Mariano Hortal od ponad 20 lat mieszka w Biamón, w Asturii, na północy Hiszpanii. Sprowadził się do niej, kiedy przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Teraz jest jedynym mieszkańcem. Twierdzi, że nie czuje się odizolowany od świata. - Wiem, co się dzieje, mam kontakt z ludźmi, bo internet i telewizja docierają przez satelitę - tłumaczy agencji EFE mężczyzna.
Samotność sposobem na życie
Gorzej z zakupami. Najbliższy sklep położony jest w odległości 30 km. W Asturii działa handel obwoźny, ale do pozbawionego dróg Biamón nikt nie przyjeżdża. Problemem są też połączenia telefoniczne. Wieś położona jest w dolinie i często nie ma w niej zasięgu. - Zwykle korzystam z WhatsAppa, jeśli nie działa, to wspinam się na szczyt wąwozu - wyjaśnia 70 letni Hortal.
Jak wynika z danych INE, najwięcej, ponad 560 skupisk z jednym mieszkańcem, jest w położonej na zachodzie Hiszpanii prowincji Lugo. W sąsiadującej z nią A Corunii samotne życie we wsiach prowadzi 353 osób, niemal tyle samo (337) w Asturii. Podobne wsie, w których mieszka jedna osoba, można też znaleźć m.in. w Kraju Basków, Kadyksie i Sewilli, a także w rejonach sąsiadujących z Portugalią.
Demograficzne wyzwanie
Poradzenie sobie z opustoszałymi rejonami to jedno z demograficznych wyzwań kraju. Według Narodowego Instytutu Geograficznego, w Hiszpanii jest 3 720 całkowicie opuszczonych wsi (dane z 2021 r.). W niektórych wciąż można podziwiać przetrwałe ruiny zabytkowych budowli. Na przykład w położonej w Aragonii Belchite, przetrwały resztki XV-wiecznego kościoła. Wyludnienie grozi nie tylko wsiom ale całym gminom. Jest ich w kraju 8131. Jak wynika z opublikowanych niedawno danych Banku Hiszpanii (Banco de Espana), mieszkańców ubywa w 3400 z nich. "Ich łączna powierzchnia odpowiada 42 proc. terytorium kraju" - informuje bank.
Aby nie dopuścić do wyludnienia, wójtowie oferują nowo przybyłym pracę a często również i miejsce zamieszkania. Tak było w przypadku Portell, wsi nieopodal miasta Castellon. Jej administracja zaoferowała chętnym siedem miejsc pracy i trzy domy. Za wynajem każdego z nich żądała 50 euro miesięcznie (222 zł). "Wieś, w której nigdy nic się nie dzieje" - pod takim hasłem postanowiło przyciągnąć do siebie nowych mieszkańców liczące 33 osoby Miravete (Aragonia). Chęć przeprowadzki wyraziło 700 osób.
Dlaczego pustoszeją?
Przyczyn wyludnienia jest kilka. Jedną z głównych jest brak dróg. Opuszczone i zamieszkałe przez pojedyncze osoby miejsca zwykle są niemal odcięte od świata. Nierzadko, aby do nich dotrzeć, trzeba zostawić samochód i maszerować kilka kilometrów na piechotę. Kolejny problem to dysputy spadkowe. Zdarza się, że rodziny latami nie są w stanie dojść do porozumienia, do kogo należy dom po zmarłym krewnym. A kiedy wreszcie się godzą, nieruchomość nie nadaje się już do użytku.
Lokalne organizacje, w tym rodziny lub osoby żyjące w odosobnieniu, apelują do administracji o zmianę przepisów. Chcą, aby spadkobiercy byli mocą prawa zobowiązani do odnowienia bądź sprzedaży odziedziczonej nieruchomości. "A jeśli nie mogą lub chcą się nią zająć, prawo powinno nakazać im ją oddać" - zachęcają.
ew, EFEAgro










