Reklama

Bitcoin - więcej niż waluta?

Bitcoin jest bardzo młody i cierpi na typową chorobę dziecięcą nowych projektów: nie wiadomo, co z niego wyrośnie. Bitcoin to nadal nowe zjawisko. Choć pierwsze jednostki wirtualnej waluty zostały powołane do życia już w styczniu 2009 roku, można powiedzieć, że poza hermetycznym środowiskiem maniaków nowych technologii, nikt o niej nie słyszał.

Reklama

Sława zaczęła się wraz z kolejnym parabolicznym wzrostem mierzonej w dolarach wartości. Pierwszy znaczący skok miał miejsce na przełomie maja i czerwca 2011 roku, gdy jednego Bitcoina (BTC) można było wymienić na 30 dolarów. Było to niesamowite wydarzenie, ponieważ dwa miesiące wcześniej do jego kupna wystarczyłoby kilka centów. Ale prawdziwy rozgłos zaczął się, gdy na początku kwietnia 2013 roku cena Bitcoina przekroczyła 100 dolarów. Nagle wirtualna waluta stała się gorącym tematem, poruszanym przez poważnych ludzi, reprezentujących szanowane instytucje finansowe. Przykładowo Sébastien Galy, starszy analityk walutowy Société Générale, opublikował kilka słów o nowym fenomenie, konkludując, że użyteczność Bitcoina jest ograniczona, państwa nie pozwolą, by ktoś odbierał im przywilej emisji środków płatniczych no i w ogóle jest to typowa bańka spekulacyjna. Od tamtej pory wartość 1 BTC była nawet dziesięciokrotnie wyższa.

Jak już zauważyłem, Bitcoin jest bardzo młody i najpewniej cierpi na typową chorobę dziecięcą nowych projektów, mianowicie jeszcze nie wiadomo, co z niego wyrośnie. Zastanówmy się przez chwilę czym jest to zjawisko, czym nie jest i czym być może.

Bitcoin jako publiczny rejestr

Specjaliści mówią, że jest to rewolucyjna innowacja. Omówmy pokrótce informatyczne aspekty tworzenia i przesyłania BTC.

Bitcoin w istocie jest publicznym rejestrem, do którego dostęp mają wszyscy użytkownicy internetu, korzystający z odpowiedniego, darmowego oprogramowania. W rejestrze tym umieszczane są informacje o wszystkich transferach oraz nowych jednostkach waluty. Każdy użytkownik może "przeczytać" wybrany fragment rejestru oraz "dopisać" do niego kolejną linijkę, czy to poprzez dokonanie transakcji, czy też wpuszczając do obiegu kolejne "wydobyte" BTC. Raz dokonanej zmiany, nie można wymazać.

Rejestr składa się z bloków (block) tworzących łańcuch (blockchain). Każdy blok zawiera informację o wszystkich transakcjach, które miały miejsce między "zamknięciem" poprzedniego i obecnego bloku. Każdy blok zabezpieczony jest specjalnym hasłem, zwanym hash. Hash jest ciągiem 64 znaków i powstaje dzięki zaawansowanym metodom kryptograficznym. Aby "zahaszować" (czyli "zamknąć") dany blok, program musi go najpierw przeczytać a następnie na podstawie znajdujących się w nim danych, stworzyć unikatowy kod. Nie da się przewidzieć, jak będzie on brzmiał. Niemożliwy jest również proces odwrotny, tzn. odtworzenie oryginalnego zestawu danych na podstawie hasła. Bloki są w ten sposób zabezpieczane przed wprowadzaniem do nich zmian, po ich zamknięciu, gdyż każda zmiana w bloku spowoduje wygenerowanie całkowicie innego hashu. Poprzez porównywanie tych haseł, bardzo łatwo odnaleźć fałszerza, który próbowałby takich sztuczek.

Wydobywanie (mining) nowych BTC polega właśnie na szukaniu hasha. Wszyscy uczestnicy sieci BTC na wyścigi wykorzystują dostępną sobie moc obliczeniową komputerów, by rozwiązać skomplikowany problem matematyczny, którego rozwiązaniem jest właśnie hash "zamykający" dany blok. Kto tego dokona szybciej niż reszta, otrzymuje nagrodę w postaci nowych Bitcoinów. Gdy nowe hasło jest już wygenerowane, reszta użytkowników może w bardzo prosty sposób sprawdzić, czy jest to hasło poprawne i czy nie doszło do oszustwa (czyli próby wyłudzenia).

W efekcie tworzy się sieć osób udostępniających moc obliczeniową swoich komputerów, która wykorzystywana jest do ciągłego dopisywania kolejnych bloków do łańcucha. Dzięki nim system BTC trwa i panuje w nim zgoda, co do ilości stworzonych BTC i zawartych transakcji. Za utrzymywanie integralności systemu, wydobywcy nagradzani są wypłatą Bitcoinów. Mamy zatem do czynienia ze zdecentralizowaną i ogólnodostępną siecią połączeń, samoczynnie kontrolującą swoją działalność i nie pozwalającą na powstawanie długotrwałych zaburzeń w jej działaniu. Bitcoin jest pierwszym zjawiskiem internetowym działającym w taki właśnie sposób. Innowacja polega na stworzeniu pozbawionej centrum sieci, automatycznie i w czasie rzeczywistym rejestrującej zachodzące w niej zmiany, do której na dodatek bardzo łatwo jest uzyskać dostęp.

Bitcoin jako metoda transferu

Kolejny wątek w naszej dyskusji, związany jest z najpoważniejszym jak do tej pory przedstawicielem realnej gospodarki, który postanowił postawić na Bitcoina. Mowa tu o notowanym na Nasdaq sklepie internetowym overstock.com, którego prezes Patric Byrne ogłosił we wrześniu 2013 roku, że zgodził się przyjmować zapłatę w wirtualnej walucie. Pierwszy dzień handlu okazał się niebywałym sukcesem. Prezes firmy za pośrednictwem twittera ogłosił, że obrót wyniósł 130 tys. dolarów i jest tym faktem "oszołomiony". Jednak w styczniu bieżącego roku, również na twitterze, stwierdził, że nie przechowuje spływających do jego firmy BTC i natychmiast wymienia je na dolary.

Osoba, która spytała się Byrna o chomikowanie Bitcoinów, Robert Wenzel pisze na portalu economicpolicyjournal.com, że jak do tej pory żaden biznes nie przechowuje swego majątku w internetowej walucie. Najprawdopodobniej sprawa ma się tak samo w przypadku większości klientów. Większość ludzi nie chce posiadać BTC, chce natomiast korzystać z możliwości szybkich i tanich przelewów. A właśnie to oferuje sieć BTC. Ponieważ jest ona nieustannie uaktualniania, dowody transferów BTC zapisanych w blokach bardzo szybko rozchodzą się po całej sieci użytkowników. Obecnie nowy blok tworzony jest średnio co 10 minut, więc dokładnie tyle czasu zajmuje przelew. Dokonywanie niewielkich płatności nie musi nawet wiązać się z żadną opłatą. Koszty dokonywania transakcji w systemie BTC związane są z ilością przesyłanych danych a nie z wielkością opłaty. "Normalne" transfery zazwyczaj nie pociągają za sobą żadnych dodatkowych kosztów. W przypadku pozostałych, ich nominalna wartość najczęściej jest bardzo niska.

W chwili obecnej BTC nie jest zatem walutą, środkiem przechowywania wartości, ale raczej szybką i tanią metodą jego transferowania. Wydaje się, że można sobie wyobrazić świat w którym BTC już nie istnieje, natomiast wszystkie banki korzystają z systemu przesyłania płatności opartego na tym wynalazku.

Bitcoin jako piramida finansowa

Pogląd ten propagowany jest m.in. na poczytnym blogu Alphaville, publikowanym na stronach Financial Times. Dziennikarze FT Alphaville do całego tego pomysłu odnoszą się sceptycznie. Według nich za zalety BTC można uznać, omawianą powyżej, szybkość dokonywania transferów, której jednak znacząco przeszkadza trudna do opanowania zmienność kursu, jak również cyfrową metodę szyfrowania i zapobiegania fałszowania środków płatniczych, którą jednak można wykorzystać w przypadku innych walut.

Bitcoin to piramida finansowa ponieważ, w przeciwieństwie do pieniędzy emitowanych przez banki centralne, wartość kolejnych jednostek zależy tylko i wyłącznie od napływu nowych pieniędzy do systemu. W przypadku walut narodowych, ich wartość wspierana jest przez władzę rządów, by opodatkować obywateli i w ten sposób wyekstrahować ze społecznej działalności gospodarczej pewną wartość. Za pieniędzmi emitowanymi przez bank centralny stoi cała gospodarka danego kraju. Nabywając daną walutę, kupujemy udziały we wszystkich wytwarzanych w danej gospodarce produktach i usługach.

Jednak żadna porównywalna wartość nie stoi za jednostkami wirtualnej waluty. Wspiera ją tylko i wyłącznie interes spekulantów, którzy liczą na to, że kupią taniej i sprzedadzą drożej. Wymieniając walutę krajową na BTC, zamieniamy prawa do udziału w zysku generowanym przez możliwości wytwórcze danego kraju, na prawa do udziału w możliwościach wytwórczych anonimowych osób posiadających aktywa finansowe (w przeciwieństwie do środków produkcji). Posiadacze BTC nie mają żadnej możliwości, by zapewnić sobie wymianę udziałów w wątpliwych możliwościach wytwórczych posiadaczy internetowej waluty, na bardziej pewne udziały w zyskach generowanych przez środki produkcji znajdujące się w posiadaniu obywateli. Jest to zatem czysta spekulacja, gra w gorące krzesła, w której przegra ten, kto na koniec, gdy ucichnie muzyka, nie zdąży wcisnąć swych BTC innym graczom.

Dowiedz się więcej na temat: bitcoin | waluta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »