Reklama

Recesja. Bez unijnych pieniędzy z Polską byłoby krucho

- Rząd deklarował, że nawet w warunkach kryzysu wywołanego pandemią kluczowe programy społeczne będą utrzymane - mówi Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Dodał, że inwestycje publiczne będą kontynuowane m.in. z powodu zakończenia 7-letniego okresu programowania funduszy UE.

Przyjęty w zeszłym tygodniu przez rząd projekt nowelizacji tegorocznej ustawy budżetowej został we wtorek, wraz z uzasadnieniem, opublikowany na internetowej stronie Sejmu. Zmiana na dostosować budżet państwa na 2020 r. do sytuacji związanej z wybuchem pandemii COVID-19.

Reklama

Projekt przewiduje, że w 2020 r. dochody budżetu państwa będą niższe od zaplanowanych wcześniej o 36,7 mld zł i wyniosą 398,7 mld zł. Wydatki budżetu wyniosą 508,0 mld zł, co oznacza, że będą wyższe o 72,7 mld zł od przewidzianych dotychczas w budżecie na 2020 r. Tym samym deficyt budżetu państwa ma wynieść 109,3 mld zł, wobec zakładanego wcześniej zerowego deficytu.

Zdaniem eksperta nie ma zagrożenia dla podstawowych programów socjalnych.

- Rząd zdecydowanie deklarował, że nawet w warunkach kryzysu wywołanego pandemią kluczowe programy społeczne zostaną utrzymane, a więc nie należy oczekiwać, że w znowelizowanym budżecie zabraknie miejsca dla 500+ lub dodatkowych świadczeń społecznych typu 14. emerytura - stwierdził Bujak.

- Co więcej, wiele wskazuje na to, że już w ramach tegorocznego budżetu zostaną zabezpieczone pieniądze na wypłatę dodatkowych świadczeń emerytalnych (13. i 14. emerytura) w przyszłym roku - dodał.

W ocenie Bujaka inwestycje publiczne będą kontynuowane, nie tylko jako czynnik stymulujący gospodarkę, ale także z powodu zakończenia siedmioletniego okresu programowania funduszy unijnych w 2020 r., a co za tym idzie, koniecznością finalizacji i rozliczeń tychże inwestycji.

- Sytuacja finansowa samorządów, podobnie jak budżetu centralnego, pogorszyła się znacznie w obliczu pandemicznego kryzysu, ale wydaje się, że tylko w niektórych przypadkach oszczędności budżetowe będą osiągane poprzez znaczne ograniczanie aktywności inwestycyjnej - ocenił ekonomista PKO BP.

Dodał, że utrzymaniu większości planów inwestycyjnych sprzyja konieczność szybkiego wykorzystania środków unijnych.

Wedle ekonomisty, programy pomocowe dla firm i rynku pracy odegrały swoją rolę, a pomoc z budżetu będzie uzależniona od bardzo znacznego pogorszenia sytuacji epidemicznej, a co za tym idzie, kolejnej nagłej zmiany zachowań konsumenckich.

- Na razie dotychczasowe działania antykryzysowe, w tym Tarcza Finansowa PFR, wygenerowały dużą poduszkę płynności w firmach oraz stworzyły mocną osłonę dla rynku pracy - ocenił Bujak.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

- Można oczekiwać, że w scenariuszu bez twardego lockdownu lub drastycznej zmiany zachowań konsumentów i załamania popytu zewnętrznego, kontynuowane będzie ożywienie gospodarcze i nie będzie już potrzebna tak duża pomoc państwa, jak w trakcie pierwszego uderzenia pandemii - podsumował.

Dowiedz się więcej na temat: koronakryzys
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »