Reklama

Belka będzie bronić złotego

NBP będzie robił wszystko, aby złoty był stabilny - powiedział prezes NBP Marek Belka w rozmowie z TVN24 BiŚ. Dodał, że obecnie nie należy wspominać o obniżce stóp procentowych, aby nie "posypać" złotego.

Reklama

"Będę robił wszystko, żeby była stabilna" - odpowiedział Belka na pytanie czy polska waluta będzie stabilna i czy nie będzie się osłabiała.

- W takiej sytuacji jak dziś, nawet bym nie wspominał o obniżce stóp. Chyba nie chcemy, aby złoty nam się +posypał+?" - dodał Belka.

W celu stabilizacji złotego Polska jest odległa od konieczności działań typu LTRO - ocenił prezes NBP Marek Belka.

W ramach operacji LTRO (Long Term Refinancing Operations) EBC zasila system bankowy kwotami w postaci niskooprocentowanych 3-letnich pożyczek. Programy analogiczne do LTRO realizowane są m.in. przez Bank Anglii.

W rozmowach szefa NBP z ministrem finansów Pawłem Szałmachą i wicepremierem, ministrem rozwoju Mateuszem Morawieckim nie ma sugestii zmiany mandatu NBP czy konieczności działań niekonwencjonalnych - poinformował prezes NBP Marek Belka.

- Jestem wrażliwy na to, co się dzieje w NBP. W okresie przedwyborczym czy wokół wyborów mieliśmy do czynienia z całą gamą wypowiedzi, trochę frywolnych, nieskordynowanych nt. NBP. One ucichły.

Ja w swoich niemal codziennych kontaktach z ministrem Szałamachą czy premierem Morawieckim nie słyszałem o jakiejkolwiek sugestii o zmianie mandatu NBP czy konieczności działań niekonwencjonalnych - powiedział we wtorek w rozmowie z TVN24 BiŚ.

- Wszystkim agencjom, obserwatorom dziękuję za troskę o NBP. Jeśli pojawiają się w tej mierze wypowiedzi groźne dla niezależności NBP, to ja je komentuje i to wysoce krytycznie - dodał.

Jeśli sytuacja z budżetem w 2016 r. byłaby niepomyślna to zmniejszy się przestrzeń do obniżek stóp, jeśli takie byłyby rozważane - zapowiedział w zeszłym tygodniu Marek Belka. Poinformował, że RPP jednomyślnie zaakceptowała pozytywną opinię o budżecie na 2016 rok.

O ile budżet na 2016 r. wydaje się bezpieczny, o tyle dużo zależy od tego, jak ten budżet będzie zrealizowany, jak będą spływać podatki, jak projekt wydatkowy będzie realizowany. I, mówiąc krótko, na dłuższą metę trudności są. To oznacza, że polityka pieniężna będzie musiała brać to pod uwagę i to obserwować. Jeśliby się okazało, że sytuacja budżetu nie jest pomyślna, to zmniejsza się przestrzeń do obniżek stóp, jeśli takie byłyby rozważane - zapowiedział po posiedzeniu RPP Belka.

Budżet na 2016 r. nie zakłóca równowagi finansowej, natomiast, ponieważ istotną częścią, istotnym źródłem sfinansowania nowych inicjatyw wydatkowych są dochody jednorazowe, to w kolejnych budżetach muszą się znaleźć nowe stabilne źródła finansowania. Nie da się ukryć, że chodzi tutaj o zwiększenie skuteczności ściągania podatków, głównie VAT. W tym kierunku muszą być czynione zdecydowane kroki - dodał.

_ _ _ _ _ _ _

Ostatni przegląd elastycznej linii kredytowej przyznanej Polsce przez MFW potwierdził silne fundamenty polskiej gospodarki - poinformowało w zeszłym tygodniu Ministerstwo Finansów.

Resort dodał, że na wniosek Polski linia została zmniejszona do ok. 17,9 mld USD z ok. 21,4 mld USD wcześniej. Elastyczna linia kredytowa została przyznana w styczniu 2015 roku na okres 24 miesięcy, w wysokości 15,5 mld SDR (międzynarodowa jednostka rozrachunkowa, którą posługuje się MFW - PAP). Jak podkreśla MF, przegląd "potwierdził silne fundamenty polskiej gospodarki oraz właściwą politykę makroekonomiczną, co jest warunkiem kontynuacji dostępu Polski do środków Funduszu".

Resort dodał , że jednocześnie na wniosek Polski linia została zmniejszona z 15,5 mld SDR (ok. 21,4 mld USD) do 13 mld SDR (ok. 17,9 mld USD).

- W związku z podjętą decyzją ponoszona przez Polskę opłata za gotowość zmniejszy się w porównaniu do roku 2015 r. o ok. 42 mln PLN. Wniosek RP o zmniejszenie FCL został zgłoszony jeszcze w grudniu 2015 r. z inicjatywy Ministra Finansów Pawła Szałamachy - głosi informacja MF.

- Rozważam stopniowe wychodzenie z FCL w przyszłości, jednak ze względu na czynniki zewnętrzne (osłabienie gospodarki Chiny, konflikt zbrojny na Ukrainie) uznałem, że zasadne jest utrzymanie obniżonej linii jako elementu stabilizacyjnego - komentuje cytowany w informacji minister Paweł Szałamacha.

"Raport ekspertów MFW podkreśla +bardzo mocne fundamenty polskiej gospodarki i skuteczną politykę makroekonomiczną, które stanowią podstawę wzrostu gospodarczego+, a także +deklarację obecnego rządu kontynuacji odpowiedzialnej polityki gospodarczej i umacniania systemu instytucjonalnego+" - informuje MF.

Zwraca jednocześnie uwagę, że "prognoza wzrostu PKB Polski na 2016 rok została właśnie podniesiona przez Bank Światowy do 3,7 proc. z 3,6 proc., co dodatkowo potwierdza solidne fundamenty polityki gospodarczej rządu".

Resort finansów przypomina też, że "Elastyczna Linia Kredytowa MFW przyznawana jest jedynie krajom o wyjątkowo stabilnych fundamentach makroekonomicznych i skutecznej polityce gospodarczej".

"FCL odgrywa ważną rolę z punktu widzenia zewnętrznej stabilizacji polskiej gospodarki, ochrony wartości polskiej waluty oraz wsparcia wiarygodności Polski na międzynarodowych rynkach finansowych. Ta rola była szczególnie znacząca w okresie największych napięć w strefie euro w okresie globalnego kryzysu finansowego.

W ostatnich latach stopniowa poprawa sytuacji w otoczeniu zewnętrznym Polski, zwłaszcza w strefie euro, spowodowała pewne złagodzenie zagrożeń dla polskiej gospodarki. Jednocześnie pojawiły się jednak nowe istotne zagrożenia, w tym ryzyko zwiększonych wahań międzynarodowych przepływów kapitałowych, spowolnienie gospodarek wschodzących, m.in. w Chinach oraz napięta sytuacja geopolityczna za wschodnią granicą Polski" - głosi informacja.

Stąd "wobec tych zagrożeń konieczna jest kontynuacja przez Polskę skutecznej polityki makroekonomicznej wsparta działaniami o charakterze ostrożnościowym, takimi jak utrzymywanie dostępu do linii kredytowej". Choć, jak dodaje MF, "poprawa w bilansie zagrożeń i silne fundamenty makroekonomiczne przesądziły natomiast o zmniejszeniu kwoty dostępu Polski do FCL".

_ _ _ _ _ _ _

Agencje mają rację? O powodach i skutkach obniżki ratingu Polski przez agencję S&P rozmawiamy z Ryszardem Rusakiem, dyrektorem inwestycyjnym ds. akcji Union Investment TFI Agencja ratingowa Standard & Poor's (S&P) obniżyła rating dla Polski z "A-" do "BBB+". Zmieniła się także perspektywa ratingu - z pozytywnej na negatywną. To oznacza, że jeśli agencja zaobserwuje pogorszenie stanu finansów publicznych lub ingerowanie przez władze w politykę pieniężną, może ponownie obniżyć ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Jak Pan ocenia tę decyzję? R.R.:Piątkowa decyzja agencji S&P niewątpliwie stanowiła duży szok dla rynków finansowych. Ekonomiści i analitycy finansowi nie spodziewali się takiego ruchu, wskazując na całkiem solidne fundamenty makroekonomiczne dla Polski (np. wzrost PKB i deficyt budżetowy) oraz zadowalający poziom rezerw walutowych. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien niuans. O ile sama obniżka ratingu Polski przez S&P rzeczywiście nie była oczekiwana, o tyle nie można jej określić mianem "nieuzasadnionej". Dlaczego? R.R.: Polityka fiskalna prowadzona przez nowy rząd już od jakiegoś czasu budzi obawy wśród ekonomistów i inwestorów. Owszem - obecna sytuacja budżetowa Polski nie jest zła, jednak tempo i skala planowanych przez państwo wydatków w zbyt dużym stopniu przekraczają możliwe do pozyskania wpływy, np. z tytułu zadłużania się czy podatków. Agencje ratingowe wyciągnęły wnioski i zamiast reagować z opóźnieniem, działają z wyprzedzeniem. W swojej ocenie agencja S&P uwzględniła ryzyka generowane przez obecną politykę gospodarczą, które w perspektywie roku lub kilku lat mogą istotnie wpłynąć m.in. na sytuację budżetową Polski. Decyzję tę można potraktować jako żółtą kartkę dla polskiego rządu. Co jeszcze mogło skłonić agencję S&P do obniżenia ratingu Polski? R.R.: Decyzja o nadaniu Polsce niższej oceny wiarygodności kredytowej zbiegła się w czasie z ogłoszeniem projektu ustawy o przewalutowaniu kredytów hipotecznych zaciągniętych we franku szwajcarskim. To kolejne, po podatku od aktywów, obciążenie dla sektora bankowego. Gdyby ustawa została uchwalona w tym lub zbliżonym kształcie, odbiłoby się to na zyskach banków. Konsekwencją może być mniejsza akcja kredytowa, a w dalszej perspektywie - niższy wzrost gospodarczy w Polsce. Reakcja rynku finansowego w Polsce na decyzję S&P była jednoznacznie negatywna. Giełda pikowała, rentowności obligacji skarbowych wzrosły, a złoty mocno tracił do innych walut. Co dalej? R.R.: Spadek cen polskich aktywów nie jest zaskoczeniem. Pamiętajmy, że duża ich część znajduje się w rękach inwestorów zagranicznych. Ci zaś są uczuleni na obniżki ratingów i w wielu przypadkach reagują błyskawicznie: rating kraju poniżej ściśle określonego poziomu oznacza automatyczne wycofanie kapitału. Zwróćmy też uwagę, że komunikat S&P nałożył się na ogólny negatywny sentyment panujący na rynkach. Pozytywny aspekt całej tej sytuacji stanowi to, że polskie aktywa są obecnie bardzo mocno wyprzedane, a ich ceny spadły do atrakcyjnych poziomów. Dlatego - choć krótkoterminowy sentyment jest negatywny - silniejszy impuls w postaci odreagowania w krajach rozwiniętych powinien wesprzeć również polski rynek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »