Reklama

Prezes NBP Glapiński: Wszystko po stronie banków

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE ws. kredytów frankowych niewiele zmienia, Trybunał wskazał, że odpowiedzialność za rozwiązanie problemu leży na polskim systemie sądownictwa - ocenił prezes NBP Adam Glapiński.

Orzeczenie można ocenić jako kontynuację dotychczasowej linii orzeczniczej, odpowiedzialność leży na uchwałach SN i orzeczeniach poszczególnych sądów - dodał Glapiński w piątek na konferencji prasowej.

Pytany, czy istnieje możliwość wsparcia przez NBP banku PKO BP w procesie zawierania ugód z kredytobiorcami, Glapiński podkreślił, że NBP nigdy nie wypowiada się na temat poszczególnych banków.

"Jeśli grupa banków obciążonych kredytami frankowymi jest zainteresowana jakimś rozwiązaniem, i mają w sumie ponad połowę tych kredytów, to NBP zdecyduje, że może z tą grupą banków współpracować" - stwierdził Glapiński. Jak dodał, z poszczególnymi bankami w tym zakresie NBP nie może współpracować, bo byłoby to załamanie prawa.

Reklama

29 kwietnia TSUE uznał, że skutki stwierdzenia przez sąd istnienia nieuczciwego warunku w umowie dotyczącej kredytu indeksowanego we frankach szwajcarskich podlegają przepisom prawa krajowego, przy czym kwestia utrzymywania się w mocy takiej umowy powinna być oceniana przez sąd krajowy.

W pierwszej kolejności Trybunał zbadał, czy sąd krajowy jest zobowiązany do stwierdzenia nieuczciwego charakteru warunku umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem, nawet jeśli wada obciążająca ten warunek została usunięta w następstwie zawarcia między tymi stronami aneksu do tej umowy, a stwierdzenie nieuczciwego charakteru warunku w jego pierwotnej wersji może prowadzić do nieważności umowy.

Trybunał podkreślił, że system ustanowiony dyrektywą unijną nie może stać na przeszkodzie temu, by strony umowy eliminowały nieuczciwy charakter zawartego w niej warunku poprzez jego zmianę w drodze umowy, o ile, po pierwsze, odstąpienie przez konsumenta od powołania się na nieuczciwy charakter wynika z jego wolnej i świadomej zgody, i po drugie, nowy warunek zmieniający nie jest nieuczciwy, czego zbadanie należy do sądu krajowego.

"Gdyby sąd krajowy stwierdził, że w omawianej sprawie konsumenci nie byli świadomi konsekwencji prawnych wynikających dla nich z takiego odstąpienia, Trybunał przypomniał, że warunek umowny, którego nieuczciwy charakter stwierdzono, należy co do zasady uznać za nigdy nieistniejący, w związku z czym nie może on wywoływać skutków wobec konsumenta, co skutkuje przywróceniem sytuacji prawnej i faktycznej, w jakiej konsument znalazłby się w przypadku braku tego warunku. W związku z tym do sądu krajowego należy przywrócenie sytuacji, jaka miałaby miejsce w sytuacji I.W. i R.W. w braku pierwotnego warunku umownego, którego nieuczciwy charakter stwierdził" - czytamy w wyroku.

Trybunał stwierdził, że z dyrektywy nie wynika, iż w sytuacji, w której rezygnacja przez konsumenta z prawa do powoływania się na nieuczciwy charakter wynika z jego wolnej i świadomej zgody, stwierdzenie nieuczciwego charakteru pierwotnych warunków danej umowy skutkuje unieważnieniem umowy w brzmieniu zmienionym aneksem, nawet jeśli, po pierwsze, usunięcie tych warunków doprowadziłoby do unieważnienia całości pierwotnie zawartej umowy, a po drugie, takie unieważnienie byłoby korzystne dla konsumenta.

Następnie Trybunał ocenił, czy dyrektywa sprzeciwia się temu, aby sąd krajowy usunął mający nieuczciwy charakter element warunku umownego umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem.

"Zdaniem Trybunału jedynie gdyby element klauzuli indeksacyjnej rozpatrywanego kredytu hipotecznego dotyczący marży Banku BPH stanowił zobowiązanie umowne odrębne od innych postanowień umownych, które mogłoby być przedmiotem zindywidualizowanego badania jego nieuczciwego charakteru, sąd krajowy mógłby go usunąć. Dyrektywa nie wymaga bowiem, aby sąd krajowy wyłączył z umowy, oprócz warunku uznanego za nieuczciwy, warunki, które nie zostały za takie uznane" - czytamy w wyroku.

Trybunał podkreślił w tym kontekście, że przyznana sądowi krajowemu w drodze wyjątku możliwość usunięcia nieuczciwego elementu warunku umowy wiążącej przedsiębiorcę z konsumentem nie może zostać podważona przez istnienie przepisów krajowych, które, regulując stosowanie takiego warunku, gwarantują zniechęcający cel realizowany przez tę dyrektywę.

Trybunał zbadał, czy unieważnienie umowy zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem z powodu stwierdzenia nieuczciwego charakteru jednego z warunków tej umowy stanowi przewidzianą w dyrektywie sankcję wynikającą z orzeczenia sądowego wydanego na wyraźne żądanie konsumenta i powoduje powstanie po stronie konsumenta uprawnienia do zwrotu kwot nienależnie pobranych przez przedsiębiorcę, czy też następuje ono z mocy prawa, niezależnie od woli tego konsumenta.

Trybunał stwierdził w tym zakresie, że unieważnienie umowy, której nieuczciwy charakter został stwierdzony, nie może stanowić sankcji przewidzianej w dyrektywie. Ponadto, unieważnienie umowy w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku nie może zależeć od wyraźnego żądania konsumentów, lecz wynika z obiektywnego zastosowania przez sąd krajowy kryteriów ustanowionych na mocy prawa krajowego. "W konsekwencji skutki stwierdzenia przez sąd istnienia nieuczciwego warunku w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem podlegają przepisom prawa krajowego, przy czym kwestia utrzymywania się w mocy takiej umowy powinna być oceniana z urzędu przez sąd krajowy zgodnie z obiektywnym podejściem na podstawie tych przepisów" - czytamy w orzeczeniu.

Wreszcie, w odniesieniu do kwestii, czy do sądu krajowego, który stwierdza nieuczciwy charakter warunku umowy zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem, należy poinformowanie konsumenta o skutkach prawnych, jakie może spowodować unieważnienie takiej umowy, niezależnie od tego, czy konsument jest reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika, Trybunał przypomniał, że konsument może, po poinformowaniu go przez sąd krajowy, nie podnosić nieuczciwego i niewiążącego charakteru warunku umownego, wyrażając w ten sposób dobrowolną i świadomą zgodę na dany warunek.

"Aby jednak konsument mógł udzielić wolnej i świadomej zgody, sąd krajowy powinien wskazać stronom, w ramach krajowych norm proceduralnych i w świetle zasady słuszności w postępowaniu cywilnym, w sposób obiektywny i wyczerpujący, konsekwencje prawne, jakie może pociągnąć za sobą usunięcie nieuczciwego warunku, i to niezależnie od tego, czy strony są reprezentowane przez pełnomocnika zawodowego, czy też nie. Taka informacja jest w szczególności tym bardziej istotna, gdy niezastosowanie nieuczciwego warunku może prowadzić do unieważnienia całej umowy, narażając ewentualnie konsumenta na roszczenia restytucyjne, jak przewiduje to Sąd Okręgowy w Gdańsku w rozpatrywanej sprawie.
W konsekwencji, do sądu krajowego, który stwierdza nieuczciwy charakter warunku umowy zawartej przez przedsiębiorcę z konsumentem, należy poinformowanie konsumenta, w ramach krajowych norm proceduralnych i w następstwie kontradyktoryjnej debaty, o konsekwencjach prawnych, jakie może pociągnąć za sobą stwierdzenie nieważności takiej umowy, niezależnie od tego, czy konsument jest reprezentowany przez zawodowego pełnomocnika" - zaznaczył TSUE.

Na koniec kwietnia br. oficjalne aktywa rezerwowe Polski, zarządzane przez NBP, wyniosły 128,7 mld euro, a w przeliczeniu na dolary amerykańskie 155,7 mld wobec 134,81 mld euro (158,35 mld dol.) na koniec marca br. - wynika z piątkowego komunikatu Narodowego Banku Polskiego.

NBP opublikował w piątek dane o stanie oficjalnych aktywów rezerwowych. "Na koniec kwietnia 2021 r. ich stan wyrażony w euro wyniósł 128,7 mld EUR i był niższy o 6,1 mld EUR niż na koniec marca 2021 r. Stan rezerw wyrażony w dolarach zmniejszył się o 2,7 mld USD i osiągnął poziom 155,7 mld USD" - napisano w komunikacie.

Zgodnie z wcześniejszymi danymi, na koniec marca tego roku oficjalne aktywa rezerwowe Polski wynosiły 134,81 mld euro, a w przeliczeniu na dolary amerykańskie 158,35 mld dol. i były na zbliżonym poziomie do stanu z końca lutego br.

Narodowy Bank Polski podkreśla, że zarządza rezerwami dewizowymi, dbając o maksymalizowanie ich zyskowności, priorytetem jest jednak ich bezpieczeństwo i zachowanie niezbędnego poziomu płynności.

NBP inwestuje rezerwy w typowe instrumenty stosowane przez banki centralne. Zdecydowana ich większość (ponad 70 proc.) inwestowana jest w rządowe papiery wartościowe, w papiery emitowane przez instytucje międzynarodowe oraz agencje rządowe. Pozostała kwota utrzymywana jest w formie lokat w bankach o wysokiej ocenie wiarygodności oraz w złocie monetarnym.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: prezes NBP | frankowicze | kredyty we frankach | rezerwy walutowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »