Reklama

Rosja płaci bardzo wysoką cenę za agresję na Ukrainę

Rosyjska waluta osiągnęła w poniedziałek rekordowo niski poziom i pokonała psychologiczną barierę 40 rubli za dolara. Szefowa Banku Rosji Elwira Nabiullina przyznała, że jeśli utrzyma się ten trend na rynkach walutowych, to bank "nie będzie w stanie go powstrzymać".

Po południu za 1 dol. płacono 40,35 RUB, a za euro dawano 51,10 RUB. Wartość dwuwalutowego koszyka - w którym dolar stanowi 55 proc., a euro - 45 proc. - wzrosła do 45,16 RUB.

Reklama

Na rekordowe spadki kursu rosyjskiej waluty wpływ mają - prócz sankcji gospodarczych nałożonych przez Zachód - spadki ceny ropy oraz ogólne wycofywanie się inwestorów ze wschodzących rynków. Bank Rosji interweniuje i sprzedaje waluty, by powstrzymać utratę wartości rubla, ale zdaniem ekspertów, presja na rosyjski pieniądz utrzyma się, a dodatkowym zagrożeniem jest zaniepokojenie Rosjan, którzy mogą w porywie paniki zacząć skupować dolary.

Bank Rosji musiał od 3 do 9 października sprzedać na moskiewskiej giełdzie 4,43 mld dol. Nie jest do końca jasne, jakie sumy rzucił na rynek Bank Rosji w poniedziałek, dane takie podawane są z dwudniowym opóźnieniem.

Gwałtowny spadek wartości rosyjskiej waluty nie spowoduje jednak takiego kryzysu, jakiego zaznały wcześniej wschodzące gospodarki, np. azjatyckie, ponieważ tamte kraje były obciążone kolosalnym długiem denominowanym w walutach zachodnich; zewnętrzny dług Rosji jest relatywnie niski, ponadto ona sama udzieliła kredytów na sumę rzędu 150 mld dol. - pisze "Financial Times".

Nie zmienia to jednak faktu, że spadek notowań rubla - choć na razie nie zaszkodzi poważnie finansom państwa - odbije się na przedsiębiorstwach i konsumentach. Według "FT" niektóre z rosyjskich firm nie będą w stanie spłacić w tej sytuacji swoich długów i będą musiały liczyć na pomoc państwa.

W sierpniu Bank Rosji, która ma piąte co do wielkości rezerwy na świecie i 1,5 bln dolarów aktywów ogółem, opiewające wówczas m.in. na 500 mld USD rezerw walutowych, ogłosił, że kraj jest w stanie wytrzymać skutki przez kilka lat, a bank centralny ma nadal pole do manewru.

Jednak - jak pisze brytyjski "Business Insider" - w tym roku Rosja musiała już wydać ponad 55 mld dol. ze swych rezerw walutowych; Bank Rosji posiada teraz około 452 mld. dol. w swym skarbcu, ale wszystko wskazuje na to, "że będzie z tego skarbca musiał czerpać znacznie więcej, by uchronić kraj przed gospodarczą katastrofą" - konkluduje "BI".

Tymczasem nadal spada zaufanie konsumentów i ich siła nabywcza. Inwestorzy zagraniczni uciekają do dolara i nadal trudno przewidzieć, w jakim tempie uciekać będzie z kraju rosyjski kapitał; jeśli sankcje odniosą skutek psychologiczny i na rynkach zacznie dominować niepokój, może to bardzo przyspieszyć ucieczkę kapitału. To właśnie obawy o taki rozwój sytuacji i ewentualne wprowadzenie przez Bank Rosji wprowadzi restrykcje przepływów kapitałowych, by powstrzymać spadek rubla.

Spadek zaufania nałożył się na stagnację gospodarczą i wysoką inflację, która na początku września przekroczyła 7 proc., toteż gospodarka, i tak już wcześniej osłabiona, jest w coraz gorszej kondycji. Prognozowany wzrost wyniesie w tym roku 0,5 proc.

Zważywszy na to, co dzieje się na Ukrainie, rynki nadal przygotowują się na raczej niepokojący scenariusz; a ponieważ "ropa i jej pochodne, to niemal połowa rosyjskiego eksportu, jej niższe ceny przełożą się na niższe dochody eksportowe, co z kolei zwiększy jeszcze presję na walutę (Rosji)" - prognozuje "FT".

- - - -

Manipulowanie ceną ropy przez Arabię Saudyjską może zatopić rosyjską gospodarkę - napisał w poniedziałek brytyjski "Business Insider", gdy saudyjscy politycy przyznali nieoficjalnie, że Rijadowi odpowiada utrzymanie przez dłuższy czas niskich cen ropy.

Wiceprezes Rosnieftu Michaił Leontjew oskarżył Królestwo Saudyjskie o manipulowanie cenami ropy. "Przede wszystkim Arabia Saudyjska wprowadza duże obniżki na ropie. To jest manipulacja polityczna; Arabia Saudyjska jest obiektem manipulacji, co może się źle skończyć" - powiedział Leontjew, cytowany przez "BI".

W poniedziałek Reuters podał, że saudyjscy politycy poinformowali nieoficjalnie "uczestników rynku ropy", iż Rijadowi odpowiada utrzymanie cen ropy na poziomie od 80 do 90 dol. za baryłkę przez rok lub dwa.

Cena ropy Brent spadła w poniedziałek o ponad dwa dol. za baryłkę, poniżej 88 dol. to najniższe ceny surowca od 2010 roku - podał Reuters.

Zdaniem analityków Królestwo Saudyjskie walczy o udział w rynku mając zamiar utrzymać niskie ceny i raczej nie planuje obniżać znacząco produkcji; Rijad chce bowiem spowolnić ekspansję swoich rywali - Rosji i USA.

Minister ds. ropy naftowej Ali Salih al-Omair Kuwejtu, głównego sojusznika Arabii Saudyjskiej z Zatoce Perskiej powiedział, że zmniejszenie wydobycia będzie miało niewielki wpływ na ceny w kontekście rosnącej produkcji w Rosji i Stanach Zjednoczonych.

Według niektórych ekspertów cena ropy, zważywszy na inne czynniki, które powodują jej spadek, jak spowolnienie gospodarcze Chin i Indii, może spaść o kolejne 10 dol. lub więcej - pisze Reuters.

Wielu ekspertów uważa, że niskie ceny ropy będą poważnym problemem dla gospodarki rosyjskiej, której budżet w znacznym stopniu opiera się na sprzedaży tego surowca. Zniżki cen ropy powodują też znaczne spadki rosyjskiej waluty. Budżet Rosji na lata 2015 - 2015 był konstruowany w oparciu o założenie, że cena ropy utrzyma się na poziomie 100 dol. za baryłkę - przypomina Reuters.

Tymczasem problem Rosji "polega na tym, że budżet wymaga dochodów z ropy na poziomie co najmniej 100 dol. za baryłkę, by rząd mógł zrealizować swe obietnice dotyczące wydatków" - pisze "BI". Moskwa będzie "zmuszona pożyczyć w przyszłym roku 7 mld dol. od zagranicznych inwestorów i aż 27,2 mld dol. od inwestorów krajowych. Zważywszy na to, że zachodnie sankcje odizolowały Rosję od międzynarodowych rynków obligacji, dodatkowe pożyczki będą poważnym problemem dla Moskwy" - kontynuuje "BI".

A ponieważ Międzynarodowy Fundusz Walutowy zrewidował w dół prognozy światowego wzrostu gospodarczego (w roku 2015 światowa gospodarka wzrośnie 3,8 proc.), a strefa euro może znów wejść w recesję, presja na cenę ropy może się utrzymywać.

"Obawy o kondycję globalnej gospodarki powodują nerwowość na rynkach finansowych i (...) sprawiają, że ceny ropy utrzymują się na poziomie taki niskim, jakiego nie widziano od lat (...). Nie ma wytchnienia od spadków Brent" - pisze "Financial Times".

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: Rosja? | sankcje dla Rosji | Rosji | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »