Reklama

Szef PFR: Musimy rozpędzić gospodarkę, bo efekt tarczy zniknie

- Skierowanie pomocy do tych branż, które rzeczywiście są dotknięte pandemią jest bardziej przejrzyste. W innym przypadku mogłoby się okazać, że dajemy publiczne pieniądze wszystkim, którzy sobie nie radzą biznesowo i to niezależnie od pandemii - mówi Interii Paweł Borys, prezes PFR.

Monika Krześniak-Sajewicz, Interia: W czwartek o północy ma wystartować tarcza finansowa 2.0, która podobnie jak pierwsza, będzie działać za pośrednictwem bankowości elektronicznej. Czy systemy bankowe są już przygotowane do przyjmowania wniosków?

Reklama

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju: - Trwają testy i na ten moment wszyscy raportują gotowość.

Kilka dni temu rząd przyjął w tej sprawie uchwałę i jednocześnie rozszerzono listę rodzajów działalności gospodarczej, które mogą skorzystać z tej pomocy, z 38 do 45 kodów PKD. Czy to dotyczy tylko możliwości ubiegania się o umorzenie z pierwszej tarczy czy też możliwości skorzystania z tarczy 2.0?

- Ta rozszerzona lista dotyczy zarówno możliwości umorzenia w całości subwencji z pierwszej tarczy finansowej PFR, bez konieczności spełnienia warunku utrzymania zatrudnienia, jak również wnioskowania o pomoc z tarczy 2.0.

Jaka będzie kwota tej pomocy, bo padają różne liczby?

- Dla mikrofirm jest to 6,5 mld zł, dla MSP też 6,5 mld zł z możliwością przesunięcia środków między obydwoma grupami. Dodatkowo 6,7 mld zł to jest kwota całkowitego umorzenia subwencji dla firm z tych 45 branż, które dostały pomoc z pierwszej tarczy, więc łącznie jest to około 20 mld zł.

- To, czy rzeczywiście wykorzystane zostanie 13 mld zł z tarczy 2.0, to się okaże. Prawdopodobnie będzie to mniejsza kwota, ale mamy odpowiedni zapas i pieniędzy nie zabraknie. Zwłaszcza w przypadku MSP szacunki są dużo trudniejsze ze względu na to, że nie wiemy jakie będą kwoty prognozowanych strat. Jest też jeszcze jeden element pomocy, czyli kontynuacja tarczy dla dużych firm, ale na to jeszcze nie ma zgody Komisji Europejskiej.

Kto układał i konsultował listę branż według PKD? PFR czy Ministerstwo Rozwoju Pracy i Technologii? Pytam, bo cały czas pojawiają się głosy, że nie wszystkie branże, które mają spadek obrotów w wyniku wprowadzanych obostrzeń, załapią się na tę pomoc. W tej sprawie apelował też rzecznik przedsiębiorców.

- Proces prowadziło Ministerstwo Rozwoju, które jest też wnioskodawcą programu na Radę Ministrów, ale PFR uczestniczył w konsultacjach, w których brało udział także Ministerstwo Finansów, a w niektórych premier. Tych rozmów było bardzo dużo i większość uwag została uwzględniona. W trakcie konsultacji wnioskowano o rozszerzenie listy o 12 sektorów, a ostatecznie dodano ich 7.

- Od momentu ogłoszenia nowej listy nie dostałem żadnego pisma czy telefonu, że któryś sektor nie jest uwzględniony, a powinien być. Pamiętajmy jednak, że rząd w każdej chwili może uzupełnić listę PKD.

Jest też postulat Rzecznika MSP, żeby oprócz tych określonych rodzajów działalności, subwencje mogły również otrzymać firmy spoza niej, ale którym obroty w pandemii spadły drastycznie np. o 70 czy 90 proc. Jest to możliwe?

- Podejście branżowe oparte jest na kompleksowej analizie gospodarczej, więc jeżeli nie ma problemu w danym sektorze, a są tam pojedyncze przypadki firm z tak dużymi problemami, to trudno jest stwierdzić czy na pewno powodem jest COVID-19. Dlatego uważam, że skierowanie pomocy do tych branż, które rzeczywiście są dotknięte pandemią jest bardziej przejrzyste. W innym przypadku mogło by się okazać, że dajemy publiczne pieniądze wszystkim, którzy sobie nie radzą biznesowo i to niezależnie od pandemii. Oczywiście nie wykluczam, że są firmy spoza tej grupy, które nie radzą sobie w związku z COVID-19, ale jeśli pomoc maiłaby trafić teraz do wszystkich ze spadkiem obrotów, to takie ryzyko byłoby wysokie.

Rozumiem, że do pomocy z drugiej tarczy PFR  kwalifikują się firmy, dla których PKD z listy jest wpisany jako wiodący, a nie jeden z - jeśli firma ma ich kilka?

- W kwalifikacji do Tarczy 2.0 uwzględniane będą wszystkie kody ujawnione w CEIDG lub KRS przez przedsiębiorcę. (Odpowiedź została doprecyzowana już po publikacji wywiadu- red).

W Tarczy 2.0 pomoc dla mikrofirm skonstruowana tak jak w pierwszej, więc jest to prosty mechanizm. Natomiast zupełnie inaczej ma wyglądać pomoc dla małych i średnich firm. Są brane pod uwagę dwa różne warunki okresów referencyjnych. Jak to ma działać w praktyce?

- Pierwszy okres dotyczy kryterium zakwalifikowania do pomocy z tarczy, a drugi dotyczy tego za jaki okres będzie rekompensowana strata.

- Pierwszy, czyli kryterium kwalifikacji sprawdza, czy był 30-procentowy spadek przychodów w jednym z dwóch możliwych okresów - to czwarty kwartał albo kwiecień-grudzień w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku. To jest warunek, który w ogóle dopuszcza do tego, by móc złożyć wniosek. Drugie kryterium i okresy, dotyczą tego, za które miesiące będą rekompensowane koszty stałe i w tych trzeba również wykazać co najmniej 30-procentowy spadek, żeby zostały pokryte te straty (do 70 proc.- red.). Jeśli chodzi o okres, za który będą wypłacane rekompensaty kosztów, to uzgodniliśmy z Komisją Europejską, żeby nie robić tego za każdy miesiąc osobno, że podzielone zostały te okresy na dwa - jeden to listopad - grudzień 2020 r. i za ten okres firmy już znają swoje wyniki, a za drugi, czyli styczeń - marzec muszą sporządzić prognozę wyników i jeżeli będą się spodziewać co najmniej 30-procentowego spadku przychodów, to też za te miesiące rekompensujemy stratę, do 70 proc.

A jak będzie rozliczana subwencja oparta na prognozie, bo potem rzeczywiste wyniki mogą odbiegać od zadeklarowanych przez firmy prognoz?

- Właśnie w tej części negocjacje z Komisją Europejską były najtrudniejsze, bo z tego co wiem, to jest pierwszy tego typu program w Unii dla MSP, który w ramach tej podstawy prawnej bazuje na prognozie.

- Przykładowo w Niemczech również rekompensuje się firmom straty, ale już poniesione, więc tam ten konkretny program kończy się na grudniu. My wiedząc, że restrykcje związane z COVID-19 negatywnie wpływać będą na firmy również w I kwartale, wynegocjowaliśmy rekompensaty za ten okres, choć chcieliśmy by był on dłuższy i obejmował także kwiecień.

- Ostatecznie KE zgodziła się na taki mechanizm, ale tylko do marca. W praktyce będzie to wyglądało tak, że firma wpisze w formularzu elektronicznym w swojej bankowości prognozowaną stratę. My bierzemy pod uwagę, że w związku z tym może być nadpłata, a  wówczas po rozliczeniu już rzeczywistych wyników, firma będzie zobowiązana do zwrotu tej różnicy.

Jest jakiś bezpiecznik, na wypadek gdyby zdarzyły się nieuczciwe firmy, które wpisałyby świadomie zawyżone kwoty, by zyskać większe subwencje, by potem np. zamknąć biznes nie oddając tej nadpłaty?

- Tak. Są dwa limity maksymalnych kwot, w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. Maksymalna kwota finansowania dla MSP nie może przekroczyć 3,5 mln zł, a wysokość pomocy na jednego pracownika nie może przekroczyć 72 tys. zł. Łącznie z pierwszej i drugiej tarczy nie może to być więcej niż 144 tys. zł na jednego pracownika.

Jak się spojrzy na te okresy spadku obrotów w pierwszym warunku, który w ogóle kwalifikuje firmy do tego, żeby mogły skorzystać z tarczy 2.0, czyli tę pierwszą "bramkę", to jest to okres od kwietnia do grudnia lub od października do grudnia. Czyli żaden z nich nie obejmuje głównego sezonu narciarskiego, bo w Polsce to przede wszystkim styczeń - luty. Czy to nie eliminuje z tej pomocy właścicieli ośrodków i wyciągów narciarskich?

- Biorąc pod uwagę, że lockdown został ogłoszony już w październiku, to te firmy już w czwartym kwartale powinny mieć spadek przychodów. Żadna organizacja reprezentująca tę branżę nam nie zgłaszała takiego problemu.

Czy do wyliczenia stanu zatrudnienia brane są pod uwagę tak jak przy pierwszej tarczy nie tylko umowy o pracę, ale także inne, od których są odprowadzane składki ZUS np. zlecenie?

- Tak, to są te same zasady, z takim zastrzeżeniem, że dopuszczamy spełnienie tego warunku nie tylko na koniec grudnia 2019 roku, ale możemy wziąć pod uwagę także stan na koniec lipca 2020, co jest odpowiedzią na postulaty części firm. Wystarczy więc, że w jednym z tych terminów firma zatrudniała pracowników.

O czym firmy powinny pamiętać, żeby zmniejszyć ryzyko błędów czy odrzucenia wniosków?

- Zalecamy, żeby miały przygotowane wyniki za listopad i grudzień i żeby przed jeszcze wnioskiem miały złożone deklaracje JPK VAT. Wtedy mogą liczyć, że w ciągu jednego dnia od złożenia wniosku,  otrzymają środki z tarczy PFR.

O ile według pana szacunków spadł PKB w ubiegłym roku?

- Patrząc na dane z gospodarki, wydaje się, że czwarty kwartał był dość stabilny, mimo częściowego lockdownu. Wydatki konsumpcyjne w grudniu nadrobiły spadki z listopada, a przemysł dostosował się do nowej sytuacji i był już dobrej kondycji. Problem dotyczył przede wszystkim branż usługowych. To potwierdza wcześniejsze założenia, że druga fala pandemii od strony gospodarczej ma zupełnie inny przebieg niż pierwsza. Dlatego zakładam, że spadek PKB w całym ubiegłym roku może być mniejszy niż 3 proc. To co najważniejsze, zarówno dane krajowe o bezrobociu w grudniu, które wyniosło 6,2 proc., a także dane Eurostatu za listopad, które według unijnej metodologii wykazały 3,3 proc. bezrobocie dla Polski, pokazują że rynek pracy pod koniec roku był stabilny. Cały rok mimo recesji, nie kończy się jakimś istotnym pogorszeniem zatrudniania. Czyli będziemy mieć jeden z najmniejszych  spadków PKB w Unii i jedną z najniższych stóp bezrobocia.

Jaki będzie 2021 rok?                     

- To będzie rok odbudowy gospodarczej, pewnie 2-3 miesiące jeszcze będą trudne z branżach usługowych, bo sądzę, że w przemyśle i handlu będzie już całkiem dobrze, a od drugiego kwartału już w całej gospodarce aktywność powinna być dużo wyższa. W całym 2021 roku wzrost PKB powinien sięgnąć 5 proc. przy założeniu, że od drugiego kwartału pandemia będzie się wycofywała. Gdyby się jednak okazało, że nie i restrykcje byłyby kontynuowane w marcu, kwietniu i maju, to wówczas mielibyśmy wzrost zbliżony do 3 proc. Wydaje się więc, że aktywność gospodarcza powróci do stanu sprzed COVID-19, a uda się to tylko kilku krajom w UE, bo większość jednak wróci na te tory dopiero w perspektywie 2022, a może dopiero w 2023 roku. W Polsce będzie to dużo szybciej.

Co będzie się dziać z bezrobociem w 2021 roku?

- Obecne prognozy pokazują, że zimą jak zwykle będzie niewielki wzrost bezrobocia, który zawsze wstępuje w tym okresie, ale po "odsezonowaniu" nie widać pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Na pewno dotyczy ono tych 45 branż, do których jest skierowana pomoc w ramach drugiej tarczy finansowej. W efekcie w całym 2021 roku możemy mieć lekki wzrost zatrudnienia.

Nie ma obaw, że jak się skończą okresy, które w ramach tarczy 1.0 są kluczowe dla utrzymania zatrudnienia, bo od tego zależy jaką część subwencji firma musi zwrócić, to wtedy bezrobocie wystrzeli?

- Rzeczywiście tarcza finansowa silnie motywuje firmy do utrzymania zatrudnienia, bo warunek umorzenia zależy od utrzymania jego poziomu w ciągu jednego roku. Zdecydowana większość subwencji została udzielona w maju i czerwcu, więc wówczas okaże się jaki będzie ten efekt. Dlatego najważniejsze jest, aby do tego czasu gospodarka była na tyle rozpędzona w powrocie do aktywności, że nawet po wygaśnięciu tego impulsu z tarczy do ochrony zatrudnienia, firmy nie będą miały powodu do zwolnień. Wyzwaniem jest też odbicie inwestycji, oczekujemy, że wzrosną one o 3-4 proc. Ważne więc, by udało się uruchomić nowe inwestycje publiczne, głównie w obszarze infrastruktury.

Jakie są największe obawy o gospodarkę, zakładając oczywiście okiełznanie samej pandemii?

- Największym wyzwaniem po pandemii jest potężny dług, więc występuje ryzyko kryzysu zadłużenia w takich krajach jak Włochy, Hiszpania, ale też Francja. Drugi czynnik ryzyka jest wprost powiązany z pandemią, czyli to kolejne lockdowny, jak w Wielkiej Brytanii, bo to może osłabić popyt zewnętrzny na nasze towary. Pod tym względem 2020 rok był dobry, bo między innymi poprzez osłabienie złotego stymulowaliśmy eksport. To oraz wydatki publiczne dały pozytywną kontrybucję do PKB, w sytuacji gdy konsumpcja i wydatki prywatne wpływały negatywnie. Jednak skala interwencji rządów i banków centralnych jest tak duża, że te ryzyka oceniam jako relatywnie małe.

Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: tarcza finansowa | tarcza finansowa 2.0 | polskie firmy | Paweł Borys | PFR
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »