W skrócie
- Od realnego opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię w 2020 roku jej PKB wzrósł łącznie tylko o 2 proc. W tym samym czasie Polska zyskała 18,3 proc., Włochy 6,3 proc., a Francja 5 proc.
- Wielu brytyjskich inwestorów i przedsiębiorców jest zdania, że najnowsza decyzja Banku Anglii o obniżeniu stóp procentowych nie dość, że osłabiła funta, to jest niewystarczająca, by ożywić koniunkturę i zmniejszyć stopę bezrobocia.
- W marcu 2022 roku, po ataku Rosji na Ukrainę, funt kosztował nawet 6 zł, jesienią zeszłego roku 5,25 zł, w czerwcu tego roku po raz ostatni więcej niż 5 zł.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Brytyjski funt kosztuje 4,84-4,85 zł. W krytycznym dla niego dniu, czyli 18 grudnia, był wart mniej niż 4,79 zł. To jeden z najniższych poziomów nie tylko w tym roku, ale od kilku lat. Dzień najpoważniejszego regresu funta nie był przypadkowy - 18 grudnia Bank Anglii obniżył główną stopę procentową z 4 proc. do 3,75 proc.
Zaledwie kilka miesięcy temu waluta Brytyjczyków prezentował się dużo lepiej - jeszcze pod koniec czerwca funta wyceniano na ponad 5 złotych. Natomiast jesienią 2024 roku na wykresach oglądaliśmy poziom 5,25 zł.
Brytyjska gospodarka w impasie
Ten rok w gospodarce Wielkiej Brytanii nie jest udany. Listopadowa sprzedaż detaliczna zwiększyła się w skali rok do roku tylko o 0,6 proc., podczas gdy spodziewano się ruchu w górę o 0,9 proc. Słabe wyniki notuje przemysł, a stopa bezrobocia w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła z 4,4 do 5,1 proc. i jest to najwyższy poziom od maja 2021 roku.
W trzecim kwartale tego roku brytyjski PKB wzrósł rok do roku o 1,3 proc. W poprzednim kwartale zanotowano wynik lepszy, bo na poziomie 1,4 proc. Dla porównania, Polska trzeci kwartał zamknęła wzrostem o 3,8 proc. Od realnego opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię w 2020 roku jej PKB podniósł się łącznie tylko o 2 proc. W tym samym czasie Polska zyskała 18,3 proc., Włochy 6,3 proc., a Francja 5 proc. Naszą gospodarkę regularnie zasilają pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i innych funduszy unijnych.
Skromny wzrost PKB w Wielkiej Brytanii, słabnący przemysł i problemy na rynku pracy ciążą funtowi. W dodatku przedsiębiorcy na Wyspach narzekają na wysoki koszt pieniądza. Ten mógłby być szybko obniżany, gdyby niska była inflacja. Jednak na tym polu Brytyjczycy też nie mają sukcesów.
Inflacja wzrosła, a miała spaść
Ponad 12 miesięcy temu, jesienią 2024 roku dynamika cen konsumpcyjnych w Wielkiej Brytanii wdawała się stabilizować na poziomie około 2,5 proc. Jednak potem było już tylko gorzej - w lipcu, sierpniu i wrześniu 2025 roku inflacja wyskoczyła do poziomu 3,8 proc. Wskaźnik nieco spadł w październiku (3,6 proc.) i listopadzie (3,2 proc.). Jednak cel inflacyjny Banku Anglii, czyli 2 proc., nie został osiągnięty w żadnym z miesięcy mijającego roku.
Grudniowe obniżenie stóp procentowych przez Bank Anglii (BoE) niepoprawni optymiści okrzyknęli "uwolnieniem gospodarki z kajdan wysokiej ceny pieniądza". Jednak wielu inwestorów i przedsiębiorców jest zdania, że najnowsza decyzja BoE nie dość, że osłabiła funta, to jest niewystarczająca, by ożywić koniunkturę i zmniejszyć stopę bezrobocia.
Wspomnienie z 2024 roku
Kilkanaście miesięcy temu, we wrześniu zeszłego roku, o funcie pisano, że zaczyna mieć status pieniądza wyjątkowego, gdyż w relacji do euro i dolara był wtedy najmocniejszy od ponad dwóch lat. Złoty też przegrywał konfrontację z walutą Brytyjczyków. W listopadzie 2024 roku funt kosztował nawet 5,25 zł.
Decydenci z Banku Anglii jesienią zeszłego roku podkreślali, że skoro inflacja wycofała się ze ścieżki spadków, to muszą uważać, aby nie obniżać stóp procentowych zbyt szybko i mocno. Dodawali, że zapewnienie niskiej i stabilnej inflacji jest najlepszą rzeczą, jaką mogą zrobić, by wesprzeć wzrost gospodarczy i dobrobyt kraju.
Na Wyspach przypominano, że od grudnia 2021 roku do sierpnia 2023 roku miała miejsce seria 14 kolejnych posiedzeń Banku Anglii, podczas których podnoszono stopę procentową. Tak reagowano najpierw na rosnącą inflację wynikającą z zakłóceń w łańcuchach dostaw po pandemii Covid-19, a potem na drożejącą energię wskutek rosyjskiej napaści na Ukrainę. Rzecz jasna był to czas dużej siły waluty wyspiarzy. To właśnie w tym okresie za funta płacono nawet 6 zł.
Przewaga złotego nad funtem
Dziś już wiemy, że w tym roku Brytyjczykom inflacji nie udało się okiełznać. Wręcz przeciwnie, zaskakująco mocno wzrosła. Wysokie tempo wzrostu cen zwyczajowo umacnia walutę, ponieważ stwarza presję utrzymania kosztu pieniądza na podwyższonym poziomie albo nawet jego podniesienia w celu walki z inflacją.
Ta prosta i trochę bezwzględna recepta, by zaostrzać politykę monetarną, przez Bank Anglii nie została zastosowana. Uznano bowiem, że gospodarka kraju w 2025 roku ma zbyt dużo problemów, by jej nie pomóc obniżką stóp procentowych nawet w warunkach podwyższonej inflacji. To jednak może wpłynąć na długookresowe osłabienie funta szterlinga.
Z punktu widzenia siły złotego sytuacja jest więc obiecująca, tym bardziej, że polskiej walucie bardzo sprzyjają liczne dane makroekonomiczne. Oprócz wysokiego rocznego tempa wzrostu PKB mamy dobre wskaźniki produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.
Wyspiarze mogą nam zazdrościć poziomu inflacji, która spadła ostatnio do 2,5 proc. i mieści się w celu Narodowego Banku Polskiego. Stopa referencyjna NBP nadal jest względnie wysoka i wynosi 4 proc. Decydenci z Rady Polityki Pieniężnej mają jednak pewne pole manewru, by obniżać stopy procentowe na wypadek spowolnienia gospodarczego.
Mocnym, polskim argumentem jest także zgromadzenie przez bank centralny dużych zasobów złota (prawie 531 ton), co stanowi około 25 proc. całości rezerw. Poza tym, wielką szansą geopolityczną może być ewentualne zakończenie wojny w Ukrainie lub trwałe zawieszenie broni. Wszystko to sprawia, że szybki powrót funta do poziomu 5 złotych wydaje się mało prawdopodobny. Chyba, że brytyjska gospodarka wejdzie w fazę ożywienia, a w Polsce inwestorzy nerwowo zareagują na kolejne obniżki stóp procentowych.
Jacek Brzeski















