Reklama

Brexit - kluczowa data 10 kwietnia

Izba Gmin w orientacyjnych głosowaniach nie opowiedziała się za żadnym z alternatywnych scenariuszy wobec umowy rozwodowej wynegocjowanej przez premier May, a która była trzykrotnie odrzucana. W efekcie May zdecydowała w środę o podjęciu ponadpartyjnych rozmów z Partią Pracy w celu wypracowania kompromisowego rozwiązania (rozmowy nie wniosły na razie wiele).

W piątek premier zdecydowała się wysłać list do szefa Rady Europejskiej z prośbą o wydłużenie brexitu do końca czerwca, ale w opcją wyjścia z UE do 23 maja (przed wyborami do Parlamentu Europejskiego). Tymczasem Tusk wcześniej zaproponował tzw. elastyczny brexit na 12 miesięcy z możliwością wyjścia wcześniej - te propozycje będą na pewno przedmiotem dyskusji podczas specjalnego szczytu UE w dniu 10 kwietnia.

Reklama

Niemniej pojawia się coraz widoczniejsza grupa polityków, którzy oczekują od Wielkiej Brytanii przedstawienia mocnych argumentów w zamian za zgodę na odroczenie brexitu - chęć do szukania wyjścia z tej niełatwej sytuacji, deklaruje natomiast kanclerz Niemiec. Teoretycznie może nam grozić "bezumowny" brexit po 12 kwietnia, niezależnie od tego, że parlament przyjął w tym tygodniu poprawkę, która wymusza na rządzie premier May podjęcie wszelkich możliwych działań, aby tego scenariusza uniknąć.

Teoretycznie niezależnie od kalendarza danych makro, najbliższe dni zostaną zdominowane przez wątek brexitu. Jeżeli do nocy z piątku na sobotę (12 na 13 kwietnia) nie uda się przyjąć ustaleń skutkujących wydłużeniem tego procesu, to dojdzie do rozwodu bez żadnej umowy, która skutkować będzie gigantycznym chaosem, a przede wszystkim skokowym wzrostem globalnej awersji do ryzyka, oraz ogromną zmiennością.

Od dawna było jasne, że brexit to nie tylko sprawa brytyjska. Obecnie w sytuacji, kiedy rynki finansowe zastanawiają się kiedy można będzie rozgrywać scenariusz końca spowolnienia gospodarczego (próba wyjścia "przed szereg" widoczna była już w ostatnich dniach), chaotyczny brexit może wręcz okazać się tym, czym było bankructwo banku Lehman Brothers w 2008 r.

Zwłaszcza, że podobnie jak wtedy, rynki finansowe nie są zwyczajnie przygotowane na teoretycznie mało realne wydarzenie, które wywraca wiele spraw. Według szacunków bukmacherów szanse na bezumowny brexit po 12 kwietnia wynoszą niecałe 6 proc. Odsetek ten zmniejszył się z 20 proc. w ostatnich dniach po tym, jak Izba Gmin przyjęła poprawkę wymuszającą na rządzie Theresy May podjęcie wszelkich działań mających prowadzić do uniknięcia takiego scenariusza. Tyle, że ci sami brytyjscy politycy nie potrafią wypracować żadnego kompromisu w kwestii tego, jak miałby wyglądać brexit.

Teoretycznie, zatem należałoby go odwołać. Na to nikt nie ma jednak odwagi, gdyż byłby to wyraz nieudolności politycznych elit, które nie potrafią zrealizować woli wyrażonej przez naród w referendum. Jednocześnie jakiekolwiek zmiany w formule brexitu, jak permanentna unia celna, czy też zachowanie przepływu osób, byłyby wyrazem braku szacunku wobec wspomnianej już woli suwerena.

Tyle teorii, a jaka będzie praktyka?

Kluczowe decyzje mogą zapaść podczas unijnego szczytu zaplanowanego na 10 kwietnia. Na rynkach na pewno będzie "gorąco", jeżeli do tego czasu, Londyn nie będzie w stanie przedstawić mocnych argumentów za odroczeniem brexitu, którymi byłby pakiet konkretnych działań mających za sobą wsparcie większości politycznej.

Poza brexitem jednym z istotnych wątków będą oczywiście informacje związane z przebiegiem amerykańsko-chińskich negocjacji handlowych. Niemniej przy braku decyzji nt. terminu przeprowadzenia spotkania na szczycie (Trump-Xi Jinping), które byłoby faktycznym sygnałem, że umowa handlowa zostanie uroczyście podpisana, kolejne "newsy" mogą zejść na dalszy plan. Zwłaszcza, że Donald Trump wspomniał ostatnio o kluczowych, najbliższych 4 tygodniach, choć może to równie dobrze oznaczać, że coś zobaczymy dopiero "za" 4 tygodnie.

Warto zwrócić uwagę, że środa 10 kwietnia będzie kluczowym dniem nie tylko ze względu na szczyt Unii Europejskiej ws. brexitu. Tego dnia mamy też zaplanowane posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, oraz zapiski z ostatniego posiedzenia FED, jakie miało miejsce w marcu. W pierwszym przypadku inwestorzy będą zwracali uwagę na to, czy Mario Draghi odniesie się do ostatnich słabszych danych makro, chociaż teoretycznie rynkowe oczekiwania na podwyżkę stóp i tak przesunęły się na rok 2021. Co do FED, to zapiski mogą pomóc w ocenie, na ile Rezerwa Federalna rzeczywiście "zrezygnowała" z potencjalnych podwyżek stóp w latach 2019-2020 r.

Wątek brexitu wchodzi w decydującą fazę - kluczowe daty to 10 i 12 kwietnia. To będzie odbijać się na notowaniach funta prowadząc do wysokiej zmienności. Na razie jednak wykres GBP/USD zdaje się zachowywać modelowo, jeżeli chodzi o proces przechodzenia z trendu wzrostowego na spadkowy - spójrzmy na układ dzienny. Niemniej popyt ma jeszcze szanse - dopóki nie dojdzie do złamania minimum z 11 marca przy 1,2959, to nadal możliwa jest "kontra" popytu.

Autor raportu : Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2018

Dowiedz się więcej na temat: brexit uk ue | brexit

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »