Reklama

Kryptowaluty. Bitcoin drożeje i wygrywa głosowania w Parlamencie Europejskim

Bitcoin w ostatnich godzinach minionego weekendu zaczął dynamicznie drożeć, a w poniedziałek zbliżał się nawet do 48 tysięcy dolarów, czyli poziomu notowanego poprzednio pod koniec 2021 roku. Najstarszej kryptowalucie świata sprzyja porażka jej przeciwników poniesiona w Parlamencie Europejskim.

Grupa Polsat Plus i Fundacja Polsat razem dla dzieci z Ukrainy

Bitcoin zyskał w zeszłym tygodniu ponad 13 proc. i miał serię sześciu sesji wzrostowych z rzędu. Na początku tego tygodnia utrzymuje się na wysokim poziomie. Podobnie zachowuje się ethereum, które w samą tylko niedzielę podrożało o 4,8 proc., a teraz osiąga pułap 3400 dolarów niewidziany od początku stycznia.

Reklama

Wyraźne wzrosty stały się udziałem również takich kryptowalut jak solana, cardano i avalanche oraz kryptowalutowych memów - dogecoina i shiba inu. Łączna kapitalizacja walut cyfrowych znacznie się zwiększyła i osiąga 2,2 biliona dolarów.

Więcej ryzyka

Joe DiPasquale, prezes funduszu BitBull Capital, podkreśla, że kryptowaluty wykazały się odpornością po decyzji Rezerwy Federalnej o podniesieniu stóp procentowych i po dalszej eskalacji inwazji Rosji na Ukrainę wraz z jej skutkami gospodarczymi. Z kolei singapurski QCP Capital w najnowszej nocie za powód byczych nastrojów na rynkach kryptowalutowych uznał rosnącą wśród inwestorów skłonność do ryzykownych aktywów.

Analitycy techniczni prognozują, że bitcoin jest na dobrej drodze do 50 tysięcy dolarów. Dokładnie tego samego zdania jest Sebastian Seliga, ekspert giełdy Zonda. - Zgodnie z oczekiwaniami, po okresie zmniejszonej aktywności na bitcoinie, kurs wystrzelił w górę, pokonuje ważne strefy oporu i wychodzi z kilkumiesięcznej konsolidacji. Następny poziom docelowy dla byków to 221 tysięcy złotych, co odpowiada okrągłej wartości 50 tysięcy dolarów - komentuje Seliga.

Bardzo optymistyczny scenariusz dla bitcoina przedstawia weteran rynków inwestycyjnych Peter Brandt. Dostrzega on na wykresie kryptowaluty układ techniczny "trójkąta zwyżkującego", który został skutecznie "wybity" podczas niedzielnej sesji. Zdaniem Brandta, struktura mocno przypomina tę z 2019 roku, kiedy po "wybiciu" takiej samej formacji, notowania bitcoina bardzo dynamicznie rosły.

Gdy na przełomie lat 2018-19 roku bitcoin po spadkach zatrzymał się w okolicach 3500 dolarów, zaczął się konsolidować i do końca marca rysował formację "trójkąta zwyżkującego". Ta została ostatecznie przełamana, co rozpoczęła dynamiczny rajd w kierunku poziomu 8500 dolarów testowanego dwa miesiące później. Peter Brandt nie chce jednak przesądzać, czy - przez analogię - za dwa miesiące bitcoin osiągnie pułap 90-100 tysięcy dolarów.

UE nie zagrozi bitcoinowi

Dobrą wiadomością dla zwolenników bitcoina jest niepowodzenie zwolenników wprowadzenia do pakietu regulacyjnego Markets in Crypto Assets (MiCA) Unii Europejskiej kontrowersyjnego zapisu, który zakazałby używania kryptowalut proof-of-work (PoW). Dowód pracy, czyli PoW, to protokół, na którym bazują niektóre aktywa cyfrowe, w tym bitcoin. Problematyczna legislacja wymagałaby od dostawców walut przedstawiania między innymi szczegółowego planu zgodności z normami zrównoważonego rozwoju środowiska. W przypadku bitcoina i niektórych innych aktywów takie szczegóły w zasadzie nie mogłyby zostać ustalone, ponieważ nie istnieje żaden centralny operator ani indywidualny lub zbiorowy decydent. Sieci są bowiem w pełni zdecentralizowane.

W połowie marca członkowie jednej z komisji Parlamentu Europejskiego odrzucili pomysł włączenia do ustawy MiCA zapisu mówiącego o zakazie stosowania kryptowalut typu PoW - 32 osoby głosowały przeciwko, a 24 oddały głosy za. Ta druga grupa składała się w dużej mierze z członków frakcji Zielonych oraz Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów.

Ci, którzy przegrali, potrzebowali potem 1/10 głosów ogółu deputowanych, aby powstrzymać decyzję. W regulaminowym terminie nie udało się zgromadzić tak dużego grona przeciwników bitcoina. Teraz przez instytucje UE będzie rozpatrywana bardziej umiarkowana wersja MiCA, która nie zawiera żadnego bezpośredniego lub pośredniego zakazu dotyczącego PoW.

Ostrzeżenie dla inwestorów

Nie oznacza to jednak, że w UE kryptowaluty nie budzą zastrzeżeń. Europejskie organy nadzoru rynków finansowych wydały ostatnio ostrzeżenie skierowane do ich użytkowników. Jak twierdzą, wiele cyfrowych aktywów jest wysoce spekulacyjnych i ryzykownych. Zwracają uwagę między innymi na agresywną promocję tych instrumentów i produktów pokrewnych w mediach społecznościowych.

Trzeba tu przypomnieć, że we wrześniu 2020 roku Komisja Europejska przygotowała projekt ustawy regulującej rynek kryptowalut. Prawo nie weszło jednak w życie, w związku z czym wirtualne waluty na terenie UE nie są regulowane, a ich użytkownicy nie mogą korzystać z funduszy gwarancyjnych i zabezpieczeń, które są dostępne dla osób aktywnych na rynkach tradycyjnych.

W najnowszym stanowisku Europejskie Urzędy Nadzoru podkreślają, że rozpowszechniane obecnie aktywa cyfrowe nie są odpowiednie dla większości użytkowników detalicznych, zarówno jako inwestycja, jak i środek płatności. "Konsumenci stoją w obliczu bardzo realnej możliwości utraty wszystkich zainwestowanych pieniędzy, jeśli kupią te aktywa. Powinni być wyczuleni na ryzyko związane z wprowadzającymi w błąd reklamami publikowanymi za pośrednictwem mediów społecznościowych i influencerów. Powinni też zachować szczególną ostrożność wobec obietnic szybkich lub wysokich zysków, zwłaszcza tych, które wydają się zbyt atrakcyjne, by mogły być prawdziwe" - czytamy w dokumencie grupy europejskich regulatorów.

Europejskie Urzędy Nadzoru uświadamiają też konsumentów, że na rynku "coinów" nie istnieje możliwość odwołania się lub ochrony kapitału, ponieważ aktywa kryptograficzne oraz związane z nimi produkty i usługi zazwyczaj nie podlegają funduszom gwarancyjnym, które są elementem regulowanych rynków finansowych UE.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »