Reklama

Niespieszne wejście smoka

Chiny ostrożnie liberalizują kurs waluty. Wiedzą, że zbyt szybkie umiędzynarodowienie renminbi grozi załamaniem strategii rozwoju gospodarczego i potęgi politycznej państwa.

Chiny ostrożnie liberalizują kurs waluty. Wiedzą, że zbyt szybkie umiędzynarodowienie renminbi grozi załamaniem strategii rozwoju gospodarczego i potęgi politycznej państwa.

Czy renminbi stanie się pierwszą walutą świata? Czy wyprze dolara i euro z pierwszych pozycji w systemie międzynarodowym? Kiedy taka sytuacji może stać się faktem? To pytania, które dzisiaj nurtują rynki i państwa. Odpowiedź na żadne z nich nie może być jednoznaczna. Jedynym pewnikiem jest plan, według którego Szanghaj, obok Wall Street i londyńskiego City ma zostać trzecim centrum finansowym świata w 2020 r. Do tego czasu chiński pieniądz powinien stać się jedną z głównych walut międzynarodowych.

W tle jest skomplikowana historia. Tradycyjną stabilizację pieniężną Chin zniszczył pospołu komunizm i Japończycy w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Musiało minąć ponad osiemdziesiąt lat, by chińska waluta pod nazwą yuan renminbi (oznaczający zarówno nazwę waluty, jak i jej jednostkę, RMB) zaczęła z wolna, począwszy od 2009 r., wchodzić w obrót międzynarodowy. Przygotowania do umiędzynarodowienia yuan renminbi trwały jednak od początku lat 80., kiedy władze partyjne zdecydowały o wprowadzeniu państwa na ścieżkę systematycznej modernizacji.

Reklama

Kryzys wschodnioazjatycki w latach 1997-98 ostatecznie upewnił Chiny, że one same - ale i wraz z państwami regionu - powinny zerwać z bezpośrednią zależnością od Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by utworzyć lokalne silne instytucje finansowe. Takie, które nie tylko zapewnią finansowanie państwom w regionie, ale wykluczą także zagrożenie kolejnymi kryzysami. Po kilku latach debat i prób tworzenia lokalnej pieniężnej architektury instytucjonalnej (np. Manila Framework), w grudniu 2003 r. doszło do zaprojektowania przez państwa ASEAN, Korei, Japonii i Chin - współpracujących od 2000 r. w ramach Inicjatywy Chiang Mai (The Chiang Mai Initiative, CMIM) - azjatyckiego bloku monetarnego oraz wspólnej waluty azjatyckiej. Ustalono, że światową walutą odniesienia dla walut Azji pozostanie amerykański dolar. Jednocześnie państwa bloku zaczęły nieformalnie uznawać renminbi jako pośrednią kotwicę w stosunku do dolara. Od lat 2005-2006, nadwartościowość kursów walut tych krajów wobec dolara i euro stała się mniej więcej równa nadwartościowości renminbi wobec dolara i euro. Co oznaczało, że CMIM stał się wystarczająco silną strukturą, by podejmować realne kroki w celu stworzenia obszaru monetarnego, którego kluczową walutą może być waluta chińska.

Silny dolar i słabe renminbi

Początki umiędzynarodowienia chińskiego pieniądza są częściowo zasługą amerykańskiej strategii silnego dolara, zainicjowanej przez ówczesnego prezydent Billa Clintona. Polegała, według słów Zbigniewa Brzezińskiego, na włączeniu chińskiej "platformy produkcyjnej dla rynkowego rozszerzenia", równo rok po przyznaniu Chinom klauzuli najwyższego uprzywilejowania. Krok w stronę przekształcenia statusu Chin z uczestnika międzynarodowej polityki monetarnej w jednego z jej ważnych aktorów został uzupełniony intensywnym monitoringiem chińskiej polityki kursowej, presją na aprecjację renminbi, a następnie jej powiązaniem z dolarem od 1997 r. W ten sposób doszło do uformowania tandemu USA-Chiny, zwanego czasem Chimerica (Chiny-America).

Funkcjonowanie Chimerica zostało oparte na formule Bretton Woods 2. Przyjęła ona synergiczną zależność dwóch gospodarek, z których jedna - rozwinięta - dysponuje walutą światową, druga - zacofana gospodarczo - wiąże swoją słabą (niedowartościowaną) walutę z pieniądzem światowym. Korzyści z uczestnictwa w układzie czerpią obie strony. Gospodarka silna: ponieważ importuje czynniki produkcji po zaniżonych cenach. Te z kolei, kreując konkurencję w kraju hegemona, pozwalają mu na redukcję inflacji bez ograniczania tempa rozwoju nakręcanego za pomocą luźnej polityki monetarnej. Gospodarka słaba: włącza się w krąg gospodarki światowej po relatywnie niskim koszcie, którym jest brak ryzyka związanego z koniecznością stosowania elastycznego kursu walutowego.

Układ, przypadający zasadniczo na lata 1997-2005, został zawarty w chwili, kiedy cena waluty Chin była niezmienna i wynosiła 8,28 USD dzięki restrykcyjnej polityce dewizowej oraz kontroli przepływu kapitału. W ciągu krótkiej dekady - podczas której Chiny zmagały się ze skutkami kryzysu azjatyckiego 1997-98, ale też stały się od 2001 r. członkiem WTO - nadwyżka na rachunku obrotów bieżących BoP w handlu Chin ze światem, wynosząca 29,7 mld USD w 1997 r., sięgnęła 160,8 mld USD (7,2 proc. PKB) w 2005 r. Poziom rezerw zagranicznych, wynoszących w 1999 r. 142,8 mld USD, poszybował do poziomu 818,9 mld USD w 2005 r. i to pomimo działań PBoC sterylizujących napływ kapitału. Szacuje się, że w 2013 r. rezerwy Chin przekroczyły kwotę 3 bln USD. Główną przyczyną tej sytuacji były szybko intensyfikujące się relacje handlowe USA-Chiny w wyniku przyjętej polityki monetarnej i kursowej. Ta zaś stała się przyczyną oskarżeń o niedoszacowanie RMB wobec dolara.

Wojna czy pokój?

Czy były słuszne? 21 lipca 2005 r. Chiny przyjęły politykę stopniowej aprecjacji RMB (crawling peg wobec koszyka kilku walut). W ciągu następnych dwóch i pół lat wartość RMB wobec dolara wzrosła o ok. 20 proc., czyli niemal proporcjonalnie do aprecjacji euro do dolara w tym samym okresie. W lipcu 2008 r. - a więc wówczas, kiedy USA powróciły do polityki niskich stóp procentowych, Chiny wzmocniły kurs RMB do poziomu ok. 6,83 USD.

W miarę rozwoju kryzysu finansowego w USA i UE, PBoC zdecydował o zakończeniu polityki sztywnego RMB wobec USD i w czerwcu 2010 r. zapowiedział poluzowanie kontroli walutowej. Decyzję ułatwiła prowadzona od połowy 2007 r. polityka emisji obligacji denominowanych w RMB. Obligacje (dim sum), emitowane przez nieliczne chińskie banki komercyjne, były dostępne na rynku finansowym w Hongkongu, ustanowionym jako jedno z off-shore centrum dla chińskiej waluty od 2004 r. W 2009 r. pojawiła się pierwsza oficjalna emisja obligacji międzynarodowych - czyli hongbi - denominowanych w RMB. Siłą rzeczy doszło do poszerzenia liczby handlowców, posługujących się tymi obligacjami. Jeżeli do czerwca 2010 r. zaledwie 365 eksporterów fakturowało handel w RMB, to po blisko dwóch latach ich liczba wyniosła ok. 68 tys. Jesienią 2012 r. Hongkong rozpoczął handel opcjami w RMB, zaś centralne banki Malezji, Nigerii, Chile, Tajlandii, Brazylii i Wenezueli wprowadziły RMB do portfela swoich rezerw walutowych. Z badań RBS wynika, że banki centralne tych państw zamierzają utrzymać inwestycje w RMB w najbliższych 5-10 latach, choć będą miały one jedynie charakter uzupełniający do rezerw, które będą przede wszystkim denominowane w dolarach lub ewentualnie w euro. Wreszcie, w tym samym czasie Chiny zawarły z Szanghajem umowę o wolnym handlu, dzięki której tak potężne instytucje finansowe, jak HSBC lub Standard Chartered zdecydowały o umieszczeniu tam swoich przedstawicielstw. Taipei pełni funkcję trzeciego - obok Szanghaju i Hongkongu - centrum finansowego, gdzie prowadzi się transakcji clearingowe w RMB. W gronie centrów clearingowych dla transakcji w RMB znajduje się także Londyn, zaś Frankfurt usiłuje wynegocjować taki status. Według szacunków China Construction Bank (CCB), do końca 2015 r. całkowita kwota rozliczeń handlowych Chin denominowanych wyniesie ok. 3 bln USD. To może oznaczać, że za rok-dwa więcej niż połowa handlu Chin z krajami rozwijającymi się będzie fakturowana w chińskiej walucie (tabela 1).

Równolegle do procesu wprowadzania RMB do handlu międzynarodowego, począwszy od sierpnia 2011 r., podejmowane są przez People's Bank od China (PBoC) kolejne decyzje w sprawie ostrożnej aprecjacji RMB. Mają minimalizować zagrożenie przegrzaniem gospodarki chińskiej z jednej strony. Z drugiej - uniemożliwiają wytoczenie przez USA oskarżeń pod adresem Chin o prowadzenie wojny walutowej. Kurs RMB, który w grudniu 2013 r. wyniósł 6,11546 za 1 dolara, zwiększył swoją wartość wobec dolara w okresie 1994-2014 o ok. 30 proc.

Waluta ostrożna

5 września 2013 r. bank rozrachunków międzynarodowych w Bazylei opublikował informację, z której wynika, że RMB znajduje się w gronie 10 najbardziej prestiżowych walut świata, a więc tych, które są najchętniej stosowane w handlu międzynarodowym (tabela 2). Awans przyprawiający o polityczny zawrót głowy, zważywszy że jeszcze w 2010 r. liczba transakcji w RMB była symboliczna. Inne porównanie, wskazujące na rosnącą rolę RMB: oto w czerwcu 2011 r. zaledwie 900 banków na świecie prowadziło transakcje w chińskim pieniądzu. Dzisiaj jest już 10 000 takich banków.

Informacje te nie oznaczają, że renminbi można już dzisiaj włączyć do ekskluzywnej grupy kilku walut rezerwowych świata (tabela 3). Wypracowanie takiego statusu jest zadaniem długofalowym i kosztownym, również dla uczestników światowego systemu walutowego. Francja usiłowała wypromować swój pieniądz jako walutę rezerwową przez co najmniej dwa stulecia. Osiągnęła tyle, że frank francuski stał się jednym z fundamentów euro. Dwie dekady temu japońska strategia umiędzynarodowiania yena (JPY) przyniosła rezultaty mniej znaczące od oczekiwanych. Niemcy po okresie Wirtschaftswunder lat 1950-60, zdołały doprowadzić do umiędzynarodowienia marki, ale zawsze czyniły to w porozumieniu z Fed. Jednocześnie ciągle unikały sytuacji, w której ich waluta musiałaby zmierzyć się z funkcją waluty rezerwowej. Ostatecznie, podobnie jak Francja, włączyły markę w reżim waluty europejskiej. Siła euro, stanowiąca kumulację siły oraz terytorialnego zakresu oddziaływania wielu walut europejskich, umożliwia mu wypełnianie funkcji waluty nie tylko kluczowej, ale i rezerwowej.

Jest oczywiste, że państwo - lub grupa państw, jak UE - dysponujące walutą o znaczeniu światowym odnosi z tego tytułu określone korzyści. Stosunkowo poważny zakres autonomii walutowej oraz znaczenie polityczne państwa zalicza się do tych najważniejszych. W przypadku Chin byłyby one równoznaczne z redukcją zależności od amerykańskiego dolara, poszerzeniem oddziaływania państwa na arenie międzynarodowej, w szczególności w Azji, oraz ustanowienia lokalnego centrum finansowego zdolnego do konkurowania z centrami finansowymi w USA, Londynie i Europie.

Z posiadaniem waluty rezerwowej wiążą się także i koszty. Bodaj najwyższe mogą wynikać z podatności państwa, które powinna cechować stabilność gospodarcza i polityczna, na kryzysy finansowe i walutowe. Nasilą się, kiedy RMB stanie się walutą wymienialną, a władze zrezygnują z kontroli państwa nad przepływem kapitału. Jak dotąd chińska strategia umacniania pozycji yuana renminbi w systemie walutowym zgrabnie omija niebezpieczeństwa, które mogą powstawać na tle konkurencji walut bądź problemów makroekonomicznych zewnętrznych lub wewnętrznych. Według niektórych szacunków uzyskanie przez RMB statusu waluty rezerwowej może nastąpić w ciągu najbliższej dekady.

Maria Dunin-Wąsowicz

Autorka jest doktorem nauk politycznych ze specjalizacją w dziedzinie ekonomii politycznej oraz członkiem zarządu Forum Ruchu Europejskiego (FRE)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »