Reklama

Przegląd Walut Rynków Wschodzących: Po burzy...

Waluty rynków wschodzących w niewielkim stopniu zostały "zakażone" ostatnim chaosem. Powrót apetytu na ryzyko jest zachęcający dla ryzykantów na rynkach wschodzących i innych. Jakakolwiek oznaka dużego konfliktu handlowego byłaby bardzo negatywna dla światowego ryzyka.

W ubiegłym tygodniu wyraziliśmy obawy, że powrót globalnej awersji do ryzyka może doprowadzić do dalszego osłabienia walut rynków wschodzących. W trakcie tygodnia jednak apetyt na ryzyko powrócił na światowe rynki akcji i waluty rynków wschodzących odnotowały zasadniczo równie dobre wyniki.

Jak również zaznaczyliśmy w ubiegłym tygodniu, być może najbardziej istotną cechą całego ostatniego wzrostu zmienności był fakt, iż waluty rynków wschodzących, w przeciwieństwie do rynków akcji i obligacji, jedynie w niewielkim stopniu zostały "zarażone" tym chaosem - wydaje się, że zarażenie na rynku akcji to bardzo wysokie ryzyko w przypadku tak nieoczekiwanego załamania, jak to, które miało miejsce na początku tego miesiąca, jednak kredyt - zarówno korporacyjny, jak i rządowy na rynkach wschodzących - zareagował znacznie spokojniej i sytuacja dość szybko powróciła do normy.

Reklama

Prognoza dla walut rynków wschodzących

W ubiegłym tygodniu zmienność znacznie się unormowała, mimo iż ostatni epizod był na tyle gwałtowny, że wiele osób zastanawia się, czy nie wkraczamy w nową erę wyższej zmienności, skoro ostatnie wydarzenia zniechęciły do samonapędzającej się sprzedaży zmienności jako rentownej strategii inwestycyjnej po dwóch latach absurdalnie wysokich zysków.

Stosunkowo agresywny wzrost całej amerykańskiej krzywej dochodowości to nowy zaskakujący zwrot akcji, który musi zwiększyć niepewność i zmienność na marginesie naszej zadłużonej globalnej gospodarki.

Trudno jest w tym momencie określić narrację dla aktywów rynków wschodzących. Rosnące rentowności obligacji amerykańskich to zwykle zdecydowany sygnał dla rynków wschodzących, że spada płynność głównej światowej waluty rezerwowej, biorąc pod uwagę denominowaną w USD bilionową ekspozycję na całym świecie. Tym razem jednak wyższym stopom procentowym w Stanach Zjednoczonych towarzyszy deprecjacja dolara, odzwierciedlająca obawy o pogorszenie się amerykańskiego rachunku bieżącego w ramach nowej ordynacji podatkowej zainicjowanej przez Trumpa. Łagodzi to obawy dotyczące wzrostu stóp, mimo iż na pewnym poziomie stały wzrost rentowności może negatywnie wpłynąć na ogólne ryzyko, co omawiamy poniżej.

W odniesieniu do nadchodzących tygodni interesuje nas kilka obserwacji, które sprawiają, że nie chcemy zbyt pochopnie stwierdzić, że inwestycje na rynkach wschodzących są ponownie bezpieczne:

- Opublikowany ostatnio odczyt CPI w Stanach Zjednoczonych okazał się wyższy, niż przewidywano. Niektórzy obawiali się, że może to skutkować zarówno wzrostem rentowności w Stanach Zjednoczonych w obawie przed jeszcze bardziej agresywną polityką Fed, jak i spadkiem apetytu na ryzyko ze względu na zagrożenie, że wyższe rentowności postrzegane są jako przekleństwo mnożników cen akcji.

Reakcja była dość interesująca, ponieważ rentowności obligacji faktycznie stosunkowo gwałtownie poszły w górę do nowych maksimów cyklu, jednak apetyt na ryzyko szybko się ożywił. Jest to oczywiście zachęcające dla ryzykantów na rynkach wschodzących i innych, jednak zbliżamy się do kluczowego punktu przegięcia rentowności dziesięcioletnich obligacji amerykańskich: sześcioletniego maksimum nieco powyżej 3,00%. Od pewnego poziomu wzrost rentowności będzie miał duże znaczenie.

Ten tydzień jest również interesujący dla amerykańskiego rynku obligacji skarbowych, ponieważ Stany Zjednoczone organizują aukcję olbrzymich pakietów dwuletnich, pięcioletnich i siedmioletnich obligacji skarbowych. Dobre wyniki na aukcji mogą ograniczyć rentowności obligacji amerykańskich - jednak teraz, gdy reakcja rynku zmieniła się o 180 stopni w odniesieniu do wyższych rentowności w Stanach Zjednoczonych, czy duże zainteresowanie aukcją może w perspektywie krótkoterminowej umocnić USD/osłabić waluty rynków wschodzących w związku z implikacjami dotyczącymi przepływów?

- Uważnie monitorujemy retorykę handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami, ponieważ administracja Trumpa wspomina o pomyśle narzucenia cła na chińską stal i aluminium. Bez względu na rozmiar importu tych towarów do Stanów Zjednoczonych, jakikolwiek wyraźny sygnał, że grozi nam konflikt handlowy, będzie mieć istotny negatywny wpływ na światowe ryzyko. Walutą tygodnia jest juan chiński (zob. poniżej).

- Egzystencjalne rozterki UE od czasu wyborów w Holandii i Francji zeszły na dalszy plan, być może zasłużenie. Należy jednak zachować pewną ostrożność do przewidzianych na 4 marca wyborów we Włoszech oraz, potencjalnie ważniejszego, głosowania w niemieckiej SPD w sprawie zatwierdzenia wielkiej koalicji przywództwa SPD z CDU/CSU pod przywództwem Merkel.

W ostatnich sondażach SPD osiągnęła rekordowo niski wynik. Nieoczekiwany chaos na niemieckiej scenie politycznej może stanowić "niemiecką wersję Trumpa/Brexitu" i doprowadzić do głębszych analiz w dłuższej perspektywie, nawet jeżeli bezpośrednie implikacje nie są całkowicie oczywiste ani złowieszcze. To tzw. dzika karta, która jednak zasługuje na wzmiankę.

Jeżeli warunki na rynku będą w dalszym ciągu się normować, a rentowności amerykańskich obligacji długoterminowych pozostaną stosunkowo umiarkowane, warunki nadal będą sprzyjać walutom rynków wschodzących.

Wskaźnik globalnego ryzyka

Wykres poniżej przedstawia wskaźnik globalnego ryzyka prezentujący perspektywę krótkoterminową i impet apetytu na ryzyko. Obecnie widzimy gwałtowny wzrost tego wskaźnika, ponieważ warunki na rynku znacznie się uspokoiły po ostatniej erupcji awersji do ryzyka. Najmniej ustabilizowała się zmienność kursowa, być może dlatego, że para USD/JPY przekroczyła niedawno ważny poziom, przyczyniając się do wzrostu zmienności JPY.

Wyniki walut rynków wschodzących: ostatnie i długoterminowe, skorygowane o transakcje carry

Wykres poniżej prezentuje gwałtowne umocnienie większości walut rynków wschodzących względem USD po tym, jak apetyt na ryzyko ponownie wzrósł po zakończeniu chaosu na rynkach akcji. W związku z rezygnacją prezydenta Zumy, najlepsze wyniki odnotowuje ZAR. Uwaga na ogłoszenie budżetu RPA w środę w kontekście możliwości utrzymania tego impetu przez randa - teraz właśnie zaczyna się okres ciężkiej pracy dla RPA.

Warto zauważyć, że real brazylijski w perspektywie miesięcznej odnotowuje stosunkowo kiepskie wyniki, ponieważ prezydent Temer stara się zreformować katastrofalny i niemożliwy do utrzymania system emerytalny - jest to kluczowe dla poprawy prognozy strukturalnej dla Brazylii.

W perspektywie trzy- i dwunastomiesięcznej, ostatni wzrost apetytu na ryzyko przyczynił się do poprawy sytuacji.

Waluta tygodnia: CNY (juan chiński)

Ze względu na ogólną wyprzedaż dolara i podwyższenie oficjalnej stopy referencyjnej przez Ludowy Bank Chin, juan jest blisko najwyższego poziomu od III kw. 2015 r. względem dolara amerykańskiego i w 2018 r. umocnił się dotychczas o około 2,5%. CNY zyskał na wartości również względem oficjalnego, ważonego handlem, rządowego koszyka walut - juan znajduje się powyżej przedziału niskiej zmienności ustanowionego w 2017 r. Według wcześniejszego konsensusu, juan miał stracić na wartości względem USD, ponieważ Rezerwa Federalna kontynuuje usztywnianie polityki, podczas gdy chińska waluta wydawała się przeceniona.

Jednak dynamika dolara amerykańskiego uległa zmianie, a podwyżki stóp Fed nie zrównoważą w publicznej opinii pogorszenia prognoz fiskalnych i dotyczących rachunku bieżącego w Stanach Zjednoczonych po reformie podatkowej Trumpa. Pytanie w tym momencie brzmi, czy CNY dalej będzie się umacniać, ponieważ wydaje się zbyt mocny w kontekście szeregu podstawowych miar wyceny.

Jednym z czynników, które mogą spowodować deprecjację juana, jest możliwość spadku wzrostu PKB w Chinach. Coraz więcej danych z Chin potwierdza naszą teorię o recesji w nadchodzących kwartałach. Nasz ulubiony wskaźnik - impuls kredytowy, wyprzedzający realną gospodarkę o 9-12 miesięcy - w przypadku Chin spada. Hongkoński indeks wolumenu handlu towarowego, który jest dobrym pośrednim wskaźnikiem handlu w Chinach ze względu na przeładunkową rolę lokalnego portu, od początku 2017 r. tracił na wartości.

Ponadto zaskakująco wiele przedsięwzięć infrastrukturalnych zostało wstrzymanych lub anulowanych w związku z położeniem większego nacisku na jakościowe, a nie ilościowe aspekty wzrostu gospodarczego (m.in. projekty w Mongolii Wewnętrznej). Decyzje te negatywnie wpłyną na sytuację w sektorze prywatnym oraz ostatecznie na wzrost gospodarczy, ponieważ te projekty infrastrukturalne stanowią około 20% inwestycji w aktywa trwałe ogółem.

W odniesieniu do chińskiej polityki pieniężnej w perspektywie krótkoterminowej można się spodziewać zachowania status quo. W 2017 r. LBCh nieco podwyższył oficjalną średnioterminową stopę pożyczek z 3,00% do 3,25% w ramach działań na rzecz delewarowania gospodarki. W tym roku mogą mieć miejsce niewielkie korekty w związku z niższym wzrostem, mające na celu złagodzenie warunków ekonomicznych, a pierwszą tego oznaką mogą być krótkoterminowe stopy repo, jednak głównym pytaniem dla inwestujących w waluty jest kwestia kosztów tej polityki. Wraz z zaostrzeniem kontroli kapitałowych w Chinach w 2017 r., Państwo Środka nadal dostaje to, czego chce pod względem kursowym - a chciało aprecjacji, być może w celu uniknięcia braku zaufania w Chinach do lokalnej waluty, który był problemem pod koniec 2015 i na początku 2016 r.; być może również w celu uniknięcia konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi w kwestiach handlowych.

Jednak na tych poziomach trudno zrozumieć, dlaczego Chiny chcą dalszego umacniania swojej bardzo mocnej waluty, a jakikolwiek dalszy spadek w parze USD/CNY będzie raczej związany z USD, niż z Chinami.

W 2015 i 2016 r. globalne obawy dotyczące Chin koncentrowały się głównie na odpływie kapitału i dewaluacji juana, w szczególności po gwałtownej rewaluacji w sierpniu 2015 r. Jednak od czasu maksimum kursu USD z 2017 r., renminbi umocnił się o niemal 10% względem waluty amerykańskiej. Dla porównania powyżej prezentujemy oficjalny koszyk referencyjny dla Chin wykazujący, że wartość tej waluty w tym roku również zasadniczo rosła (waga USD w tym koszyku wynosi zaledwie 22,4%).

Dla juana problemem strukturalnym w tym roku, który nie został jeszcze wyceniony przez rynek, nie jest ucieczka kapitału, a ryzyko pogorszenia chińsko-amerykańskich relacji handlowych. W ciągu ostatnich tygodni Stany Zjednoczone i Chiny przyjęły bardziej agresywne stanowiska dotyczące polityki handlowej, wymieniając groźby po wzmiankach administracji Trumpa na temat ewentualnego cła na stal i aluminium. Nie można wykluczyć eskalacji, która może spowodować zmianę stanowiska Chin w sprawie waluty, jeżeli Trump zrealizuje swoje groźby.

John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych w Saxo Banku

..........................

Czas przemyśleć swoją strategię

-Stopy procentowe wzrosną, przez co wartość obligacji i akcji spadnie

-Niektóre sektory konsumenckie mogą nadal oferować wysokie zyski

- To może być dobry moment na ulokowanie środków w bezpiecznych aktywach

W ubiegłym tygodniu wspominaliśmy, że nie stoimy u progu kolejnego kryzysu, a jedynie rozpoczynamy późną fazę cyklu koniunkturalnego. Rynek najwyraźniej doszedł do tego samego wniosku, ponieważ w piątek ceny akcji poszły w górę, a indeks S&P 500 odnotował największy zysk tygodniowy od 2013 roku.

Rentowności amerykańskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych również pomyślnie zakończyły tydzień, spadając poniżej 2,9%, a indeks VIX zamknął się poniżej 20% sygnalizując, że inwestorzy byli znacznie mniej nerwowi niż tydzień wcześniej.

Mimo to nadal jesteśmy w lesie. Oczywiste jest, że osłabienie na rynku jest spowodowane wzrostem stóp procentowych, jak również tym, że stopy te będą rosnąć szybciej, niż przewidywano. Banki inwestycyjne pospiesznie zmieniają swoje założenia z ubiegłego miesiąca, że rentowności amerykańskich obligacji skarbowych do końca roku osiągną 3%, ponieważ dostrzegają, jak szybkie jest tempo tego wzrostu - po publikacji solidnego odczytu CPI w Stanach Zjednoczonych w zeszłym tygodniu przekroczony został poziom 2,9%.

Jedyne pytanie brzmi obecnie: czy ten wzrost się zakończy?

W tym momencie, przy wzroście gospodarczym, rosnących płacach, szybszym tempie inflacji i prawdopodobieństwie, że Rezerwa Federalna przyspieszy podwyżki stóp procentowych, inwestorzy muszą zaakceptować fakt, iż czasy się zmieniły. Im więcej dobrych wiadomości dociera do nas ze Stanów Zjednoczonych, tym większe są szanse na wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, co spowoduje nierównowagę pomiędzy rynkiem akcji a rynkiem obligacji i wymusi kolejną korektę cen akcji.

Ostatecznie, skoro można uzyskać wyższą rentowność poprzez inwestowanie w bezpieczniejsze aktywa, takie jak obligacje, po co płacić wysoką cenę za zaangażowanie na bardziej ryzykownym rynku akcji? To ewidentny nonsens.

Warto jednak pamiętać, że akceptując fakt, iż żyjemy w czasach ożywienia gospodarczego, możemy ustawić się w pozycji umożliwiającej nam wykorzystanie tej sytuacji. Sektory, dla których ten cykl będzie korzystny, to te, które jako pierwsze odnotowały straty w wyniku kryzysu finansowego z 2008 r., czyli te, które są bezpośrednio związane z wydatkami konsumpcyjnymi.

Do tych, które odnotują największe zyski, należą sektor konsumpcyjnych dóbr podstawowych, sektor detaliczny i sektor nieruchomości, ponieważ konsumenci dysponują obecnie większymi kwotami do wydania. Silny rynek akcji, wzrost gospodarczy i rosnące płace oznaczają, że do sklepów zawita więcej osób skłonnych do wydawania pieniędzy.

Sektor energetyczny również odniesie korzyści z dużego popytu ze względu na kumulację presji inflacyjnych. To samo dotyczy surowców i usług komunalnych, ponieważ wysoki popyt sprzyja cenom surowców.

Zabezpieczanie zysków

Inwestorzy obawiają się, że późna faza cyklu koniunkturalnego może nieoczekiwanie przekształcić się w recesję, która negatywnie wpłynie na powyższe sektory i spowoduje ich gwałtowne załamanie. Czy jednak powinniśmy się spodziewać recesji w nadchodzących miesiącach?

Pewnie nie. Wynika to z faktu, iż gospodarka jest nadal w doskonałej formie, jednak banki centralne w dalszym ciągu ją wspierają i dopiero rozpoczynają wycofywanie się z luzowania ilościowego.

Pewne jest to, że od tej pory nie powinniśmy się spodziewać wzrostu wartości obligacji - pierwsza zasada na tym rynku stanowi, że kiedy stopy procentowe idą w górę, ceny obligacji idą w dół. Nie znaczy to, że nie należy inwestować w obligacje - wręcz przeciwnie. To może być właściwy moment, aby zapewnić sobie stabilne zyski dzięki bezpieczniejszym aktywom, unikając ostatecznego załamania na rynku akcji i dysponując środkami do inwestycji w późniejszym terminie.

Althea Spinozzi, manager ds. obrotu, Saxo Bank

Pobierz: program PIT 2017

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »