Reklama

Analitycy: Złoty ma szansę na dalsze umocnienie

Polska waluta w środę wczesnym popołudniem straciła na wartości po danych o produkcji przemysłowej - wskazują analitycy. Po godz. 17 sytuacja poprawiła się i euro kosztowało 4,16 zł, dolar 3,39 zł, a frank 3,47 zł. Ich zdaniem, złoty może dalej się umacniać.

Zaraz po publikacji danych przez GUS złoty osłabił się i euro kosztowało nawet 4,18 zł, za dolara płacono 3,42 zł, a za franka szwajcarskiego 3,48 zł.

Według danych opublikowanych przez GUS, produkcja przemysłowa wzrosła w czerwcu o 1,2 proc. rok do roku, po wzroście o 4,6 proc. w maju. Analitycy oczekiwali zwyżki o 4,1 proc.

- Jeszcze gorsze były dane o produkcji budowlano-montażowej, która obniżyła się w czerwcu o 5,1 proc. w skali roku. W tym przypadku efekt Euro2012 zapewne odegrał kluczową rolę. Być może część prac została wstrzymana na okres mistrzostw i została wznowiona w lipcu, ale nie należy liczyć na takie ich tempo, jakie obserwowaliśmy do tej pory. Tym samym koło zamachowe inwestycji w polskiej gospodarce zdaje się hamować szybciej niż można było się spodziewać, choć potwierdzeniem tego będą dane za lipiec - wskazał główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień.

Reklama

Dodał, że wzrosty na rynkach akcji w USA i Europie znacząco zniwelowały jednak negatywną reakcję na polskie dane.

Analityk TMS Brokers Szymon Zajkowski również stwierdził, że środowe osłabienie złotego to skutek danych GUS. - Jednak nadal uważamy, że w najbliższych tygodniach napływ kapitału zagranicznego do Polski będzie pozytywnie wpływał na siłę złotego - podkreślił analityk.

W jego opinii złoty powinien się umacniać: względem euro do 4,12-4,15 zł, a wobec dolara do 3,30-3,31 zł. - Jakieś ruchy korekcyjne są jednak możliwe - dodał.

Zajkowski powiedział, że napływ kapitału zagranicznego miałby być spowodowany m.in. poziomem rentowności polskich obligacji, których oprocentowanie wynosi od 4,5 do 5 proc.

- W sytuacji, gdy kraje, które cieszą się najwyższą oceną wiarygodności kredytowej, oferują zbliżone do zera, bądź nawet ujemne stopy zwrotu (...), polskie rentowności zachęcają do inwestowania w nasze papiery. Inwestowanie w polskie obligacje jest relatywnie bezpieczne - wskazał.

Zajkowski zaznaczył jednak, że lokowanie kapitału zagranicznego w Polsce niesie za sobą pewne ryzyko dla złotego. - Napływ kapitału do Polski i bardzo duże zaangażowanie inwestorów zagranicznych w polskie obligacje to również bardzo duży czynnik ryzyka. Jeśli znów wybuchnie panika spowodowana Grecją czy Hiszpanią, to odpływ tego kapitału może być dynamiczny, podobnie jak osłabienie złotego - powiedział analityk.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »