Reklama

Rynki boją się Ukrainy i Grecji

Unijny szczyt w Brukseli poświęcony głównie Ukrainie zacznie się z dwugodzinnym opóźnieniem. Rzecznik szefa Rady Europejskiej poinformował, start szczytu przesunięto na 15.00.

Powodem są przedłużone rozmowy pokojowe w Mińsku w których uczestniczyli przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji. Europejscy przywódcy muszą zaczekać na niemiecką kanclerz i francuskiego prezydenta, bo Angela Merkel i Francois Hollande mają zrelacjonować rozmowy w Mińsku. Ponadto do Brukseli został zaproszony prezydent Petro Poroszenko, który miał przedstawić sytuację na Ukrainie, a który jest jeszcze w Mińsku. Cały unijny szczyt jest więc w zawieszeniu. To nie w Brukseli dzieją się najważniejsze wydarzenia i to nie Unia Europejska ma w tym udział. Kluczowe są rozmowy w Mińsku z wiodącą rolą przywódców dwóch unijnych krajów - Francji i Niemiec.

Reklama

W programie szczytu zaplanowano wprawdzie dyskusję o walce z terroryzmem, oraz o współpracy w strefie euro w kontekście zadłużenia Grecji, ale Ukraina jest najważniejszym tematem. Wysoki rangą unijny urzędnik już wczoraj informował, że nawet jeśli spotkanie w Mińsku skończy się kompromisem, to i tak potrzeba czasu na jego analizę i na ocenę, czy wszystkie warunki porozumienia zostaną wdrożone.

Na szczycie pojawi się także zapewne problem greckiego zadłużenia. Nowy, lewicowy rząd zapowiedział, że nie zgodzi się na kolejne oszczędności narzucone przez międzynarodowych pożyczkodawców. Ateny chcą natomiast pomocy finansowej i dyskusji o redukcji części długu. Wczorajsze posiedzenie ministrów finansów strefy euro na ten temat nie przyniosło rezultatów.

Grecja i pozostałe kraje strefy euro nie mogą porozumieć

Spotkanie ministrów finansów eurolandu nie przyniosło wczoraj w tej kwestii żadnych rezultatów. Rozmowy mają być kontynuowane w przyszłym tygodniu. To było pierwsze posiedzenie eurogrupy z udziałem nowego greckiego ministra finansów Janisa Waroufakisa

- Odbyliśmy bardzo konstruktywną i pogłębioną dyskusję na temat rożnych aspektów greckiego kryzysu i tego, w jaki sposób eurogrupa może pomóc Grecji z niego wyjść - powiedział Waroufakis. Według greckiego rządu konieczna jest do tego zmiana warunków spłaty długu, który Ateny zaciągnęły w ciągu kilku ostatnich lat, a najlepiej jego umorzenie. Kompromis z Brukselą powinien zostać zawarty do końca lutego, bo wtedy wygasa obecny program dla Grecji.

Szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem przyznał, że podczas obrad została poruszona możliwość rozszerzenia programu, ale nie podjęto żadnych decyzji. - Nie wchodziliśmy w szczegóły żadnej z propozycji, nie negocjowaliśmy zakresu programu ratunkowego, próbowaliśmy jedynie wypracować dalsze kroki - powiedział. Kolejne spotkanie ministrów państw strefy euro - w poniedziałek.

Pomoc dla Ukrainy

Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest gotowy przekazać Ukrainie kolejne 15 i pół miliarda euro (17,5 miliarda dolarów). O porozumieniu między przedstawicielami instytucji oraz ukraińskimi władzami poinformowała wczoraj w Brukseli szefowa MFW Christine Lagarde. W ciągu najbliższych 4 lat środki mają zostać przeznaczone na realizację nowego programu reform gospodarczych. Zdaniem Lagarde, uzgodniony program "jest ambitny, trudny i nie jest pozbawiony ryzyka".

Reformy, do jakich zobowiązał się Kijów, mają polegać m.in. na restrukturyzacji banków, walce z korupcją czy zmianach w zarządzaniu firmami będącymi własnością państwa. Główne ryzyko wynika z niepewnej sytuacji geopolitycznej i konfliktu na Wschodzie kraju.

Szefowa MFW uważa jednak, że - biorąc pod uwagę determinację władz w Kijowie do wprowadzania ambitnych reform i zwiększone wsparcie międzynarodowe - program ma szanse powodzenia i może być nawet "punktem zwrotnym dla Ukrainy". Christine Lagarde dodała, że razem ze środkami z innych źródeł cały pakiet finansowy dla Kijowa w ciągu najbliższych 4 lat wyniesie około 40 miliardów dolarów. Warunki porozumienia z MFW muszą być zostać zaakceptowane przez radę Funduszu.

OPINIE

Inwestorzy zaniepokojeni Grecją i Ukrainą. Główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek zwraca uwagę, że na rynku walutowym nie widać nerwowych ruchów, ale ewentualny brak porozumienia w sprawie przyszłości Kijowa i Aten może pogorszyć sytuację.

Ekspert dodaje, że istnieje duże ryzyko, że strefa euro nie porozumie się z Grecją. Rządząca w tym kraju Syriza wygrała wybory obiecując koniec zaciskania pasa i według ekonomistki pewnie będzie chciała te obietnice spełnić. Wczorajsze spotkanie ministrów finansów eurogrupy z Grecją nie przyniosło rezultatów. Rozmowy będą kontynuowane w najbliższy poniedziałek. Problem zadłużenia Aten zostanie też poruszony podczas dzisiejszego unijnego szczytu w Brukseli.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »