Na rynku szaleje "ziemniaczany armagedon". Ceny w górę nawet o 80 proc.

Statystyczny Polak zjada rocznie około 100 kg ziemniaków - wynika z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. To najpopularniejsze w kraju warzywo drożeje. W ciągu roku jego cena wzrosła o prawie 40 proc. - informuje portal warzywa.pl. Przyczyną nie jest w tym wypadku inflacja, a mniejsze zbiory - nie tylko w Polsce, ale też w wielu krajach europejskich. Spadek to efekt niekorzystnej pogody i mniejszego areału upraw.

Na rynku hurtowym w Broniszach w piątek, 17 listopada, za polskie ziemniaki trzeba płacić od 1,25 zł do 1,66 zł, a ich średnia cena to 1,46 zł. Konkretne odmiany były droższe, np. irga kosztowała średnio 2,20 zł, a irys - 2,15 zł. Niewiele droższe są kartofle z importu. Ich średnia cena to 1,86 zł. 

W detalu trzeba płacić odpowiednio więcej. W małych, osiedlowych sklepach ceny dochodzą do 3 - 4 zł, a w sieciach handlowych kosztują od 1,7 do 3 zł. 

Ceny o ponad 38 proc. wyższe

Teoretycznie nie są to wygórowane ceny, ale jeśli porównamy te sprzed roku, okaże się, że 31 października za kilogram kartofli płaciliśmy od 0,80 gr do niespełna 2 zł, czyli od 12 zł za 15-kilogramowy worek. Irga na giełdzie w Broniszach kosztowała najwyżej 1,3 zł a irys - 1-1,15 zł. Jak obliczył portal warzywa.pl, w porównaniu z cenami z 2022 r. ziemniaki podrożały o 38,64 proc. Najbardziej gatunek Irga - o 85 proc. 

Reklama

Skąd taka podwyżka wyjaśnił w rozmowie z "Faktem" Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie PO-PSL, a obecnie ekspert rynku żywności. Uzasadnił, że wzrost cen ziemniaków wynika z mniejszych w tym roku zbiorów. - Były rejony Polski, gdzie pogoda zdziesiątkowała uprawy - wskazał. 

Informację tę potwierdził Interii rolnik z Mazowsza. - Susza dała nam się bardzo we znaki. Obsadziliśmy tyle samo hektarów, co w zeszłym roku, a plony były o połowę mniejsze, bo kartofle nie urosły, są niewiele większe od włoskich orzechów - narzeka. 

Bardziej opłaca się uprawa żyta

Kolejnym problemem jest niska opłacalność produkcji ziemniaków. Więcej można zarobić siejąc na polach zboże i kukurydzę. Polska pozostaje jednym z największych producentów ziemniaków w Europie, ale powierzchni upraw ubywa. 

Jak wynika z danych Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa, w tym roku kartofle posadzono na 182 652,81 hektarów. Areał jest o ponad 22 tys. ha mniejszy niż rok wcześniej. Dlatego też ubiegłoroczne zbiory wyniosły ponad 6 mln ton - o 15 proc. mniej niż rok wcześniej. 

Problemy z mniejszymi zbiorami ziemniaków mają nie tylko Polacy. Narzekają na nie również Holendrzy - czołowi eksporterzy tego warzywa w Europie. Głównym winowajcą jest pogoda. Przez nią musieli sadzić kartofle z opóźnieniem, a mokra wiosna, po której nadeszła susza, spowolniły wzrost roślin i przyczyniły się do wyraźnego spadku plonów. Podobne problemy mają: Belgia, Niemcy i Francja. Susza wyraźnie zmniejszyła zbiory w Hiszpanii, zaś w Wielkiej Brytanii wielu plantatorów zrezygnowało z upraw ziemniaków. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ziemniaki | uprawa | drożeje | wzrost cen | pogoda
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »