Reklama

Bujak: Kolejna fala pandemii może spowodować turbulencje w gospodarce

Zagrożeniem dla polskiej gospodarki są potencjalne turbulencje na świecie po ewentualnym pogorszeniu sytuacji epidemicznej, perturbacje po listopadowych wyborach prezydenckich w USA i możliwym twardym brexicie pod koniec roku - mówi główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak.

PAP: Prognozy, w tym niedawna Komisji Europejskiej wskazują, że Polska na tle sąsiadów i państw UE najłagodniej przejdzie turbulencje gospodarcze związane z pandemią. Czym to jest spowodowane?

Piotr Bujak: - Nie tylko Komisja Europejska, ale również wiele innych instytucji, np. Międzynarodowy Fundusz Walutowy, prognozuje, że Polska przejdzie obecny kryzys łagodniej niż inne europejskie kraje.

Reklama

- Moim zdaniem należy wskazać przede wszystkim na trzy czynniki, których łączne działanie stawia Polskę w lepszej pozycji: silny impuls fiskalno-monetarny, czyli zdecydowane i dobrze skoordynowane działania rządu i banku centralnego, mające na celu przeciwdziałanie gospodarczym skutkom pandemii (m.in. tarcza antykryzysowa i tarcza finansowa ze wsparciem Narodowego Banku Polskiego w postaci programu zakupu aktywów); duża dywersyfikacja i korzystna struktura gospodarki z bardzo małą rolą branż najmocniej dotkniętych obecnym kryzysem (turystyka i HoReCa) oraz dużym znaczeniem relatywnie odpornych branż (sektor rolno-spożywczy i nowoczesne usługi biznesowe); dobra sytuacja epidemiczna umożliwiająca szybkie odmrażanie gospodarki.

Opierając się na tych samych prognozach, KE ogłosiła, że w ciągu dwóch lat - od IV kwartału 2019 r. do IV kwartału 2021 r. - tylko pięć gospodarek - Polski, Niemiec, Litwy, Łotwy i Bułgarii - może liczyć na zerowy bądź nieznaczny wzrost PKB, reszta będzie na minusie. Czy należy to odbierać jako zagrożenie dla wspólnego rynku i przede wszystkim unijnego budżetu, a finansowanie unijne (2021-27) dla Polski na następne lata może się znacząco skurczyć?

- Zróżnicowanie tempa wzrostu gospodarczego poszczególnych krajów UE zawsze było duże i nie miało to na krótką metę znaczenia dla podziału unijnego budżetu ani funkcjonowania jednolitego rynku.

- Poważne problemy kilku unijnych gospodarek zarówno w poprzednim, jak i w obecnym kryzysie (przede wszystkim Włoch i Hiszpanii) spowodują, że zaczną one otrzymywać większą niż dotychczas część unijnych funduszy, ale Polska pozostanie wśród największych beneficjentów. Ważne jest, aby zasady i warunki wydatkowania środków z nowego Funduszu Odbudowy były zgodne z polskimi priorytetami. Kwestia ta będzie rozstrzygnięta w trakcie negocjacji w najbliższych tygodniach.

Co może stanąć na przeszkodzie powrotowi naszej gospodarki na ścieżkę wzrostu - nadmierny deficyt, dług publiczny albo inny czynnik? Gdzie upatrywać największych zagrożeń - wewnątrz rynku czy na zewnątrz?

- Deficyt fiskalny i dług publiczny w Polsce wzrosną jak w każdym kraju ze względu na wysiłek podejmowany w celu ograniczenia gospodarczych skutków pandemii (koszty działania tarcz), ale w naszym przypadku wzrost relacji długu publicznego do PKB może być mniejszy niż przeciętnie w UE ze względu na relatywnie wysoką dynamikę PKB.

- Pokryzysowa relacja długu do PKB w Polsce pozostanie znacznie niższa niż przeciętnie w UE, zarówno dzięki mniejszemu wzrostowi tej relacji w trakcie kryzysu, jak i dzięki znacznie niższemu poziomowi tej relacji przed wybuchem kryzysu za sprawą znacznej poprawy stanu polskich finansów publicznych w latach 2017-2019.

- Kluczowym zagrożeniem dla polskiej gospodarki są potencjalne turbulencje w światowej gospodarce na skutek ewentualnego pogorszenia sytuacji epidemicznej (kolejna fala pandemii), perturbacji po listopadowych wyborach prezydenckich w USA oraz możliwego twardego brexitu z końcem tego roku.

Czy drugi tegoroczny lockdown w Polsce jest realnym zagrożeniem i jakby wpłynął na naszą gospodarkę? Czy w tym kontekście powinniśmy rozważyć zmianę limitu długu w Konstytucji RP?

- Przygotowanie do walki z pandemią w trakcie pierwszego lockdownu (zwiększenie wydolności systemu ochrony zdrowia poprzez wyposażenie w sprzęt i wypracowanie odpowiednich procedur, a także poprawa zdolności do przeprowadzania testów i śledzenia zakażeń oraz izolacji zakażonych) oznacza, że w przypadku kolejnej fali pandemii raczej nie powinno być tak drastycznego ograniczenia aktywności gospodarczej jak w trakcie pierwszego lockdownu w marcu-kwietniu.

- Jednocześnie wydaje się, że w obliczu tak poważnego zagrożenia dla gospodarki jak skutki pandemii, niezależnego od prowadzonej wcześniej polityki gospodarczej, reguły polityki fiskalnej, w tym limity dla długu publicznego powinny być odpowiednio modyfikowane. Alternatywnie, antykryzysowe wydatki powinny być realizowane w taki sposób, aby nie podwyższały długu publicznego liczonego na potrzeby prawnych limitów.

Jednym z celów polityki gospodarczej w czasie kryzysu jest stabilizacja rynku pracy. Czy odpływ imigrantów z rynku pracy może być czynnikiem utrudniającym powrót gospodarki do wzrostu?

- Dane na temat liczby zarejestrowanych w ZUS cudzoziemców oraz inne rozproszone informacje pokazują, że tymczasowi pracownicy zagraniczni w czerwcu zaczęli wracać do Polski po umiarkowanym odpływie w poprzednich trzech miesiącach.

- Wydaje się więc, że nie powinniśmy mieć niedoboru pracowników zagranicznych, który mógłby ograniczyć odbudowę aktywności gospodarczej poprzez brak rąk do pracy. Szczególnie, że wzrost bezrobocia - chociaż ograniczony - oznacza wzrost dostępności krajowych pracowników.

Pieniądze z UE mają być jednym z czynników aktywizujących gospodarkę, razem ze stymulacją fiskalną. Czy niejasne sygnały płynące z Brukseli, m.in. o nieznanych kryteriach podziału tzw. Funduszy Odbudowy, oraz przesunięciach w ramach wcześniej projektowanego budżetu unijnego nie pokazują, że źródła unijne stają się coraz bardziej niestabilne, a planowanie w oparciu o nie staje się coraz bardziej trudne?

- Kryzys wygenerował ekstremalnie dużą niepewność w gospodarce, negatywnie rzutującą na perspektywy wzrostu PKB, a przede wszystkim na plany inwestycyjne firm. Z tego punktu widzenia byłoby bardzo wskazane, aby Komisja Europejska tak prowadziła negocjacje w sprawie podziału unijnych funduszy, aby jak najszybciej całkowicie wyeliminować niejasności dotyczącego tego czynnika, mogącego stanowić ważny motor napędowy aktywności inwestycyjnej w polskiej i całej europejskiej gospodarce w kolejnych latach.

Autor: Piotr Gozdowski

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: prognozy gospodarcze | pandemia koronawirusa
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »