Reklama

Ring wolny: osłabimy złotego gadaniem

Historia konfliktu wokół sposobu ustalania kursu złotego jest już niebywale zagmatwana, a Sejm zacznie dzisiaj pisać jej kolejny rozdział.

Historia konfliktu wokół sposobu ustalania kursu złotego jest już niebywale zagmatwana, a Sejm zacznie dzisiaj pisać jej kolejny rozdział.

Historia konfliktu wokół sposobu ustalania kursu złotego jest już niebywale zagmatwana, a Sejm zacznie dzisiaj pisać jej kolejny rozdział. Można spodziewać się, że obydwa projekty nowelizacji ustawy o NBP zostaną odesłane do komisji, w których odbędzie się kolejna runda popisów krasomówczych. Ostateczny wynik prac parlamentarnych zależeć będzie mniej od merytorycznych argumentów, a bardziej od nastrojów, humoru i poczucia dyscypliny grupy posłów. Odnotować jednak trzeba, że szala przechyliła się ostatnio w stronę zwolenników ostrzejszego potraktowania Rady Polityki Pieniężnej.

Reklama

W tym sporze już od dawna nikt nie ma stuprocentowej racji, a równocześnie nikt nie jest racji pozbawiony. Rząd argumentował, że stopy bankowe obniżane są przez RPP zbyt wolno, co powoduje przewartościowanie złotego. Ta argumentacja ma jednak dwa słabe punkty.

Po pierwsze, teza o nieopłacalnym w tych warunkach eksporcie i nadmiernie opłacalnym imporcie jest zbyt uproszczona. Ani eksport, ani import nie są bowiem celem samym w sobie, lecz stanowią jedynie ogniwa długich łańcuchów handlowo-produkcyjnych. W dodatku wiele produktów eksportowanych zawiera importowane komponenty. Nie przedstawiono dotąd pełnego rachunku, co i kiedy jest naprawdę opłacalne; zresztą sporządzenie takiej kalkulacji najpewniej nie jest w ogóle możliwe.

Po drugie, obok firm i produktów istnieją także tzw. normalni ludzie. Tym zaś bez wątpienia ămocna złotówkaÓ poprawia samopoczucie, bo po raz pierwszy od ponad pół wieku czują się ludźmi wyjeżdżając za granicę, choćby najbliższą. Jak to wszystko wyważyć? Dotąd nikomu się nie udało, ale czy w ogóle ktoś próbował?

Tu weszliśmy już na podwórko RPP, która niestety nie ma zwyczaju szerszego uzasadniania swoich stanowisk i decyzji. A naprawdę chciałoby się wiedzieć, czy stopy muszą być najwyższe akurat w Polsce? Takie wyniosłe milczenie wskazywać może na niezachwianą pewność siebie, ale także na niemożność przedstawienia spójnego stanowiska wskutek głębokich podziałów. Na rzecz tej ostatniej możliwości przemawiają statystyki przebiegu głosowań członków RPP nad kolejnymi decyzjami kursowymi; jak wiadomo głosy rozkładały się niekiedy skrajnie przeciwstawnie i ostateczne decyzje podejmowano siłą głosu przewodniczącego Rady.

Enigmatyczne wypowiedzi RPP pozwalają też populistom pytać: a czym ci państwo w ogóle się zajmują? I w ten sposób dochodzimy do sytuacji, gdy rząd - choć bardzo krytyczny - oficjalnie nie popiera dokopania Radzie, ale wszystkie tworzące go partie - tak.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »