Reklama

Miejscowości turystyczne w Europie Południowej zagrożone przez zmiany klimatu

Tysiące strażaków w Europie Południowej od kilku dni walczą z dzikimi pożarami w Portugalii, Hiszpanii i Francji, ponieważ fala upałów nie wykazuje oznak złagodzenia. Niebezpieczeństwo może zagrażać także turystom, którzy powinni zwracać szczególną uwagę na to, w jakie regiony jadą. Nie da się jednak ukryć, że kataklizm uderzył w Europę w samym środku turystycznego sezonu.

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc

Naukowcy obwiniają o gwałtowny wzrost temperatur przede wszystkim zmiany klimatyczne. Badanie opublikowane w czerwcu w czasopiśmie "Environmental Research: Climate" dowodzi, że właśnie zmiany klimatu wywołują fale upałów. Od początku ery przemysłowej temperatura na świecie wzrosła już o około 1,1°C, a temperatury będą nadal rosły, o ile rządy na całym świecie nie dokonają znacznych redukcji emisji dwutlenku węgla.

Reklama

Do tej pory ponad 1,000 zgonów przypisano prawie tygodniowej fali upałów w Portugalii i Hiszpanii. Temperatury na półwyspie Iberyjskim osiągnęły nawet 45,7°C. Ale pożary pustoszą  także obszary południowo-zachodniej Francji w regionie Gironde, skąd ewakuowano ponad 12 tys. osób. Najnowsze prognozy mówią nawet o temperaturach sięgających 40°C w Wielkiej Brytanii. Jak radzi sobie z tym branża turystyczna?

Znikająca plaża Es Trenc

Podobno jeśli ktoś chce ujrzeć wpływ zmian klimatu na własne oczy, powinien wybrać się na wycieczkę do Es Trenc, na jedną z najpiękniejszych plaż Majorki. W tym miejscu masywne betonowe bunkry, zbudowane w połowie XX wieku przez hiszpańskiego dyktatora Francisco Franco, były pierwotnie ukryte wśród wydm. Dziś te złowrogie konstrukcje widoczne są jak na dłoni, bo rosnący poziom morza pochłonął część plaży i radykalnie odmienił krajobraz. Naukowcy obliczyli nawet, że plaża Es Trenc jest dziś o 40 metrów krótsza niż kiedyś. Jeśli globalne ocieplenie będzie postępować zgodnie z przewidywaniami, wiele plaż na Majorce całkowicie zniknie w morzu. Nie tylko tam. - Obserwujemy utratę ziemi na dużą skalę w regionie całego Morza Śródziemnego - przyznaje Thomas Dworak, który koordynował badanie przeprowadzone przez niemiecką federalną agencję ochrony środowiska na temat wpływu globalnego ocieplenia na turystykę. To dość niepokojąca perspektywa dla wysp takich jak Majorka, które są popularne wśród urlopowiczów właśnie ze względu na ich rozległe plaże.

Ludzie nie lubią zmieniać przyzwyczajeń

Na razie jednak nie widać tego w liczbie odwiedzających. Wręcz przeciwnie: Majorka odnotowuje tego lata rekordową liczbę gości. - Nie ma zbyt wielu dowodów, że ludzie zmieniają swoje zachowania turystyczne z powodu zmian klimatycznych - mówi Dworak. Chociaż ostrzeżenia o konsekwencjach dla branży turystycznej pojawiają się od lat, to jednak tylko kilka badań wykazało możliwość wystąpienia konkretnych efektów. - Ktoś, kto spędził ostatnie 20 lat jeżdżąc na wakacje do Włoch, będzie nadal to robił - dodaje naukowiec. Nawet tak wstrząsające katastrofy naturalne jak zawalenie się lodowca we włoskich Dolomitach na początku lipca, które pociągnęło za sobą 11 ofiar, nie wywierają trwałego wrażenia na tyle silnego, aby zmienić umysły ludzi. Chociaż to może się zmienić. - Jeśli w tych samych miejscach powtarzają się co roku powodzie lub zawalenia lodowców, to w końcu wpłynie to na turystykę w tym regionie - uważa Dagmar Lund-Durlacher, profesor zrównoważonego zarządzania turystyką na Uniwersytecie Modul w Wiedniu. Ale jak dotąd, takie wydarzenia miały miejsce tylko sporadycznie w różnych obszarach. Ludzie są zapewne świadomi zagrożeń, ale nie kojarzą go z konkretnym regionem. Zdaniem Lund-Durlacher, wyjątkiem są Karaiby. Gdy we wrześniu 2019 roku burza tropikalna Dorian uderzyła w Bahamy, powodując ogromne zniszczenia, tamtejszy sektor turystyczny stracił miliony dolarów.

Związek między zmianami klimatycznymi a turystyką jest najbardziej widoczny w ośrodkach narciarskich. Jeżeli przez kilka kolejnych lat w danym miejscu nie ma śniegu, to entuzjaści sportów zimowych szybko przeniosą się gdzie indziej. Regiony alpejskie znają ten problem aż za dobrze. Wiele z nich inwestuje w armatki śnieżne, jak choćby we włoskim Tyrolu. Jednak produkcja sztucznego śniegu działa tylko przy niskich temperaturach. W południowym Tyrolu są już obszary, gdzie jazda na nartach nie jest możliwa przez cały rok z powodu kurczących się lodowców i rosnących temperatur.

Regiony muszą działać niezależnie

Już w 2008 roku Światowa Organizacja Turystyki (UNWTO) podkreślała, jak bardzo branża turystyczna jest narażona na zmiany klimatu. Pożary lasów, nowe choroby zakaźne, utrata bioróżnorodności, plagi meduz spowodowane ociepleniem oceanów - to tylko niektóre aspekty globalnego ocieplenia, które w przyszłości mogą stanowić poważny problem dla popularnych skupisk turystycznych. Być może pora już zacząć wybierać te na razie jeszcze chłodniejsze regiony na północy. Niestety, nie ma jednego schematu dostosowania się do globalnego ocieplenia. Każde miejsce musi podjąć działania charakterystyczne dla danego regionu. Niektóre afrykańskie parki narodowe są zagrożone pożarami lasów, natomiast część Grecji boryka się z poważnymi niedoborami wody. Sylt, popularna wśród turystów niemiecka wyspa na Morzu Północnym, obserwuje erozję swoich plaż. Jak się dostosować? W przypadku południowej Europy być może zachęcać turystów do odwiedzania jej wiosną i jesienią, a nie tylko w gorące letnie miesiące. A na śródziemnomorskich plażach i tak mieści się coraz mniej parasoli i leżaków. 

Krzysztof Maciejewski

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »