W skrócie
- Udział dolara w indeksie umiędzynarodowienia walut wynosi 56,5 proc., co potwierdza jego globalną dominację.
- Z kolei udział amerykańskiej waluty w transakcjach OTC na rynku walutowym wzrósł z 83 do 89 proc.
- Argumentów za dedolaryzacją dostarczają głównie dane MFW COFER o rezerwach walutowych banków centralnych - ale popyt ze strony banków centralnych jest obecnie mniej ważnym wskaźnikiem międzynarodowego znaczenia waluty.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ekonomiści PIE powołują się w swojej analizie na indeks umiędzynarodowienia walut, według którego dolar odpowiada za ok. 56,5 proc. rynku. Na drugim miejscu jest euro z wynikiem 18,9 proc.
Dedolaryzacja? Nie tak szybko
Dlaczego zatem co jakiś czas powraca dyskusja o zmierzchu dolara? Analitycy zwracają uwagę, że argumentów za tzw. dedolaryzacją dostarczają głównie dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a konkretnie tzw. baza COFER, która przedstawia, w jakich walutach m.in. banki centralne trzymają rezerwy walutowe.
Z danych tych wynika, że udział dolara spadł o 15,2 pkt proc. od szczytu z 2001 r. (71,5 proc.) do 56,3 proc. obecnie. Natomiast udział alternatywnych walut, np. dolara australijskiego, brytyjskiego funta oraz chińskiego juana spadł o ok. 2-3 pkt. proc.
Jednocześnie udział dolara w rezerwach walutowych na świecie pozostaje zbliżony do stanu z 1995 r., czyli początków bazy COFER (wynosił on wtedy 59 proc.).
"Rezerwy w MFW COFER nie rosną jednak od dekady. Lata 1995-2013 to okres bezprecedensowego wzrostu całości rezerw walutowych ujawnianych w bazie MFW COFER. Ich łączna wartość wzrosła z 1,4 bln USD w 1995 r. do 11,7 w 2013 r., czyli średnio o 12,6 proc. rocznie" - piszą ekonomiści PIE. Jak dodają, od tego momentu łączna wartość rezerw ujawnionych w COFER wzrosła o 0,7 bln dol., czyli o 5,7 proc. łącznie w ciągu 11 lat. Oznacza to, że po skorygowaniu o inflację ich wartość jest mniejsza niż w 2013 r.
Według PIE, rozszerzenie analizy o popyt ze strony sektora prywatnego sugeruje utrzymanie pozycji dolara. W tym celu ekonomiści stworzyli wskaźnik umiędzynarodowienia waluty wykorzystujący m.in. dane o wolumenie obrotu walutami, emisji długu oraz środkach w systemie bankowym denominowanych w walutach obcych. "Tak skonstruowany indeks wskazuje na brak istotnych wahań w umiędzynarodowieniu USD w ostatnich trzech dekadach. Udział USD w transakcjach na rynku walutowym wzrósł z 83 proc. w 1995 r. do 89 proc. w 2025 r. Z kolei w przypadku emisji długu był to wzrost z 55,3 proc. w 2005 r. do 60,6 proc. w 2024 r." - wskazują.
Trendy w fakturowaniu handlu i zakupu złota też nie sugerują dedolaryzacji - dodają eksperci PIE. Dane z 2025 r. wskazują, że w dolarze fakturuje się ok. 60 proc. światowego handlu, czyli ok. 5 razy więcej niż wynosi udział USA w światowym eksporcie. Analitycy zwracają przy tym uwagę, że globalnie mniej niż 2 proc. eksportu jest rozliczane w juanie - to głównie wymiana handlowa krajów azjatyckich czy Rosji.
Jaka przyszłość dolara? Kluczowa spójność działań rządu USA
"W przypadku złota praktycznie całość wzrostu wartości rezerw w bankach centralnych wynika ze wzrostu wartości kruszcu, a nie zwiększenia liczby posiadanych uncji" - oceniają. PIE zwraca również uwagę na fakt, że w ostatnich latach banki centralne, które ograniczały ekspozycję na dolara i w miarę jednocześnie skupowały złoto, pochodziły tylko z Turcji, Chin oraz Rosji.
Zdaniem PIE, przyszłość dolara zależy od spójności działań rządu USA. Powołując się na opracowanie naukowe z 2025 r., ekonomiści oceniają, że głównym zagrożeniem dla amerykańskiej waluty są niszczenie ładu instytucjonalnego oraz nierównowagi makroekonomiczne w postaci deficytów fiskalnych i na rachunku obrotów bieżących. "Jako remedium część przedstawicieli amerykańskiej administracji proponowała cła oraz osłabienie USD (np. Mirran, 2024), jednak wprowadzone chaotycznie cła nie zmniejszyły istotnie deficytu fiskalnego" - zaznaczają eksperci.












