Reklama

Bardziej jastrząb? Tak analitycy widzą prezesa NBP

Po raz pierwszy od bardzo dawna w wypowiedzi prezesa NBP pojawiło się stwierdzenie o "możliwej podwyżce stóp procentowych". To jednak odległa perspektywa; scenariuszem bazowym pozostaje utrzymanie stóp procentowych na rekordowo niskim poziomie.

Prezes NBP pytany w piątek o ewentualne obniżki stóp procentowych zauważył: "prawdopodobnym scenariuszem jest całkowity brak zmian stóp procentowych, ale nie wykluczamy tego. Ani nie wzrosło ani nie zmalało prawdopodobieństwo (tego scenariusza - red.), wszystko zależy od napływających informacji, głównie zewnętrznych".

Reklama

- Przypominam, że w marcu NBP przedstawi kolejną projekcję (inflacji i PKB - red.), będzie ona dużo wyjaśniać. Nie wykluczamy podwyżek stóp procentowych, jeśli to będzie niezbędne dla podtrzymania stabilności cen. Nie wykluczamy obniżek - jeśli to będzie się wiązało z utrzymaniem aktywności gospodarczej. Szybkie zaostrzenie polityki pieniężnej byłoby dużym błędem - mówił Glapiński pytany o inflację i reakcję banku centralnego w odpowiedzi na ryzyko wzrostu cen.

- To na pewno zmiana w porównaniu do tego, co słyszeliśmy w grudniu i styczniu. Prezes uległ - powiedzmy - trochę jastrzębiej stronie (RPP - red.). Zaczyna brzmieć mniej gołębio - mówi w rozmowie z Interią Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas.

Jego zdaniem po piątkowej konferencji prezesa NBP dwie rzeczy są ważne. Po pierwsze wypowiedź o kredytach frankowych i udziale NBP w konwersji. - Prezes nie potwierdził, ale też nie wykluczył, że NBP mógłby się w to zaangażować - ocenia Stępień.

Konsensus rynkowy jednakże dopiero się buduje. Glapiński podkreślił, że na razie "nie ma decyzji, mapy drogowej, konkretów" i dodał "Wymieniliśmy zdania na ten temat. Deklarujemy gotowość zapoznania się z szczegółami". - Nie ma się na razie do czego odnieść. Środowisko bankowe nie jest jednomyślne co do zasadności tej operacji. Wiele banków zastanawia się. Z punktu widzenia NBP, który działa w skali makro, niewłaściwe byłoby, gdyby kredytobiorcy walutowi znaleźli się w uprzywilejowanej sytuacji. Odniesiemy się do ewentualnych propozycji, jeśli one się pojawią - dodał Glapiński.

Zdaniem ekonomisty BNP Paribas, wypowiedzi prezesa NBP po części dały podstawy do tego by sądzić, że NBP mógłby się w proces konwersji włączyć.

Druga sprawa to wspomniana ewentualna podwyżka stóp procentowych. - W scenariuszu stabilizacji stóp procentowych, gdy ryzyko obniżki jest aktualne, pojawiają się wypowiedzi o podwyżce, że to nie jest coś, co na 100 proc. można wykluczyć. Po raz pierwszy od bardzo dawna pojawiało się to wspomnienie i w tym sensie to jest istotne - mówi Stępień.

Podkreśla także, że na rynku dostrzegalny jest wyraźny ruch w stronę wzrostu oczekiwań dotyczących "zacieśniania polityki pieniężnej w regionie". - Będzie to przebiegać szybciej niż zakładano na początku roku czy jeszcze w grudniu. Rynek z większym przekonaniem patrzy na podwyżki stóp. Ten rok nie jest brany pod uwagę, ale przyszły nie jest do końca wykluczony - dodaje ekonomista BGK BNP Paribas.

Tym samym, jeśli ożywienie gospodarcze będzie dynamiczne, inflacja będzie rosła - temat podwyżki stóp procentowych może pojawić się w przyszłym roku. - W 2022 r. silniej będziemy o tym dyskutować. Słowa prezesa to jest bardziej budowanie gruntu pod to, że się ten temat może pojawić - zauważa Stępień.

Czy prezes był faktycznie bardziej jastrzębi podczas konferencji? - Można tak to interpretować, ponieważ padło słowo podwyżka. Aczkolwiek bilans ryzyk dla scenariusza zasadniczo się nie zmienia. Przed miesiącem prezes sygnalizował i dzisiaj powtórzył stanowczo, że bazowym scenariuszem pozostaje stabilizacja stop. Nie wykluczył cięć, jeśli dojdzie do pogorszenia perspektyw gospodarczych i inflacja spadnie poniżej celu. Nie wykluczył też podwyżki, ale dał do zrozumienia, że stopy pozostaną na niezmienionym poziomie przez długi czas - mówi Interii Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Nie wydaje się jednak - przyznaje - żeby to oznaczało zmiany nastawienia do polityki pieniężnej.

Ekonomista zauważa przy tym, że wczorajsza konferencja prezesa Glapińskiego może utwierdzać w przekonaniu, że łagodna retoryka NBP z końca 2020 r. i stycznia 2021 r. była formą "słownej interwencji, mającej na celu osłabienie złotego, a nie komunikacją kierunkowej zmiany odnośnie do stóp procentowych".

- W kontekście polityki pieniężnej przed nami, miejmy nadzieję, nudny okres - dodaje Maliszewski.

Co dalej z inflacją? Prezes Glapiński uspokaja, że w 2021 r. - według prognoz - inflacja pozostanie zgodna z celem inflacyjnym. Ten w Polsce wynosi 2,5 proc. z możliwością odchylenia o 1 pkt proc. w górę lub w dół.

- Z tego punktu widzenia NBP może czuć się komfortowo. Akurat w takich uwarunkowaniach jakich jesteśmy bank centralny może dopuszczać utrzymywanie się inflacji bliżej górnej granicy celu. Wyższa inflacja to wyższy nominalny wzrost gospodarczy, większe wpływy z podatków - mówi Maliszewski.

Jakie są ryzyka wzrostu inflacji? W dużym stopniu nieoczywiste - podkreśla ekonomista - i wymienia np. negatywną lukę popytową (ze względu na recesję), nawis oszczędności i potencjalny wzrost popytu po zniesieniu obostrzeń. - Dlatego być może stąd to niezamykanie się NBP na obniżki stóp, nie można bowiem wykluczać przyśpieszenia inflacji. Bazowym scenariuszem pozostaje jej utrzymanie w celu, chociaż w drugiej połowie roku będzie się ona zbliżać do górnej granicy - dodaje Maliszewski. Wpływ na to będą mieć ceny paliw, czy szerzej - ceny energii.

Bartosz Bednarz

***




Dowiedz się więcej na temat: stopy procentowe | NBP | inflacja | Adam Glapiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »