- Ministerstwo Finansów informuje, że środki walutowe znajdujące się w jego dyspozycji będą wymieniane przede wszystkim na rynku walutowym w odpowiedniej skali. Wymiana tych środków w NBP będzie miała charakter uzupełniający - podał resort finansów w komunikacie przed godziną 14.
Na rynku aktywnie działa także Narodowy Bank Polski, który ponownie "dokonał sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote". Wczoraj polski bank centralny przeprowadził podobną interwencję.
O tym, że trwają dyskusje ws. wymiany unijnych funduszy na złote na rynku walutowym, a nie w banku centralnym, informował na konferencji po lutowym posiedzeniu RPP prezes NBP Adam Gkapiński.
W środę od rana złoty osłabiał się i waluty kosztowały więcej niż we wtorek.
Za euro o godz. 9 trzeba było płacić prawie 4,79 zł, za dolara 4,32 - najwięcej od 2001 r., a za franka szwajcarskiego blisko 4,70 zł.
Ile trzeba płacić za euro?
O godzinie 11.30 cena jednego euro przekroczyła poziom 4,82 zł. Około godziny 14.00 euro kosztowało 4,81 zł. O godzinie 14.45 złoty umocnił się do 4,785 za euro.
Ile trzeba płacić za dolara?
O godzinie 11.30 cena jednego dolara przekroczyła poziom 4,34 zł. Około godziny 14.00 dolar kosztował 4,33 zł. O godzinie 14.45 złoty umocnił się do 4,31 za dolara.
Ile trzeba płacić za franka szwajcarskiego?
O godzinie 11.30 cena jednego franka przekroczyła poziom 4,73 zł. Około godziny 14.00 frank kosztował 4,70 zł. Natomiast o godzinie 14.45 trzeba było płacić za franka 4,687 zł.
Ekonomiści podkreślają, że wczorajsza interwencja NBP była sygnałem, że dalsze umocnienie złotego nie jest akceptowalne. Jednocześnie wskazują, że to za mało: potrzebne jest systemowe działania, a sygnały nakierowane na obronę złotego powinny iść tak ze strony banku centralnego, jak i rządu.
O tym mówił też Interii prof. Łukasz Hardt, profesor na Uniwersytecie Warszawskim, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i do niedawna członek Rady Polityki Pieniężnej.
- Słaby złoty jest proinflacyjny, warto aby i bank centralny, ale też rząd, w ramach policy-mix, prowadzili politykę makroekonomiczną ograniczającą słabnięcie złotego - Hardt. - Ważne jest jak najszybsze odblokowanie środków unijnych w ramach Krajowego Programu Odbudowy. Taka decyzja byłaby też istotnym wsparciem dla złotego - dodał.
Zupełnie inna sytuacja jest na parze walutowej euro/dolar, na której cena spadła poniżej poziomu 1,11 dol. za jedno euro. Jak napisał na Twitterze Wojciech Stępień, ekonomista BNP Paribas: "Rynek porzuca oczekiwania na zacieśnianie polityki monetarnej przez EBC w tym roku".
Jednocześnie jak dodaje - sytuacja na euro/dolarze - jest mocnym argumentem za przyjęciem wspólnej waluty.
"EBC może koncentrować się na wzroście gospodarczym. NBP musi na inflacji i bronieniu wartości złotego" - zauważa Stępień.
Umacnia się także frank szwajcarski, który jest traktowany jako bezpieczne aktywo. Euro/frank jest już poniżej poziomu 1,02. Tak mocny frank szwajcarski nie był od 2011 r.










