Reklama

Kryptowaluty. Bitcoin i ethereum tanieją, by podrożeć?

Dwie najbardziej popularne kryptowaluty świata po pobiciu rekordów wszech czasów wyraźnie potaniały. Analitycy spodziewają się jednak kolejnego dużego ruchu w górę. Mieszkańcy Miami mają dostać pieniądze zarobione na rynku "coinów" przez władze miasta, a klienci sieci kin AMC mogą kryptowalutami płacić za bilety.

Cena bitcoina spadła w ciągu kilku ostatnich dni ze szczytu wszech czasów na poziomie ponad 69 tysięcy dolarów do około 61 tysięcy (stan na godzinę 16.30 we wtorek). Wielu analityków jest zdania, że w ten sposób bitcoin "wycofał się na z góry upatrzone pozycje" i że najstarsza kryptowaluta świata powróci do wzrostów.

Bitcoin w "diamentowych rękach"

Zdaniem aktywnego na twitterze analityka o pseudonimie GalaxyBTC, najnowszy spadek notowań jest ponownym testem wcześniej pokonanego oporu, który stał się wsparciem. Po jego zakończeniu możliwy jest kolejny rajd wzrostowy do 75 tysięcy dolarów. "Spadek do 59-61 tysięcy dolarów, po którym nastąpiłaby pewna konsolidacja, to najlepszy sposób na kontynuowanie hossy. Tak głęboki regres byłby wyjątkowo zdrowy" - dodał w kolejnym tweecie GalaxyBTC.

Reklama

Z raportu opublikowanego kilka dni temu przez platformę Glassnode wynika, że użytkownicy bitcoina prawdopodobnie mają nadzieję na kontynuację trendu wzrostowego. Okazuje się bowiem, że liczba "monet" przechowywanych na giełdach nie zmienia się. Może to oznaczać, że wielu uczestników rynku nie jest skłonnych do pozbywania się kryptowaluty przy obecnych poziomach cenowych.

Inwestorzy zwykle przesyłają wirtualne waluty na giełdy, gdy mają zamiar je sprzedać. Osoby, które mimo zawirowań na rynku usilnie trzymają się danego aktywa i nie chcą szybko realizować zysków to tak zwane "diamentowe ręce". Eksperci z Glassnode uważają, że oscylowanie ceny bitcoina w pobliżu historycznego rekordu przy jednoczesnym utrzymywaniu zasobów w "diamentowych rękach" może świadczyć o tym, że rynek znajduje się w "cichej fazie akumulacji". Wielu inwestorów wciąż podtrzymuje prognozy, że cena bitcoina wkrótce przekroczy pułap 100 tysięcy dolarów.

Waluta tylko dla milionerów

Znany amerykański inwestor oraz założyciel i partner zarządzający nowojorskiego funduszu hedgingowego SkyBridge Capital, Anthony Scaramucci uważa, że bitcoin z łatwością osiągnie cenę 500 tysięcy dolarów. Przewiduje, że może stać się to pod koniec 2024 roku. Wzywa inwestorów do kupowania bitcoina już teraz. W jego ocenie, rynek wciąż jest bowiem na bardzo wczesnym etapie rozwoju.

O bitcoinie Scaramucci mówi, że będzie coraz bardziej deficytowym towarem. Podkreśla, że całkowita jego podaż jest zbyt mała, żeby starczyło po jednym "coinie" dla każdego milionera na świecie. Opiera się przy tym na szacunkach JP Morgan, z których wynika, że na świecie żyje teraz 49 milionów osób posiadających majątek przekraczający milion dolarów.

Rajd ethereum

Ethereum, czyli druga kryptowaluta świata zachowuje się w ostatnich dniach podobnie jak bitcoin. Po ustanowieniu rekordu wszech czasów na poziomie około 4 850 dolarów, cena cofnęła się do 4 300 dolarów (stan na godzinę 16.30 we wtorek).

Wielkim zwolennikiem "etheru" jest Raoul Pal, były członek zarządu Goldman Sachs i założyciel Real Vision. Ujawnił on ostatnio, że 55 procent jego portfela kryptowalutowego stanowi ethereum. Kolejne 25 procent to bitcoin, a na resztę składają się inne altcoiny.

Raoul Pal prognozuje, że obydwie czołowe kryptowaluty zwielokrotnią swoją wartość i stanie się to w krótkim terminie - do marca 2022 roku. Jego zdaniem, wielki popyt na waluty cyfrowe zgłaszać będą inwestorzy indywidualni. - Myślę, że bitcoin osiągnie poziom 200 tysięcy dolarów, a ethereum zbliży się do 15 tysięcy dolarów. Cały cykl powinien zakończyć w okolicach 400 tysięcy dolarów dla bitcoina i blisko bariery 40 tysięcy dla ethereum - powiedział Pal.

Kryptowaluty bardziej realne

Bardzo namacalną korzyść z kryptowalut będą mieli mieszkańcy Miami. Miasto obiecało, że wypłaci im zysk z bitcoinów. Pieniądze będą pochodziły z udanej, kryptowalutowej inwestycji władz lokalnych, które w ciągu ostatnich trzech miesięcy zarobiły na bitcoinach 21 milionów dolarów.

Miasto będzie chciało wprowadzić cyfrowe portfele, aby dystrybuować zyski wśród mieszkańców. Potrzebny będzie też systemem rejestracji i weryfikacji gwarantujący, że z programu skorzystają tylko osoby mieszkające w granicach miasta.

Simon Peters, analityk kryptowalutowy w firmie eToro przypomina, że Miami zyskało popularność podczas pandemii jako alternatywne centrum finansowe wobec Nowego Jorku. Oba miasta mocno konkurują w dziedzinie przyciągania talentów i firm.

Z kryptowalut codzienny użytek mogą czynić także kinomani. Sieć kin AMC zaczęła umożliwiać klientom kupowanie biletów przy użyciu walut cyfrowych. Nie ma jednak możliwości płacenia za pomocą "coinów" za popcorn i inne przekąski. Firma przy zakupach online akceptuje bitcoina, ethereum, litecoina i bitcoin cash. W niedalekiej przyszłości do tej listy ma być dodany dogecoin. Dyrektor generalny AMC ujawnił, że operacje kryptowalutowe stanowią już 14 proc. wszystkich transakcji online.

Jacek Brzeski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »