformy emerytalnej pogłębiło deficyt finansów publicznych. Deficyt ten był bowiem taki sam przed i po wprowadzeniem reformy - zarówno w latach 1995-1998, jak i w latach 1999-2012 wynosił średnio 4,6 proc. wartości produktu krajowego brutto.

Oceniając wpływ przekazywania składek do filara kapitałowego na dług publiczny, należy brać pod uwagę jedno z założeń reformy emerytalnej: w warunkach reformy emerytalnej ustalono, że niedobór składki związany z utworzeniem OFE będzie pokrywany wpływami z prywatyzacji majątku państwowego.

W latach 1999-2012 wpłaty do filara kapitałowego wyniosły 254 mld zł (ceny z 2012 r.), a wpływy z prywatyzacji (brutto) - 194 mld zł. Różnica wynosi więc 60 mld zł. Tymczasem, według wstępnych ocen Komisji Europejskiej, dług publiczny na koniec 2012 r. wyniósł ponad 886 mld zł, czyli był prawie 15 razy większy od wpłat do filara kapitałowego niepokrytych wpływami z prywatyzacji. Oznacza to, że składka odprowadzana do OFE jest związana zaledwie z niespełna 7 proc. obecnego długu publicznego. Nie mają zatem pokrycia w faktach stwierdzenia, że wpłaty do filara kapitałowego wygenerowały aż 30 proc. obecnego długu publicznego.

Podobnie przedstawia się to wyliczenie, jeśli pod uwagę, jako punkt odniesienia, weźmiemy produkt krajowy brutto. W latach 1999-2012 wysokość wpłat do filara kapitałowego systemu emerytalnego wyniosła 16,8 proc. PKB., a wpływy z prywatyzacji - 12,8 proc. PKB. Różnica to 4 proc. PKB. Dla porównania, według wstępnych ocen Komisji Europejskiej dług publiczny na koniec 2012 r. wyniósł aż 55,8 proc. PKB.

Wpłaty do filara kapitałowego systemu emerytalnego to kropla w morzu wydatków publicznych. W latach 2000-2010 ubytek dochodów publicznych związanych z wpłatami do OFE stanowił 2,5-3,7 proc. wydatków publicznych. Po obniżeniu składki wpłacanej do OFE w 2011 roku spadły one do 2,3 proc. w 2011 r. i do zaledwie 1,2 proc. wydatków publicznych w 2012 r. Inne wydatki publiczne były ponad 82 razy większe niż wpłaty do filara kapitałowego!

Wydatki publiczne rzeczywiście wyraźnie rosną - przeciwnie niż wpłaty do filara kapitałowego systemu emerytalnego, które drastycznie ograniczono w 2011 roku. Od 1998 r. wydatki publiczne niezwiązane z wpłatami do filara kapitałowego zwiększyły się o 414 mld zł, a po odjęciu wzrostu wynikającego ze wzrostu cen - o prawie 170 mld zł. Wpłaty do filara kapitałowego w 2012 r. wyniosły 8 mld zł. Realny wzrost wydatków innych niż wpłaty do filara kapitałowego był więc ponad 30 razy większy od całej wpłaty do tego filara w 2012 r.

Wzrost wydatków publicznych ma zatem inną przyczynę niż wpłaty do II filara kapitałowego. Na przykład realny wzrost wydatków publicznych w latach 1998-2012 na wynagrodzenia w sektorze publicznym był siedmiokrotnie większy niż wpłaty do filara kapitałowego w 2012 r.

2/ Wyspa zielona, składka czerwona.

Mit II: Obniżenie składki do filara kapitałowego systemu emerytalnego jest racjonalnym rozwiązaniem zastosowanym przez wszystkie państwa naszego regionu.

Fakt: Polska ma jedną z najniższych składek do filara kapitałowego w regionie, pomimo, że jako jedyna w całej Europie nie przeszła recesji gospodarczej.

W reakcji na duże spadki PKB, państwa naszego regionu rzeczywiście czasowo zawiesiły lub obniżyły wielkość składek trafiających do filara kapitałowego swoich systemów emerytalnych. Teoretycznie podobne posunięcie rządu Polski jest więc zrozumiałe. Polski rząd zdecydował się jednak na ten krok mimo braku recesji ("Polska zieloną wyspą"). W dodatku zarówno obecna wysokość składek trafiających do filara kapitałowego w Polsce (2,8 proc.), jak i ich docelowy poziom (3,5 proc.) należą do najniższych w regionie.

Spośród 10 państw Europy Środkowo-Wschodniej tylko w Słowenia i Węgry nie mają kapitałowej części powszechnego systemu emerytalnego. W Słowenii obowiązkowy filar kapitałowy nie powstał, a na Węgrzech zebrane w nim oszczędności zostały de facto znacjonalizowane. Czechy rozpoczęły tworzenie filara kapitałowego w 2013 roku (tylko dla chętnych). W przypadku osób skłonnych wpłacić do niego 2 proc. swojej pensji, państwo czeskie przekazuje kolejne 3 proc., co daje składkę 5 proc. Pozostałe kraje regionu wraz z poprawą sytuacji gospodarczej podnoszą składki przekazywane do filara kapitałowego.

Polacy wyszli najgorzej na manipulacjach wysokością składek do systemu kapitałowego. Docelowo równie niski poziom składek jak Polska (3,5 proc.) ma mieć tylko Litwa, ale nawet tam w wypadku osób, które przeznaczą dodatkowe 2 proc. pensji na składkę emerytalną, państwo podniesie część składki trafiającej do filara kapitałowego do 5,5 proc., co razem da aż 7,5 proc.

Pozostałe państwa regionu, jako docelową wysokość składek ustaliły 5 proc. (Czechy), 6 proc. (Łotwa, Słowacja, Rumunia, Estonia) i 7 proc. (Bułgaria)1.

Zwiększenie składki przekazywanej do filara kapitałowego podnosi bezpieczeństwo emerytur (dzięki dywersyfikacji) i zwiększa ich oczekiwaną wysokość (dzięki inwestycjom na rynku kapitałowym). Dodatkowo daje bodźce do rozwoju krajowych rynków finansowych i zmniejsza przyszłe obciążenia FUS.

3/ Zmiana ustawy to nie bankructwo.

Mit III: ZUS zabezpiecza wypłaty emerytur tak samo, jak obligacje państwa kupowane przez OFE, bo tak i tak finansują je podatnicy.

Fakt: Zapis na koncie ZUS zmienia jedna ustawa, a odmowa spłaty obligacji to bankructwo państwa.

To nieprawda, że środki zapisywane na kontach w ZUS zabezpieczają wypłaty emerytur tak samo, jak obligacje zakupione przez OFE. Zapisy na wirtualnych kontach ZUS dają bowiem politykom swobodę manipulowania wysokością emerytur. Swobodę prawie pełną, gdyż Trybunał Konstytucyjny - słusznie zresztą - uznał, że ustawodawca ma swobodę kształtowania mechanizmu waloryzacji, a zakres zabezpieczenia społecznego uzależniony jest od sytuacji ekonomicznej państwa.

W wypadku obligacji rząd takiej swobody już nie ma. Zaprzestanie spłacania obligacji, bądź zmiana warunków spłaty oznaczałaby utratę wiarygodności Polski na rynkach finansowych. Zaciąganie kolejnych długów przez Polskę byłoby droższe, a inwestorzy pozywaliby Polskę przed sądy. Także selektywna redukcja długu (tylko wobec zobowiązań wobec OFE) podważyłaby zaufanie inwestorów do polskich papierów dłużnych, a więc byłaby trudniejsza od zmiany ustawy określającej warunki waloryzacji emerytur.

Dlatego zainwestowanie pieniędzy w obligacje skarbowe przez OFE lepiej zabezpiecza przyszłych emerytów, niż zapisy księgowe w ZUS. Dodatkową korzyścią jest też dywersyfikacja ryzyka, czyli nie wkładanie wszystkich jajek do jednego koszyka. Jeśli część zobowiązań ma postać zapisów w ZUS (zagrożonych manipulacjami przy wskaźnikach waloryzacji), a część obligacji w OFE (zagrożonych ewentualnym bankructwem państwa), to przyszła emerytura jest bezpieczniejsza, niż gdyby wszystkie zobowiązania były jednego typu.

4. OFE nie ryzykują, dlatego kupują obligacje.

Mit IV: Lokowanie części składki z filara kapitałowego w obligacje skarbowe jest szkodliwe i generuje dług publiczny.

Fakt: Inwestowanie przez OFE w obligacje państwa jest narzucone i racjonalne, bo ogranicza ryzyko.

Maksymalny pułap akcji w inwestycjach filara kapitałowego jest i był decyzją rządu, a nie OFE. To rząd narzucił na ten filar obowiązek inwestowania w obligacje.

Takie założenie jest zresztą zgodne ze sztuką inwestowania. Obligacje to ważny element każdego portfela inwestycyjnego, zwłaszcza funduszy emerytalnych, które nie są i nie mogą być funduszami wysokiego ryzyka. To międzynarodowy standard. Gdyby filar kapitałowy był pozbawiony możliwości inwestowania w obligacje, okresy bessy oznaczałyby wyłącznie straty. Zmuszanie filara kapitałowego do inwestowania głównie w akcje, nawet kiedy ich ceny spadają, skończyłoby się społeczną presją na ich likwidację przy pierwszym głębszym załamaniu giełdy.

Niektórzy uważają, że filar kapitałowy może być bezpiecznie przekształcony w fundusze wysokiego ryzyka.

Wystarczy powiększyć składkę przekazywaną do ZUS - jej stabilizujący wpływ miałby minimalizować zagrożenie związane z agresywnym inwestowaniem pieniędzy zgromadzonych w OFE.

Jest wręcz przeciwnie: wzrost udziału składki przekazywanej do ZUS zmniejszyłby rozłożenie ryzyka między dwa różne systemy, zmniejszając łączne bezpieczeństwo systemu emerytalnego. Bezpieczeństwo to zmniejszyłoby się także dlatego, że politykom łatwiej jest złamać zobowiązania polityczno-legislacyjne (dotyczące wysokości wypłat emerytur z ZUS), niż te wyrażone w obligacjach skarbowych.

Warto przy tym zauważyć, że zgodnie ze sztuką inwestowania udział obligacji w portfelu powinien zależeć od wieku inwestora.

Osoby młode powinny inwestować więcej w akcje (bo oferują przeciętnie wyższe stopy zwrotu, a bieżące wahania są mało istotne przy 40-letniej perspektywie inwestowania), natomiast osoby starsze powinny więcej inwestować w obligacje (bo choć stopy zwrotu niższe, to nie ma ryzyka, że bessa na giełdzie na rok przed emeryturą znacząco zmniejszy jej wysokość). Pomimo zapowiedzi, rząd dotąd nie wprowadził przepisów umożliwiających dostosowanie struktury portfela do wieku emeryta.

Aleksander Łaszek

FOR zostało założone w 2007 roku przez prof. Leszka Balcerowicza, aby skutecznie chronić wolność oraz promować prawdę i zdrowy rozsądek w dyskursie publicznym. Naszym celem jest zmiana świadomości Polaków oraz obowiązującego i planowanego prawa w kierunku wolnościowym.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: likwidacja OFE | emerytura | OFE | ZUS
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »