Reklama

"Rok 2011 będzie czasem zamętu"

- Najlepszy moment na wejście do strefy euro był w 2008 r. - twierdzi w rozmowie z "Pulsem Biznesu" były minister finansów Grzegorz Kołodko.

Obecnie nie mamy szans na wspólną walutę, ponieważ nie spełniamy niezbędnych kryteriów. Aktualne kłopoty finansowe niektórych członków UE wymagają szczególnej dyscypliny finansowej. Jednak były minister jest optymistą i twierdzi, że "wspólna waluta wyjdzie z problemów obronną ręką".

Pytany o możliwy termin zmiany złotego na euro, Kołodko przewiduje tę operację najwcześniej w 2016 r. Podkreśla też przede wszystkim znaczenie kursu wymiany, a nie terminu.

O parytecie mówi: - Musi być on korzystny z punktu widzenia konkurencyjności polskiej gospodarki. Nie możemy popełnić takiego błędu, jak Portugalia czy Słowacja.

Reklama

Jego zdaniem słowacka korona była przewartościowana, co sprawiło potem kłopoty naszym południowym sąsiadom.

- Jednak w długim terminie obecność w strefie euro jest korzystna i tak też będzie w przyszłości z naszym krajem - zapewnia Kołodko.

Poproszony o prognozę kursu złotego na nadchodzący rok nie jest pewny dalszego rozwoju sytuacji: - Dziś nie ma gwarancji, czy za rok euro będzie po 3,8 czy po 4,2 zł.

I dodaje: - Kryzys się nie zakończył, choć recesja minęła. Pewne jest tylko, że rok 2011 będzie czasem zamętu.

- Decyzje poszczególnych rządów mogą sprowokować protesty nie tylko w Grecji, ale także w Niemczech i Francji. Również u nas ludzie mogą wyjść na ulice - ostrzega Grzegorz Kołodko w "Pulsie Biznesu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »